niedziela, 28 stycznia 2024

"Królowa śniegu" - Anna Klejzerowicz

 Autor: Anna Klejzerowicz

Wydawnictwo: Purple Book

Data wydania: 2024-01-24

Data 1wydania: 2017-02-15

Przez Wydawnictwo Filia

Ilość stron: 280


Od "Królowej śniegu" wszystko się zaczęło... 
Jest to pierwszy tom cyklu z udziałem Felicji Stefańskiej, dziennikarki 
i rzeczniczki prasowej gminy Kryszewo.

Miłośnicy twórczości Anny Klejzerowicz mogli zapoznać się z fabułą "Królowej śniegu" siedem lat temu, kiedy po raz pierwszy została wydana. Obecnie ukazała się w nowym wydaniu , z nową szatą graficzną. 

Następne części cyklu: "Ogród świateł"(tom 2), "Osiedle odmieńców"(tom 3), ""Nagrobek"(tom 4), "Stara papiernia"(tom 5), "Ofiara spełniona"(tom 6), "Kuźnia przeklętych"(tom 7, ostatni)



    Sprawiedliwości nie ma na tym świecie, a zło i dobro można rozpatrywać
 w kategoriach absolutu wyłącznie w baśniach.
W życiu nie istnieje czerń i biel, tylko różne mieszanki odcieni.

            cyt.: "Królowa Śniegu" Anna Klejzerowicz 


Anna Klejzerowicz wpisując w swą twórczość własne pasje, zainteresowania, własną filozofię życia, czyni ją intrygującą, fascynującą
 i edukacyjną. Z wrażliwością fotografika tworzy niezapomniane obrazy, 
z człowiekiem i absolutem natury na pierwszym planie. Okiem reportera
 i zmysłem publicysty dostrzega sprawy ogólnoludzkie, wychwytując wszelkie przejawy niesprawiedliwości i krzywdy społecznej. Naświetla je, uwypukla, poddaje pod rozwagę. Kruszy i obala skostniałe stereotypy. Bohaterowie wykreowani przez pisarkę wyróżniają się niepowtarzalną osobowością, głębią psychologiczną i nieskrywanym urokiem, co sprawia, 
że trudno jest się z nimi rozstać na dłużej, pozostają z nami w oczekiwaniu na ich dalsze losy.

Anna Klejzerowicz daje coś więcej niż wciągającą opowieść. Naświetla ją na tle wydarzeń historycznych, często jest to historia Gdańska, miasta bliskiego pisarce, gdzie rozgrywa się akcja wielu jej powieści. Kolorytu i smaczku opowieści dodaje tajemnica z przeszłości, odkrywanie jej, przy jednoczesnym zgłębianiu arkanów sztuki.
 Powieść Anny Klejzerowicz "Królowa Śniegu" zachwyciła mnie totalnie. 
Motywy z baśni Andersena, będące inspiracją autorki, spełniają tutaj swą kluczową rolę. Zawsze niosą z sobą ponadczasowe przesłanie, służą do nadania rzeczywistości wyraźnego kształtu.
Nic tak dobrze nie oddaje prawdy jak lustro. Motyw lustra, od wieków uważane za przedmiot magiczny, dzięki któremu nawiązywano kontakt
 z innymi wymiarami czy krainą śmierci. Lustro jest symbolem prawdy, jasności i czystości, nie tylko oblicza, ale i wnętrza człowieka.
Siłą wierzeń ludowych przetrwało przekonanie, że stłuczenie lustra, pęknięcie, zniszczenie przynosi pecha na wiele lat.
"Baśń o Królowej Śniegu i te okruchy stłuczonego zwierciadła, które wymyślił sam diabeł, zapadły w serce Kaya, zmieniając je w kawał lodu."
Baśniowość w tej współczesnej kryminalnej powieści nawiązuje do klasycznej formy poprzez postać Królowej Śniegu, zimnej, bezwzględnej, okrutnej i, może to najistotniejsze,  nieszczęśliwej, również poprzez przenikanie się świata rzeczywistego z nadprzyrodzonym, jak i przez motyw walki dobra ze złem.
Wyrażam i podkreślam jeszcze raz swój podziw nad inspiracją do tej powieści, jak i jej formą oraz treścią.

Miasteczko Kryszewo i gmina, w której jest położone, nieopodal Gdańska, to miejsce fikcyjne, miejsce jakich w Polsce wiele. Historia, jaka tam się wydarzyła, mogła zaistnieć wszędzie.
Zima nie odpuszcza. Mróz sięga minus dwudziestu stopni. Zamarzają ludzie. W podobnych okolicznościach; w drodze z knajpy do domu, prowadzącej przez las, przez śnieżne zaspy. Ofiary były pod wpływem alkoholu. Czy to jedyny związek między nimi...?

"- Klątwa, pani! Jak nic klątwa na tych grzeszników!
 - W gorzale diabeł siedzi (...) ot co!
 - Klątwa? Jeśli już, to skutki bezmyślności, a nie żadna klątwa...
 - Cała tu wieś przeklęta! (...) My swoje wiedzą..."

Społeczność miasteczka dobrze pamiętała serię podobnych zamarznięć sprzed lat. W latach dziewięćdziesiątych podobnie ginęli ludzie. Było osiem ofiar. Pamiętali, ale z jakiegoś powodu nie chcieli o tym mówić.
W pewnym momencie, następujące po sobie zdarzenia, przestają się wydawać zbiegiem przypadków.
Ślady i zeznania świadka pozwalają snuć hipotezę, że ktoś mógł pomóc naturze. Tej silnej naturze, która zachwyca swym pięknem, determinuje ludzkie życie, ale też wymaga czegoś w zamian.
Zatem kto jest Królową Śniegu i z jakich pobudek uśmierca? Dając jednocześnie swej ofierze, w ostatniej chwili życia kojący, choć złudny, widok pięknej, nieziemskiej, troskliwej pani...?

Narasta napięcie i budzą się emocje. Zamierzona okrutna zemsta? Fanatyczna chęć oczyszczenia świata z obrzydliwych pijaków, nieudaczników, zatruwających żywot własny i swoich bliskich?
Kto? I jaki miałby motyw? Co łączy ofiary oprócz spożytego alkoholu? Praca w byłym pegeerze...? 
Klucz do sprawy przełamują dane osobowe jednej z ofiar, która pochodzi 
z Gdańska i nigdy tam nie pracowała.

Obok policyjnego śledztwa, swoje dziennikarskie dochodzenie prowadzi Felicja Stefańska, od niedawna rzeczniczka prasowa tutejszego urzędu gminy. Śledztwo dziennikarskie, to skuteczny zabieg wprowadzony przez pisarkę. Dziennikarz, bez zbędnych procedur zbliży się do ludzi, wzbudzi ich zaufanie, otwartość, co powoduje skuteczne uzyskanie informacji.
Śledzimy każdy trop idąc po ścieżkach, po których autorka nas prowadzi.
Kiedy istnieją już mocne poszlaki, sprawa nabiera klarowności, mamy już swoje podejrzenia i logiczne ich wytłumaczenie, następuje przełom w sprawie, który wszystko komplikuje. Dowiadujemy się więcej.
To dziennikarski, wścibski nos Felicji węszy nowe tropy. Prowadzą one jeszcze w dalszą przeszłość.
Co takiego stało się w 1970 roku? Jaka tragedia...?

Od tamtego czasu zapanowała zmowa milczenia.  Narastał paroksyzm strachu. Strach, pomimo upływu czasu, paraliżuje postawy ludzi i sznuruje im usta. Osiada kurz na tamtych wydarzeniach.
Sama Greta Pazik, radna gminy Kryszewo, przyjaciółka Felicji, nabiera wody w usta. Woli nie pamiętać. Nie odgrzebywać starych spraw i nie dotykać starych ran.
Kiedy przeszłość powraca, wypływa na światło dzienne, społeczniczka Greta drży tylko o to, by nie zaszkodziło to interesom gminy i jej własnym.

Powieść intryguje równie mocno swą kryminalną fabułą, jak i społecznym wydźwiękiem.
Społeczność popegeerowskiej wsi, po transformacji ustrojowej, gubi się 
w nowych, trudnych realiach. Znaczna jej część popada w bezrobocie, bezradność, niemoc, beznadzieję. Z czego rodzi się frustracja, pretensje, żale, lęki i strach.
Jak silnie destrukcyjna może okazać się ludzka niemoc i jak bolesne skutki poczynić może obojętność na czyjąś niedolę...?
Autorka rozprawia się z zakłamaną przeszłością, jej realiami, rozlicza głównie tych, którzy mogliby odmienić rzeczywistość, znaleźć pozytywne rozwiązania problemów, wyjść z pomocą. Zarzucając im hipokryzję, wygodnictwo, chciwość. Na niepokojące zjawiska, nawarstwiające się od pokoleń, patrzy z różnych perspektyw, ukazując tutaj różnorodność ludzkich postaw, to daje w efekcie wyraźny i rzetelny obraz społeczeństwa.
Wyłania się z tego cała prawda o klątwie. Łatwiej zapomnieć, przemilczeć, oślepnąć, nic nie móc. Potykać się i przewracać w tym samym miejscu od lat, niż schylić się i sprawdzić co wystaje z ziemi i co jest tego przyczyną...( tutaj nie dosłownie, to w przenośni).

Anna Klejzerowicz jak zwykle ma nam wiele do przekazania. Historia za każdym razem jest inna, ale przemyślana zagadka kryminalna ma z reguły swą genezę w przeszłości. Motywem stałym jest tu prawda, że nic nie mija bezpowrotnie, przeszłość odzywa się głośnym echem, przeszłość nasza 
i naszego miejsca na ziemi wpływa na naszą teraźniejszość i mocno nas naznacza. 

W klimat powieści wprowadza nas piękna okładka, zaprojektowana przez Mariusza Banachowicza, jeśli chodzi o pierwsze wydanie książki przez Wydawnictwo Filia oraz przez Annę Slotorsz w wydaniu Wydawnictwa Purple Book, a cała opowieść zamknięta jest w klamrę, utworzoną przez Prolog i Epilog, co daje do myślenia, co stawia pytania i pozwala znaleźć na nie odpowiedzi. Polecam lekturę tej książki, jak i każdej innej tej autorki, bo książki Anny Klejzerowicz mają to do siebie, że nie pozostają bez echa...

                                                                       

piątek, 26 stycznia 2024

"Kuźnia przeklętych" - Anna Klejzerowicz

 

Autor: Anna Klejzerowicz

Wydawnictwo: Purple Book

Data wydania: 2024-01-24

Ilość stron: 273

            "Czas jest jednością. Szukaj w niej, w tej jedności. Nic nie przemija, wszystko zostawia swój ślad. Szukaj śladów w czasie."

                       Cyt.: "Kuźnia przeklętych " - Anna Klejzerowicz


   Stare, zrujnowane budynki, podobne do tytułowej kuźni przeklętych, wpisane od lat w krajobraz wielu miejsc, podobnych do Kryszewa, owiane nimbem tajemniczości, budzą wyobraźnię i stają się inspiracją do powstania fascynujących opowieści. Ta , zawarta w najnowszej powieści Anny Klejzerowicz, w "Kuźni przeklętych " jest niezwykle ciekawa i niepodobna do żadnej innej. Wokół ruin starej kuźni krążyły legendy, podania, opowieści o duchach. Miejsce miało swą magiczną aurę; różne rzeczy tam słyszano, widziano, ale żeby odcisk kopyta diabła? Mroczno tam i cicho, aż do momentu pojawienia się trupa. Tak, Marek Kownacki, radny z gminy, nawiasem mówiąc, oponent polityczny, zaprzysięgły wróg pani wójt, Grety Pazik, zainteresowany był tym miejscem. Czy jego śmierć to przypadek, czy to zdarzenie może mieć związek ze zbliżającą się kampanią wyborczą?

Miejsce znalezienia trupa mogło nie być przypadkowe. Mocno prawdopodobne, że za tym, co się wydarzyło, kryje się polityka... Wcześniej, jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, znaleziono tutaj zwłoki mężczyzny, również związanego z polityką. Nie był to zatem pierwszy i jak się za chwilę okazuje, nie ostatni trup znaleziony w ruinach kuźni przeklętych. No i dlaczego "przeklętych". Powstają i mnożą się pytania. Obok śledztwa policyjnego, własnym nurtem płynie śledztwo dziennikarskie. Kolejny raz obserwujemy w akcji Felicję Stefańską, która z pomocą swej przyjaciółki Grety Pazik i młodszej koleżanki Kasi Malinowskiej, dociera w miejsca, gdzie wiedzie ją niezawodna intuicja.

Kuźnia miała swą długoletnią, dość zagmatwaną historię, różny charakter użytkowania, bowiem była tutaj też później restauracja, miała kilku właścicieli, niemieckich , żydowskich, potem spadkobierców, a ostatecznie stała się własnością skarbu państwa. A może i na tym terenie zakopany jest, nomen omen, cenny skarb?

Powstało kilka pomysłów, co do przyszłości tego miejsca, niekoniecznie zgodnych ze sobą. Był plan, by uchronić to miejsce przed unicestwieniem,  zadbać o nie. Pięknie położone w dolinie pod lasem, mogło by służyć społeczeństwu w celach kulturalnych. Tylko czy projekt i jego realizacja były czysto pro społeczne, czy podszyte własnym interesem w robieniu politycznej kariery? Był też intratny plan sprzedaży kuźni obcemu inwestorowi z Chin etc. W każdym razie budynek budził duże zainteresowanie.  Powstają pytania. Czy z tymi planami mogły być związane jakieś machlojki, przekręty, interesy? Bardzo prawdopodobne. Czy dla chęci zysku można zabić? Czy dla realizacji chorych ambicji można zabić? Życie dowodzi, że są to pytania czysto retoryczne. A skarby? Cóż, często wyimaginowane, są tylko w czyjejś głowie. A chęć zysku, chore ambicje prowadzą do zguby. W ruinach kuźni są kolejne trupy. 

Felicja miała nad czym się trudzić. Ażeby znaleźć punkt zaczepienia i dojść do sedna sprawy, trzeba było prześledzić i sprawdzić mnóstwo informacji. Ważne były życiorysy ofiar, historia kuźni, nawet, zdawać by się mogło, niewiarygodne mity i podania. Każda informacja może mieć znaczenie. Trzeba zatem odwiedzić bibliotekę, zajść do sklepu, nawiązać kontakt z ambasadą izraelską, porozmawiać ze staruszkiem, prześledzić archiwa ksiąg parafialnych, gazety z tamtych lat, aktualne informacje w mediach społecznościowych. Każde miejsce jest ważne, każda informacja może mieć znaczenie w sprawie. Nic tutaj nie jest jednoznaczne i oczywiste. No, a ostateczne wyjaśnienie sprawy wręcz zaskakujące.

Za tym wszystkim, co dotąd napisałam, pod wpływem wielkiego podziwu i zachwytu, kryje się intrygująca, świetnie nakreślona fabuła, pełna tajemnic i zagadek do rozwiązania. Sposób ich rozwiązania, wyjaśnianie tajemniczych zdarzeń jest przez Autorkę wnikliwie przeanalizowany i przemyślany. Trzeba bowiem po śladach bohaterów, świetnie wykreowanych, poznać całe środowisko społeczne, ludzi i ich codzienne życie, wzajemne relacje, ich potrzeby, ich mentalność, postrzeganie rzeczywistości. I to jest u Anny Klejzerowicz zawsze wartość dodana. Portrety psychologiczne postaci są tak głębokie i wiarygodne, że każdy z bohaterów staje się nam bliski. Odczuwamy ich wzajemne relacje i chcemy jak najdłużej z nimi obcować, poczuć siłę ich przyjaźni. Autorka potrafi w swych powieściach stworzyć taki klimat, że chce się być w opisywanym miejscu i jesteśmy. Czujemy zapach parzonej kawy, aromat herbaty, mamy nieodpartą chęć przytulić do serca psa, wziąć na kolana kota. Dosłownie. To jest magia. Autorka jest wrażliwą i wnikliwą obserwatorką przyrody, jak i życia społecznego, zachodzących w nim zdarzeń. Miejsca i zdarzenia, choć  fikcyjne, osadzone są tutaj w realiach otaczającej nas obecnie rzeczywistości. Nie możemy zapomnieć, nawet podczas wciągającej bez reszty lektury, gdzieś w zaciszu domowym, pod ciepłym kocem, z gorącą herbatą, że niedaleko, za wschodnią granicą trwa wojna, giną ludzie, ich domy przemieniają się w gruzy. Anna Klejzerowicz, z fotograficzną dokładnością ukazuje nam, co jest ważne, a co jest ważniejsze. Pisarka jest przede wszystkim czułą miłośniczką i opiekunką zwierząt. Wszystkim tym dzieli się z nami, uczula, uwrażliwia i zaraża. Podczas lektury przenoszę się w te powieściowe klimaty i trudno jest mi je opuścić, dlatego fabuła i bohaterowie pozostają na długo już w  moim realnym świecie. Trudno rozstać się z Felicją, Gretą i Kasią oraz pozostałymi postaciami, bowiem to już ostatnia część serii z Felicją Stefańską. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś poznamy ich dalsze losy, nowe etapy i nowe drogi ich życia.


                                                        

niedziela, 14 stycznia 2024

"Czarcie lustro"- Magdalena Zimniak

                                                                      Autor: Magdalena Zimniak

           


                                                        Wydawnictwo: Skarpa    Warszawska
                                                         Data wydania: 10.01.2024

                                                                       Ilość stron: 399

"Gdzieś w nim było dobro, ale nie miało szans ze złem."

Cyt.: "Czarcie lustro "- Magdalena Zimniak 

               "Czarcie lustro" to nowa powieść Magdaleny Zimniak, thriller psychologiczny, który swą treścią i formą zaciekawia i zachwyca. Przemawia już do nas okładka książki, a tytuł intryguje. Czarcie lustro, cała jego symbolika, zaczerpnięta z baśni Andersena Królowa śniegu, to odwieczna walka dobra ze złem. Szatan, Potwór, Zło, przegląda się w nim i wpada w zachwyt, jaki to on jest piękny, mądry, doskonały, wszystko co robi, w jego mniemaniu, dobre i sensowne. Lustro pęka i rani dusze i serca niewinnych istot, które już nie są sobą, widzą i czują zło, winiąc siebie za zło, które je spotkało i całe zło panoszące się wokół.


Marta, teraz czternastoletnia dziewczynka, wraca do świata, z którego została brutalnie wyrwana sześć lat temu. Może wrócić, stwierdził "Mistrz", ponieważ " nie jest już małą dziewczynką". Dlaczego Marta zaufała obcemu i wsiadła wówczas do jego samochodu? To i wiele innych pytań rozpycha się w myślach. Ten jeden moment odmienił życie jej i rodziny nie tylko na sześć lat, ale na resztę życia. Powoli, krok za krokiem dziewczynka odzyskuje swą tożsamość, bo niewiele pamięta z rzeczywistości, kiedy miała osiem lat. Wciąż żywa jest przeszłość ta mniej odległa. Wraca na jawie i w snach. Strach, ból, krew, łzy... To wszystko było "Tam", to "On" robił jej te straszne rzeczy, to był "Mistrz". Dlaczego czasem kazał mówić do siebie "tatusiu"?

A teraz będzie już normalnie, dobrze... Czy da się nadrobić stracony czas? Marta nie wie co czuje do najbliższych i co oni czują do niej. A może to ona jest winna temu wszystkiemu, co ją spotkało ze strony Mistrza? Wciąż słyszy w głowie jego groźby, gdyby komuś coś powiedziała...

Zeznania Marty podczas przesłuchań policji, jak podczas terapii, wprowadzają nas w zdumienie, przerażenie, niedowierzanie. Zaglądamy w czarcie lustro, robimy wielkie oczy, zapiera nam dech. "Myśli latają, rozbijają się jedna o drugą. "Czy to w ogóle możliwe, czy ktoś może być zdolny do podobnych rzeczy, czy to wymysł wybujałej wyobraźni? Już nic nie jest takie samo...

Równolegle do wątku z niewiarygodną historią Marty toczy się i przeplata fabułę sprawa wokół zaginięcia dyrektora renomowanego liceum. Rzecz się dzieje zupełnie w innym miejscu kraju i do pewnego momentu wątek płynie własnym, osobnym nurtem. 

Mężczyzna nie wraca na noc do domu, gdzie czeka żona i dwie córeczki, ani nie pojawia się następująco dnia w szkole, gdzie pracuje. Znów rodzą się pytania: dlaczego, co się stało, czy miał wrogów? Wiadomo było że nie miał problemów finansowych, był nawet filantropem i społecznym dobroczyńcą. Ujawniono też kilka jego romansów, z którymi zawiązano wstępne podejrzenia. Śledztwo i dochodzenia policji, rzuciły światło podejrzeń w stronę Elwiry nauczycielki języka angielskiego . Czyżby z nią był związany najbliżej...? Były też inne hipotezy, teorie spiskowe wokół zniknięcia dyrektora Sułeckiego. Ucieczka z kochanką, zemsta innej byłej, zemsta zazdrosnej żony, zatem może morderstwo? Samobójstwo? Ucieczka przed samym sobą?


Autorka po mistrzowsku buduje fabułę,  splata wątki w jedną wspólną osnowę i jak zwykle zaskakuje nas ukazując kolejne elementy zagadkowej, tajemniczej układanki. I gdy już zaczynamy łączyć ze sobą fakty, gdy już spadają maski z tajemniczych, zakrytych twarzy, znów następuje zmiana akcji wprowadzająca nas w zadziwienie. Fabuła mknie wartko i wciąga czytelnika bez reszty, do końca trzyma w napięciu i finalnie zaskakuje nas totalnie. Tak właśnie dzieje się w trhillerach Magdaleny Zimniak, nic nie jest proste i oczywiste, jak w ludzkiej skomplikowanej psychice, gdzie w mrocznych zakamarkach śpią demony, mroki i tajemnice.


Nie wchodząc w niuanse, w konkretne sytuacje fabuły i jej konstrukcji, powiedzieć mogę tylko, że czas jest tutaj jednym z bohaterów i odgrywa istotną rolę. Czas jest potrzebny. W czym? W zapomnieniu?- jeśli się da. Czas uleczy zranioną duszę?- jeśli to możliwe. Czas wymierzy sprawiedliwość? A może czas potrzebny jest by wyjąć odłamki czarciego lustra z miejsc, gdzie one tkwią zbyt długo, by spojrzeć na świat inaczej, dostrzec dobro. Wprawdzie zła może i jest więcej, ale dobro jest silniejsze.

Autorka porusza trudny temat pedofili, budzący w nas wstręt, gorycz i odrazę, budzący bunt i potępienie. To główny temat, ale nie jedyny. Powieści Magdaleny Zimniak są wielopłaszczyznowe, zatem jest tutaj również poruszona istota relacji między najbliższymi osobami, jest o zaufaniu, konsekwencjach jego braku,  o braku rozmów na trudne tematy, o bolesnych konsekwencjach ucieczki przed nimi, ucieczki przed samym sobą i jak trudno wyjść ze strefy komfortu, jeśli w ogóle takową jest.


 Książki Magdaleny Zimniak zahaczają o mózg, budzą całą sferę emocjonalną, dlatego tak trudno jest mi ująć w słowa cały swój podziw nad ich wartością. Gorąco zawsze polecam twórczość Autorki wszystkim, których fascynuje ludzki umysł, jego meandry i schowane w nich tajemnice.


Dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska oraz Autorce za egzemplarz książki, która na długo pozostanie w pamięci.