wtorek, 13 maja 2014

"Dziewczynka w czerwonym płaszczyku"- recenzja

Autor: Roma Ligocka
Tłumaczenie: Zimmerer Katarzyna
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2001
Ilość stron: 351




        Całe życie walczyłam ze wspomnieniami.

Pogrzebałam swój smutek głęboko w ciemnej komorze mego serca

                 cyt. "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" Roma Ligocka


Strach, ból, cierpienie, towarzyszące każdej chwili w walce o przeżycie, stały się stygmatami, naznaczającymi wszystkie ofiary Holokaustu. Uczucia te, w ekstremalnych warunkach egzystencjalnych, przeradzają się w paroksyzm lęku i silnie odbijają swe piętno w duszy każdej z nich. Na zawsze.
"Ocalałeś nie po to, aby żyć masz mało czasu trzeba dać świadectwo"

        To motto z "Przesłania Pana Cogito" Zbigniewa Herberta przyświecało Romie Ligockiej podczas pisania książki "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku", swej autentycznej historii, relacji dawnych zdarzeń, czyniących z jej życia piekło. Czasem musi minąć dużo czasu i nie wiadomo co musi się wydarzyć, byśmy mogli otworzyć drzwi do siebie samego i kogoś tam zaprosić.
       Przeminęło bowiem pół wieku od zakończenia II wojny światowej, był marzec 1994 rok, gdy w Krakowie wyświetlany miał być film Stevena Spielberga "Lista Schindlera". Film o krakowskim getcie, o okrutnym losie rodzin żydowskich.
       Obrazy z przeszłości Romy Ligockiej, jeszcze wciąż żywe w jej pamięci, teraz nabrały tylko kontrastu.
Była tam...Była tam cała jej rodzina...Poznawała te miejsca. A w kilkuletniej dziewczynce w czerwonym płaszczyku, ukrywającej się pod łóżkiem, odnalazła samą siebie. Teraz wiedziała kim jest. Kim jest ta mała dziewczynka, która budzi się w niej co jakiś czas i płacze i boi się,. ucieka, krzyczy. To ona sama. Ona w czerwonym płaszczyku, uszytym przez jej babcię...Premiera filmu stała się inspiracją dla niej, by opowiedzieć swoją historię. Bo pamięta...
         Wszystko pamięta. Krzyki, strzały, niemieckie komendy, długie płaszcze, długie oficerki i ich głośny stukot. Coraz głośniejszy. Coraz był bliżej. I strach. Wciąż się bała, wciąż uciekała. Chowała się. Najczęściej pod stołem i zakrywała uszy, żeby mniej słyszeć. A i tu dochodziły dźwięki rozmów dorosłych. Słuchała o okrucieństwach, do jakich zdolni są ludzie, o cierpieniach i o tym,  jakie straszne męki człowiek jest w stanie znieść. A jeśli nie, to umrzeć. Umrzeć razem.. Jako czteroletnie dziecko nie wszystko rozumiała. Bo skąd miała wiedzieć co to jest cyjanek i po co miałaby go połykać i to jeszcze bez wody?
       I chociaż mama, w dramatycznych momentach, mocno ściskając jej rękę, mówiła: "Nie patrz tam...Nie odwracaj się...Nie myśl o tym...! Ona widziała...
      "Ale teraz nadszedł czas"- słyszy szept swej babci. Często ją słyszy .Teraz znów. Mówi do niej:
"- Popatrz tam! Odwróć się! Pomyśl o tym! Przypomnij sobie! Opowiedz...
          Roma Ligocka opowiada. Robi to dla swojego syna Jakuba. Dla swoich bliskich: rodziców (Teofilii i Dawida), dziadków, krewnych. Niektórych znała tylko kilka chwil, nim zginęli w okrutnych zawieruchach wojny, w piekle obozów koncentracyjnych, a tęskniła za nimi wszystkimi całe dorosłe życie. Zrobiła to szczególnie dla babci właśnie i dla siebie samej.
        W swej opowieści pisarka zdobyła się na szczerość, na zwierzenia, na prawdziwą rozmowę z każdym z nas czytelników z osobna. Mała znów dziewczynka w czerwonym płaszczyku bierze mnie za rękę i przeprowadza przez bramę żydowskiego getta. Tłumaczy mi dlaczego musiała zapomnieć jak naprawdę się nazywa. Już nie Liebling, tylko Ligocka. Opowiada, jak uczyła się katolickiego pacierza i na kolanach modliła się, gdy wpadali wysocy Niemcy w swych wysokich oficerkach. I jak farbowano jej włosy na blond. I że zawsze musiała być bardzo cicho, nawet wtedy, gdy przyszli zabrać jej babcię, a ona siedziała pod stołem, jak myszka, jak zając...Wszystko po to, by przeżyć.
        Codzienna walka o przetrwanie. Ciągła ucieczka. Strach. Zaszczucie. To brutalne odzieranie ludzi z ich godności. Wszystko to budzi niepojęte poczucie absurdu. Tak okrutny świat, widziany oczami dziecka, wyzwala we mnie niesamowite emocje. To jest niepojęte, jakie przeżycia zgotował im los.
        Opowieść nie kończy się wraz z dzieciństwem. Dzieciństwo? Roma nie miała dzieciństwa.. Skończyło się, gdy miała cztery lata. Gdy musiała wskoczyć w czarną dziurę po wyjętej szufladzie w sklepie. Niczym w przepaść. I to wszystko, co było potem odebrało jej beztroskie dzieciństwo na zawsze. Czasem podglądała z ukrycia zabawy dzieci, ich życie, "w którym nie mam prawa brać udziału"
         Sześć dni przed jej ósmymi urodzinami, po wyjściu z więzienia i ciężkiej chorobie, umiera jej ojciec. Teraz z matką zdane są na siebie. Wspierają się wzajemnie.
"Jesteśmy niemal jak jedna istota z dwiema głowami- małą i dużą"
         Chociaż wciąż jest ze swoją mamą, trzymają się za ręce, to wciąż muszą uciekać, bać się, chować.
         Schronienie znalazły w domu rodziny Kierników. Joanna Kiernik pracowała niegdyś  w kuchni u jej dziadków (rodziców matki). Kilkakrotnie musiały opuszczać to miejsce. I znowu wracały. "To było pożyczone życie, pożyczone dzieciństwo u pożyczonej rodziny, u której miałam nawet pożyczoną babcię".
           W tak typowym, przez swą bezwzględność czasie, Roma szybko dorastała. Ale ja nie puszczam jej ręki. Jestem z nią, bo mi zaufała. Otwiera przede mną swą duszę. Już dawno zrozumiała, "że prawda może być ważniejsza niż własna osoba".
         Okres dorastania, czas nauki w stalinowskiej szkole, to nie był nowy, lepszy etap w życiu Romy.
"Coś takiego jak nowe życie nie istnieje" Przyszłość nieuchronnie wyrasta z przeszłości, stanowiąc całość z wszystkimi tego konsekwencjami.. Czuła się samotna, wyobcowana z racji swego pochodzenia. Szykany kolegów doprowadziły ją do absurdalnego poczucia winy za całe zło tego świata, ze śmiercią Jezusa włącznie.
        Dorosła Roma osiąga same sukcesy. Zdała do Akademii Sztuk Pięknych..Realizuje swą pasję w pracy scenografki i kostiumologa teatralnego. Poznaje interesujących ludzi świata artystycznego. Jest świadkiem zakładania Piwnicy pod Baranami przez swego przyjaciela Piotra Skrzyneckiego. Ma świadomość tego, że jest nawet muzą dla krakowskich poetów. Życie wypełnione po brzegi. A na to wszystko kładzie się cień. Cień przeszłości. Wtrąca się w jej uczucia z mężczyznami, w relację z matką, przywołuje lęki, koszmary. Zadaje ból... Ale trzeba iść dalej "iść tak, jakby się nic nie stało".
      Roma nie potrafi nikomu bezgranicznie zaufać. Nie potrafi cieszyć się. Może tylko na moment.
"Na krótkie chwile pozwalam porwać się ogólnej wesołości(...)I znów moją jedyną myślą jest: zniknąć, ukryć się, po prostu uciec!"
       Ucieka. Wpada w depresję. Traci matkę, z którą właśnie teraz chciała tak szczerze porozmawiać. Zostawia ją mąż. Bez leków nie potrafi funkcjonować. Filarem podpierającym Romę w tych ciężkich chwilach jest miłość do syna Jakuba. To uczucie, to siła niepojęta, pozwala jej podnieść się, wygrać z uzależnieniem. 
   "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" to książka, którą napisało życie. Słowa  bezwiednie wydostawały się z duszy pisarki i same spływały tworząc zdania, wątki, historię opisującą jej życie.Żałuję, że nie wspomniałam o tylu jeszcze rzeczach, jak zabawy z kuzynem Romkiem Polańskim, jego niesamowite pomysły, jak Manuela Kiernik zafascynowała ją cudnym światem teatru, o tym, jak Roma kształtowała swój światopogląd, zachłyśnięta przez chwilę komunizmem, w ilu miejscach Europy mieszkała i o powrocie do Krakowa, po którym, w swej opowieści mnie oprowadzała, zdradzając tajniki bohemy....I że nie tylko pisze, lecz także maluje - twarze, piety tych, których już dziś nie ma, o jej wielkiej tęsknocie za lepszym, beztroskim światem, który znała z opowieści mamy i z pamiętnika babci Anny Abrahamowej. A wszystko jest tak samo ważne, wszystko, w pewnej mierze,stanowi o niej samej.
        Tak wiele dało mi to spotkanie z Romą Ligocką, możliwe stało się to dzięki lekturze jej książki. Tak wiele wzruszeń dostarczyła mi jej historia. Nieskrywana szczerość niweluje zupełnie dystans między pisarką a czytelnikiem. Zaufanie, jakim teraz już potrafi nas obdarzyć Pani Roma Ligocka, stwarza uczucie bliskości. Obcowanie z nią to bezcenna lekcja historii, wykład z kultury i sztuki, lekcja pokory, empatii, prawdy o człowieku...
       Przytulam Cię dziewczynko w czerwonym płaszczyku. I już "nie myśl o tym...! Zapewniam Cię, że spotkanie z Tobą miało dla mnie smak i zapach czekolady...

Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

1 komentarz :

  1. Fantastyczna książka. Zapraszam również do lektury mojej recenzji: http://pozycjeobowiazkowe.blogspot.com/2016/01/dziewczynka-w-czerwonym-paszczyku.html

    OdpowiedzUsuń