piątek, 16 lutego 2018

"Willa pod Zwariowaną Gwiazdą" Maria Paszyńska

Okładka książki Willa pod Zwariowaną Gwiazdą
  Autor: Maria Paszyńska

  Wydawnictwo: Pascal
  Data wydania: 31 stycznia 2018
  Ilość stron: 368





                         Zrobić to, co słuszne...

          cyt.:"Willa pod Zwariowaną Gwiazdą" Maria Paszyńska



"Willa pod Zwariowaną Gwiazdą, samotna wyspa dobra i wartości na morzu ginącego świata."
To dom, w którym mieszkali Antonina i Jan Żabińscy, dyrektorostwo warszawskiego zoo. To azyl, w którym schronienie znaleźli Żydzi szukający pomocy, jak i ci, cudem wyprowadzeni przez Jana z getta.


Znam tę niesamowitą, poruszającą historię Jana i Antoniny Żabińskich z różnych źródeł. Czytałam też książkę amerykańskiej pisarki Diane Ackerman "Azyl". To bogata w historyczne i biograficzne fakty relacja o charakterze reporterskim, z dużą dawką emocji. Informacja o tym, że na jej kanwie powstaje hollywoodzka produkcja filmowa wywołała uczucie zazdrości, dlaczego wykradają nam tę historię.

Kiedy niespodziewanie wpadła w moje ręce książka "Willa pod Zwariowaną Gwiazdą" Marii Paszyńskiej, polskiej, młodej, nieznanej mi jeszcze pisarki, pomyślałam przewrotnie, że to powtórka z historii, że to nic nowego. 
Już pierwsze strony opowieści z życia Piotra, chłopca z prawobrzeżnej przedwojennej Warszawy wyprowadziły mnie z błędnych przypuszczeń.
To zupełnie inna opowieść, to nowe spojrzenie i zaskakująco piękne przeżycie literackie, to nowe wzruszenia.
Jeśli traci się w życiu wszystko i zostaje samotnym na świecie, to zbawieniem jest mieć marzenia i wiarę, że się spełnią.
Los nie mógł już bardziej doświadczyć Piotra. Ma swoje czternaście lat i wizję trafienia do jednego ze schronisk dla bezdomnych, podobnych do znanego chłopcu miejsca na Annopolu. Nie chciał stać się częścią "tamtej społeczności i zamieszkać wśród ludzi o pustym wzroku, żyjących bez celu."
Największym marzeniem Piotra myło zobaczyć żywego słonia, zaopiekować się nim, zostać kornakiem.
Marzenia zawiodły chłopaka pod ogrodzenia nowo powstającego ogrodu zoologicznego, a potem pod sam próg willi Jana i Antoniny Żabińskich.
I kiedy wdrapał się na dach tego świata, odnalazł swoje marzenia, szczęście a nawet miłość, znów pojawia się jakieś "niestety", jakieś "jednak", jakieś "ale". Znów okrutny los daje mu doświadczyć, że nic nie jest nam dane na zawsze.

Autorka "Willi pod Zwariowaną Gwiazdą" miała ciekawy pomysł na fabułę, jej konstrukcję, jak i na przekaz najistotniejszych treści. Kreując portrety swoich trzech głównych bohaterów: Piotra, Ady i Daniela, daje każdemu z nich własną przestrzeń i oddaje im głos. To ich oczami oglądamy światy, jakie stworzyła im okrutna wojna. Zanim trafimy za nimi do Willi Żabińskich, przejdziemy przez piekło wojny, przez przedsionek śmierci, szponom której cudem się wyrwali.


Ada była Żydówką. To, czego doświadczyła, na co musiały patrzeć jej oczy nie opiszą żadne słowa. Chociaż uszła z życiem, to i tak większa jej część umarła na zawsze. To Jan Żabiński wyprowadził Adę z murów getta i dał schronienie w swojej willi, tak jak wielu innym Żydom, narażając życie własne i całej swojej rodziny.
"Ryzykowałem i dałem schronienie nie dlatego, że byli Żydami, lecz dlatego, że byli prześladowani. Gdyby prześladowani byli Niemcy, postępowałbym tak samo. Mowa bowiem o ludziach,którzy zostali skazani, choć niczego złego nie zrobili. To było przerażające." (powiedział Jan Żabiński odbierając w 1965 roku odznaczenie Sprawiedliwy wśród Narodów Świata)


Daniel Kleinmann przyjął polskie nazwisko Kwiatkowski. Był lekarzem. Dźwigał swą traumę, bolesną tęsknotę po rozłące z żoną i córką i tę straszną niewiedzę co tak naprawdę stało się z jego rodziną. Daniel z racji swej lekarskiej profesji był częstym gościem w domu Żabińskich.

Liczby, statystyki, daty... Nic tak  nie przemawia, nie oddaje ludzkich przeżyć jak osobna ludzka historia, osobna opowieść, osobny obraz. Tutaj trzy osobne wątki splatają się w jedną niesamowitą historię, za sprawą wojny, za sprawą miłości, strat, bólu, cierpienia i za sprawą przypadku. Czy spotkanie się tych trojga było szczęśliwym zrządzeniem losu dla każdego z nich?


"Zrobić to, co słuszne..."
Często wymagało to wielkiej odwagi i wielkiego ryzyka.
"Tak, musiał zrobić to, co słuszne, inaczej nie mógłby w ogóle żyć dalej, utraciłby swoją tożsamość, nie mógłby spojrzeć w lustro. Lecz gdy zrobi to, co słuszne, jego życie ostatecznie straci swój sens. Co mu zostanie?"
To dylemat i trudna decyzja przed jakimi przyszło stanąć bohaterom tej powieści.
Jak zakończy się ta historia...?
Co jest silniejszego od bólu i strachu...?

I wciąż tli się nadzieja..., i pomimo wszystko..., choć nic już nigdy nie będzie takim jak było...
"A może jednak nadzieja...?"



Znalezione obrazy dla zapytania pascal logo
Wydawnictwu Pascal dziękuję za egzemplarz recenzencki.
                                                             

Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem/










                                         

środa, 7 lutego 2018

"Wszystkie pory uczuć. Zima" Magdalena Majcher


Okładka książki Wszystkie pory uczuć. Zima                                                           Autor: Magdalena Majcher
  Wydawnictwo: Pascal
  Data wydania: 17 stycznia 2018
  Ilość stron: 368
 
 
 "...Żaden czas nie jest niewłaściwy na zmiany."

         cyt.: "Wszystkie pory uczuć. Zima" Magdalena Majcher
 
 
 
 W pierwszej części cyklu "Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdaleny Majcher zwróciłam uwagę na kreację bohaterów drugiego planu, postaci ważnych, znaczących, często symbolicznych i uniwersalnych. Takich, które spotykamy na swej życiowej drodze, których rada, pocieszenie, czasem tylko jedno zdanie idą z nami przez całe życie i tkwią głęboko w nas.
 
Taką osobą jest niewątpliwie pani Róża, opiekunka z domu dziecka.
W drugiej części "...Zima" bliżej poznajemy postać Róży.
Nigdy nie był jej obojętny los wychowanków, nawet wówczas, gdy opuścili dom dziecka i poszli w świat. Poświęciła całe swoje młode życie innym. Wcześnie stała się dorosła i odpowiedzialna za młodszą, niepełnosprawną siostrę Ludmiłę.
 
Długoletnia znajomość z Tadeuszem i wspólne lata pracy w domu dziecka przerodziły się w prawdziwe uczucie. Czy Róża, mając swoje sześćdziesiąt lat nie zasłużyła sobie na miłość? Oczywiście, to pytanie retoryczne, każdy zasługuje na uczucie drugiego człowieka.
Piękno dojrzałego gorącego uczucia wpisuje się tutaj w malowniczy, mroźny klimat polskich gór.
Pisarka złożyła hołd głębokiemu, prawdziwemu uczuciu w ogóle. Można odczytać je jako inspirację do stworzenia tej fabuły.
 Róża nie potrafiła cieszyć się swoim szczęściem. Nie potrafiła uwolnić się z lęku o siostrę. Długotrwałe niepokoje, troski, z czasem przerodziły się w nadopiekuńczość, której nie potrafiła się wyzbyć.
Ludmiła wykorzystywała siostrzaną miłość, potrafiła bez skrupułów manipulować bliskimi, zwracając na siebie uwagę.
 
Druga część powieści to retrospekcja. Róża wraca wspomnieniami w czasy PRL-u, do swego dzieciństwa, do relacji z matką, która wymuszając na Róży obietnicę sprawowania opieki nad Miłką. obarczając ją tak wielką odpowiedzialnością, odebrała jej na zawsze beztroskę i spokój.
Nowa, szczęśliwa rzeczywistość Róży wciąż zakłócana jest dziwnym, prześladującym lękiem. Tajemnica sprzed czterdziestu lat nie dawała jej spokoju, zatruwała i "dusiła ją od środka".
 Rosła obawa, że dalsze jej skrywanie może wpłynąć na jej związek z Tadeuszem.
To nie była tylko jej tajemnica, a wspólna z siostrą. Czyja bardziej? I czy każda z nich znała tę samą wersję zdarzeń z przeszłości? Czy dojdzie do konfrontacji, pomimo obaw, co do jej skutków? Przed czym Róża chce uchronić swą młodszą siostrę?
Jak wyjść z potrzasku? Trudne pytania. Trudne decyzje. Strach przed konsekwencjami paraliżuje i obezwładnia. Pisarka wprowadza nas w wątek kryminalny. Buduje napięcie, długo trzymając nas w niewiedzy, co do dramatycznych zdarzeń pewnej sylwestrowej nocy.
 
Przeszłość. Stare czasy PRL- u , ich historyczno obyczajowe tło przybliża realia dawnej epoki.
Cóż znaczą trudności egzystencjalne, gdy rodzi się pierwsza miłość? Uczucie to ma wiele odcieni. Ma też smak zranienia, osamotnienia, odtrącenia. Narastające frustracje pozwalają obwiniać cały świat. Wywołują uczucie nienawiści, aż do chęci zemsty włącznie. Miłości zawiedzione i te, które "przegrały z wyrzutami sumienia, bólem i żalem."
Przeszłość upomina się o rozliczenie...
 
 
Wydawnictwu Pascal dziękuję za egzemplarz recenzencki.
                                                              
                                                                     Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo pascal logo
 
Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem/
 

"Ostatnia chowa klucz" Ałbena Grabowska

Okładka książki Ostatnia chowa klucz Autor: Ałbena Grabowska
  Wydawnictwo: Zwierciadło
  Data wydania: 13 marca 2017
  Ilość: 300
 
 
 
Jeśli idziesz prostą drogą, możesz trafić do własnego piekła.
 
         cyt.: "Ostatnia chowa klucz" Ałbena Grabowska







Każda kolejna książka Ałbeny Grabowskiej to nowe spotkanie z pisarką, pełne niepowtarzalnych wrażeń, emocji, refleksji.
Nigdy nie zapomnę pierwszego spotkania z jej twórczością, za sprawą sagi rodzinnej "Stulecie Winnych", do której często wracam myślami, jak i do tamtego stanu zahipnotyzowania.

      Ałbena Grabowska losy swych bohaterów ( bohaterów sagi o Winnych) umiejscowiła w prawdziwych realiach, które są tłem do życia, zmagań z nim, zwyczajnych ludzi. Nakreśliła ich wyraziste portrety, uwzględniając język, jakim się wówczas posługiwali, ich mentalność, postrzeganie rzeczywistości. Zrobiła to z takim kunsztem, tak realistycznie, że potrafiła przenieść mnie, czytelnika w tamten czas, w tamte miejsca. Musiałam to podkreślić szczególnie, ponieważ taka myśl, takie wrażenie, towarzyszyły mi  podczas czytania książki, strona za stroną.
Tak wówczas pisałam.
Można rozpisywać się szeroko  na temat twórczości Ałbeny Grabowskiej i jej talentu, bowiem dostarcza czytelnikowi tego wszystkiego, czego oczekiwać mógłby od literatury pięknej. Jest tu poruszająca opowieść, pomysł na konstrukcję, prawdziwi, z krwi i kości bohaterowie, ich wyraźny portret psychologiczny oraz piękny literacki język.

Powieść "Ostatnia chowa klucz" tylko mnie w tym przekonaniu i zachwycie utwierdziła.
Ogólnie można powiedzieć, że jest to klasyczny kryminał, po mistrzowsku ukazujący studium psychologiczne pojawiających się tutaj postaci. To jest "wartość dodana", to ujmuje mnie najbardziej.

Zwykłe podwarszawskie miasteczko, zwykły dzień, zwyczajne liceum. Do czasu, kiedy wydarza się coś osobliwego; w nieznanych okolicznościach ginie jedna z licealistek... Wówczas osobliwe staje się całe otoczenie; ludzie, ich zachowanie, wszystko dookoła jest dziwnie podejrzane. Tajemniczość wokół zaistniałej sytuacji i obezwładniający paroksyzm strachu tworzą klimat powieści i dodają smaku zawiązywanej intrydze.

Cztery nastolatki tworzą tajną organizację, spotykają się w tajnym miejscu i ślubują sobie lojalność przede wszystkim. Właśnie jedna z nich, Julia, przechodzi inicjację, której przebieg dyktuje dominująca w grupie Justyna. Rytuały, jakim poddana zostaje nowa z "sióstr" wprowadzają w zdumienie i zaniepokojenie obecne tutaj Marzenę i Kasię. Nic jednak nie robią, by sprzeciwić się Justynie, by przerwać tę dziwną ceremonię. Julia zaś pokornie znosi nieprzyjazną próbę integracji. Dlaczego ogarnia je nieprzezwyciężona niemoc? Czym imponuje im aż tak Justyna? W czym jest lepsza od nich?

Afiliacja, to podstawowa potrzeba psychiczna człowieka. W każdej społeczności, już tej przedszkolnej pojawia się potrzeba przynależności do grupy, bycia razem z innymi, potrzeba akceptacji. Ten problem, czy też zjawisko wysuwa się tutaj na pierwszy plan.

Julia nie wraca jednak do domu. Ginie po niej ślad.
Dziewczyny wpędzają się w poczucie winy. Policyjne śledztwo przebiega bez rezultatów. Nikt nie zna miejsca ani okoliczności zaginięcia dziewczyny. Zdarzenie to jest zaledwie zalążkiem świetnie poprowadzonej intrygi. Wiele się jeszcze wydarzy, wiele złego. Duga z dziewcząt wpada w ręce przestępcy. Czy na tym koniec? Czy ktoś chce je ukarać? Do ostatniej strony nie opada nimb tajemniczości.

Najciekawsza jest narracja. Głównie jest to relacja pierwszoosobowa Marzeny, jednej z nich.
To jej oczami poznajemy kolejne tropy, domysły, podejrzenia, wyłapujemy każdy podejrzany ruch sąsiadów, nauczycieli, kolegów.
Wyczulone detektywistyczne zmysły i nieposkromniona wyobraźnia przyszłej pisarki podpowiadają jej różne hipotezy. Czy wszyscy wokół są naprawdę takimi, jakimi ich teraz widzi?
Pojawiają się paranormalne ślady, dziwni ludzie, wszystko jest podejrzanie dziwne, wszędzie czai się zło. Niczym w miasteczku Twin Peaks.
Co jest rzeczywistością, a co może już fantazją?
Narracja przebiega na trzech płaszczyznach. Obok śledztwa Marzeny, na sprawę pada "światło", (raczej mrok) z perspektywy samego sprawcy, a także świadka zdarzeń.

To dopiero jest wartość dodana, chociaż nie znamy sprawcy, poznajemy jego psychologiczne oblicze, obsesję, zło nim rządzące. To, co w jednej chwili przerażało samego oprawcę, w drugiej wprowadza go w ekstazę, każe działać, spełniać pragnienia.

Dlaczego świadek nie idzie na policję? Dlaczego nie stanie pomiędzy "nim", a jego demonem?
Dlaczego Marzena nie ujawnia faktów policji?
Śledzimy wewnętrzne przemyślenia bohaterów, wsłuchujemy się w ich wewnętrze głosy, szukamy odpowiedzi na trudne pytania, szukamy klucza do rozwiązania tej dramatycznej zagadki.

Ciekawe jest również umiejscowienie akcji w czasie. Te dramatyczne zdarzenia mają miejsce na przełomie wieków, około siedemnaście lat temu. Mijają lata i pod koniec powieści bohaterka odnosi się do tamtych wydarzeń z perspektywy czasu. Czy zna już całą prawdę? Czy chce w ogóle ją poznać?

Ciekawostką jest tajemna skrytka umieszczona na końcu książki. Można ją rozciąć i przeczytać po skończonej lekturze. Taki odpowiednik listu, który Marzena znalazła po latach. Czy w tym liście i w tej naszej skrytce jest klucz do tajemniczej sprawy? Czy chcesz poznać tę tajemnicę?



Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem/













wtorek, 12 grudnia 2017

"Ostatnie srebrniki" Tadeusz Biedzki

Okładka książki Ostatnie srebrniki
   Autor: Tadeusz Biedzki
   Wydawnictwo: Bernardinum
   Data wydania: 11 października 2017
   Ilość stron: 224



  Jeśli kiedyś skrzywdzi cię zły człowiek -
wypełnij szkatułkę pieniędzmi i daj mu ją.

         cyt.: "Ostatnie srebrniki" Tadeusz Biedzki



 Powyżej zacytowane słowa, brzmią równie złowrogo, co tajemniczo. Tak samo tajemniczą jest wspomniana drewniana szkatułka, zdobiona liśćmi akantu, z podwójnym dnem, skrywającym skarby o historycznym znaczeniu, będąca tutaj godnym uwagi, bezcennym artefaktem.

Autor "Ostatnich srebrników" Tadeusz Biedzki pochodzi z Rudy Śląskiej i jest pisarzem, dziennikarzem, podróżnikiem, przedsiębiorcą i dyplomatą. Łącząc pasję podróżniczą z wiedzą historyczną i znajomością świata napisał już kilka powieści historyczno - sensacyjnych i podróżniczych, pełnych przygód z różnych kontynentów. W 2012 roku jego książka "Sen pod baobabem" wybrana została książką roku. Po wydaniu w 2013 roku "Zabawki Boga" został uznany polskim Danem Brownem. A w 2016 roku został nagrodzony Bursztynowym Motylem im. Arkadego Fiedlera za książkę "W piekle eboli".

Akcja powieści rozpoczyna się współcześnie (czerwiec 2016r.), kiedy to podczas wyprawy na Cypr, w tureckiej części Nikozji, w sklepie ze starociami żona autora Wanda wyszukała oryginalną starą szkatułkę. Pomimo zasłyszanej mrocznej historii, jaka była związana z tym atrakcyjnym przedmiotem, postanowiła go zakupić.

Trzy miesiące później Wanda i Tadeusz zwiedzają kościół Matki Bożej z Betlejem w Barcelonie, gdzie znajdują zwłoki młodego misjonarza z Czadu Diego Blanco. Być może, że mężczyźni, którzy wyganiali ich wcześniej z kościoła są właśnie sprawcami. Śledztwo prowadzone przez barcelońską  policję przebiega nieudolnie, a komisarz Campos, czy właściwie Cazares, w ogóle nie przejawia zainteresowania sprawą, przesłuchaniem świadków etc. Indolencja policji jest zadziwiająca i zastanawiająca.
Na kartce przybitej gwoździem do piersi denata umieszczono tekst w języku hiszpańskim: "Chrześcijanie! Wszyscy zginiecie jak ten klecha i suka w katedrze". Podpisano: Zakon Judasza i Piłata".
Co łączy te dwa fakty? Jaki związek mogą mieć z wydarzeniami sprzed dwóch tysięcy lat?
Autor przenosi nas w odległe czasy z początku naszej ery, by na tle historycznego obrazu Cesarstwa Rzymskiego nakreślić kilka fascynujących opowieści z życia ówczesnej społeczności. Przybliża nam i zgłębia portrety swych bohaterów, relacje między nimi a jednocześnie ujawnia okoliczności, w których zetknęli się oni wszyscy z tajemniczą szkatułką. Jak wędrowała z rąk do rąk niosąc z sobą swoiste odium, odwieczne fatum.

Fabuła biegnie dwutorowo. Trwa śledztwo w sprawie morderstwa, w które włącza się już policja rzymska i Interpol. Drugim torem podejmowane są działania w celu zrekonstruowania losów szkatułki i jej zawartości. Warstwa sensacyjno - kryminalna dostarcza nam sporo emocji, a warstwa o charakterze przygodowym jest dużą dawką wiedzy z historii; od początków rozwoju chrześcijaństwa, pierwszych prób walki z jego wyznawcami, odwieczny proces prześladowań, poprzez obraz zmieniającej się Europy, aż do współczesnych zagrożeń naszej cywilizacji. Poznane po drodze artefakty są obfitą skarbnicą wiedzy wprowadzającej w, nieznane wcześniej nawet wybitnym archeologom, arkana sztuki, kultury i religii.
Konstrukcja powieści przeplata ze sobą wątek współczesny z wątkiem historycznym, dając dowód temu, jak nic nie idzie w niebyt, że ziarno zasiane dawno, dawno temu, przeleży długo, aż w końcu skiełkuje. Przeszłość nie pozostaje bez echa, odezwie się, czasem ze zdwojoną siłą i mocno zadecyduje o przyszłości, znacząco zmieniając bieg zdarzeń.
Na uwagę zasługuje oprawa graficzna książki, bowiem rozdziały wprowadzające nas w przeszłość spisane są na stronicach z podtekstem znaków starożytnego pisma, a na stronicach z czasów współczesnych widnieje nikły obraz klawiatury komputerowej i kalendarza. Taki zabieg graficzny skłania do podobnych refleksji, jak sama treść książki.

Polecam tę książkę wszystkim, którzy poszukują takiego właśnie literackiego połączenia intryg kryminalnych, sensacyjnych emocji ze sporą dawką historii  i wiedzy o rozwoju naszej cywilizacji z pierwiastkiem podróżniczych wrażeń.  To moje pierwsze spotkanie z podróżnikiem i pisarzem Tadeuszem Biedzkim, które zaowocowało uznaniem połączenia wielkiej pasji z wiedzą o świecie i umiejętnym dzieleniem się swoimi doznaniami z innymi. Z zainteresowaniem i ochotą sięgnę po wcześniejsze relacje z niezwykle ciekawych peregrynacji.


* Dziękuję Wydawnictwu " bernardinum"za możliwość przeczytania książki.

                                                                        Księgarnia Wydawnictwa Bernardinum
Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem/



  





środa, 29 listopada 2017

"Dwanaście niedokończonych snów" Natasza Socha

Okładka książki Dwanaście niedokończonych snów  Autor: Natasza Socha
  Wydawnictwo: Pascal
  Data wydania: 25 października 2017
   Ilość stron: 304
 
 
 
 
 
 Każdy z nas składa się z lęków, których nie potrafi oswoić.
Być może dlatego właśnie śnimy. Żeby uzmysłowić sobie nasze strachy, żeby je nazwać i spróbować stanąć z nimi do walki.
 
          cyt.: "Dwanaście niedokończonych snów" Natasza Socha
 
 
 
Mijający czas odmierzamy poszczególnymi etapami. Każdy ma swoje przystanki, jakieś pożegnania, powitania, a pomiędzy oczekiwanie i tęsknota. Czas płynie..., od niedzieli do niedzieli, od świąt do świąt...
Nadchodzi czas przedświąteczny, czas bożonarodzeniowy. Jeśli ktoś nie oczekuje go z wewnętrzną radością, jeśli ktoś w ogóle nie lubi świąt, musi mieć ku temu ważne powody.
Książka Nataszy Sochy "Dwanaście niedokończonych snów" wprowadza nas w ten wyjątkowy czas, krok za krokiem, bez pośpiechu, pozwalając na zadumę i refleksję, pomagając dostrzec to, co tak naprawdę jest dla nas ważne.
 
Co jest najważniejsze w życiu dwudziestoośmioletniej Moniki Morys, zwanej Momo (pseudonim nadany przez ojca)? Czy ona sama to wie?, Czy podpowiedzą jej sny...?
Upływający dzień po dniu czas więcej jej zabrał, niż dał. Gdy miała trzynaście lat, odszedł od nich ojciec, tak po prostu, wyszedł z domu i nie wrócił. Zabrał jej wszystkie kolory świata. Pozostała czerń i biel. Lęki i ograniczenia. W jej życiu pojawił się Kamil, ale czy ich uczucie było na tyle silne, by wyfrunęła ze swojego kokonu, w którym tkwiła. Kamil odszedł po trzech latach. Zabrał ze sobą nawet biały ekspres do kawy. Piła zatem tylko zbożową. Momo nie jest sama na tym nieprzewidywalnym świecie, ma matkę Pati i niesamowitą pod każdym względem ciotkę Rebekę. Ma swoją galerię, gdzie robi biżuterię, ozdoby, meble, niepowtarzalne, oryginalne rzeczy z recyklingu. Jednak do swojego "pudełkowego świata" nikogo nie wpuszcza, nie ufa ludziom i nie patrzy im w oczy. Wyjątkiem jest Mila, starsza zaprzyjaźniona z nią pani, którą poznaliśmy wcześniej w "Biurze przesyłek niedoręczonych". Mila pomaga Momo interpretować kolejne sny.
 
Świat Momo jest szary, bez kolorów, bez kawy, bez spojrzeń w oczy, bez miłości. To wszystko istnieje tylko w jej niedokończonych snach. W nich czuje zapach kawy, w nich są kolory, którymi mogłaby wypełnić tę przestrzeń pomiędzy czarnym i białym. Jest czerwona sukienka i zielony sweter. Tylko kto jest w ten sweter ubrany?
Sny niosą ze sobą niepokój. Ona ciągle jest w drodze, przelękniona, zagubiona. Sny podpowiadają jej zadania, coś obiecują, mobilizują do działania. A czas jest ograniczony...
 
Tę książkę czytałam z wielkim skupieniem, do niektórych fragmentów powracałam. I żeby nie było tak całkiem serio, i tak poważnie, Natasza Socha rozbawia nas swoim niezawodnym humorem, kreując postać ciotki Rebeki, jak również rozbraja nas czarnym humorem. Pati, matka Momo, wykonuje makijaż pośmiertny i prowadzi konwersacje z tymi, których wyprawia w ostatnią podróż.
Podziwiam Nataszę Sochę za jej indywidualny styl. Potrafi nas znieczulić humorem, dystansem, luzem i przemycić rzeczy ważne, te najważniejsze prawdy, dotyczące każdego z nas.
 
Tytuł książki ma dla mnie wymowę symboliczną, jeśli dobrze odczytałam.
"Dwanaście niedokończonych snów", zamiast dwunastu potraw, zamiast przesytu, bogatych prezentów, komercji.
Książka jest przede wszystkim o nadziei, o tym, że trzeba mocno w nią wierzyć, wyjść jej w drogę.
 I jak ważna jest moc spełnienia tego, co zdawać by się mogło, jest niemożliwe do spełnienia.
Tęsknimy. Marzymy. Pragniemy. Śnimy. Gonimy marzenia. Czy Momo je dogoni?
 
"W naszym życiu panta rhei, oprócz tego, co niezmienne, wiary i nadziei..."


* Dziękuję Wydawnictwu Pascal za te niezapomniane chwile związane z lekturą książki.
                                                                      
                                                                           Logo

Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem/

 

niedziela, 26 listopada 2017

"Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdalena Majcher

Okładka książki Wszystkie pory uczuć. Jesień  Autor: Magdalena Majcher
  Seria: "Wszystkie pory uczuć"
  Wydawnictwo: Pascal
  Data wydania: 27 września 2017
  Ilość stron: 384




   Najtrudniejsze do przekroczenia są te granice,
które człowiek narzuca sobie sam. 
            cyt.: "Wszystkie pory uczuć.Jesień" Magdalena Majcher
Następujące po sobie pory roku, wraz z całym swoim kolorytem, jak również kaprysami, symbolizują poszczególne etapy w życiu człowieka. Natura budzi nasz zachwyt, wpływa na nasze zmysły, buduje nastrój;
od zawsze jest inspiracją dla twórców. Artyści malują, komponują, piszą pod jej wpływem.
"Wszystkie pory uczuć. Jesień" to pierwsza z cyklu powieści, gdzie autorka konsekwentnie porusza ważne życiowo tematy, zgłębiając je, wykazuje się solidnym przygotowaniem, odwagą, dojrzałością.

Hania Szydłowska wychowała się w domu dziecka. Ten fakt budził w niej zawsze uczucie, że jest gorsza od reszty świata. Kiedy poślubiła Andrzeja, to tak, jakby spełnił się sen Kopciuszka.
Miała dom, męża, córkę. Po prostu szczęście, o jakim inni wychowankowie "bidula" mogli tylko pomarzyć. Jednak życie, jakie dostała od losu, choć minęło już dwadzieścia lat, wciąż utwierdza ją w przekonaniu, że chociaż bez reszty oddaje się rodzinie, nigdy nie będzie tak idealna, tak dobra, tak taktowna, jak pierwsza żona Andrzeja.

Hania nigdy nie zaakceptowała tego, że została odrzucona przez biologiczną matkę. Nigdy nie była ukochaną córeczką dla nikogo. Nadal cierpi z tego powodu. A teraz, czy jest kochaną żoną, tą jedyną, żyjąc ciągle w cieniu tej pierwszej?
Andrzej również nie  może pogodzić się z wielką stratą. Z utratą pierwszej żony, która zginęła tragicznie zaledwie trzy miesiące po ich ślubie.
Te uczucia, jak zadry tkwią w każdym z nich. Pomimo, że są już ze sobą dwadzieścia lat.
Czego im zabrakło, by się z tym uporać, by wzajemnie sobie pomóc? I czy jest jeszcze na to szansa?
Coś nieustannie uwiera...
Fabuła powieści, podobnie jak tytułowa jesień, mieni się wieloma kolorami. Jeśli jest miłość, to i jej różne oblicza, obok blasków jest też zwątpienie, rozczarowanie. Jak długo można żyć życiem wszystkich wokół, tylko nie swoim własnym? Co Hania ma dla siebie, oprócz radości bycia żoną i matką? Oprócz radości z uszczęśliwiania swych najbliższych i bycia za nich odpowiedzialną?
Dlaczego Hania wytrzymuje tak długo? Czy miłość do rodziny wystarczy, by ona sama była szczęśliwa? Wraz z bohaterami staramy się usilnie odnaleźć odpowiedzi.

Fabuła biegnie wielotorowo, oprócz szukania miejsca dla siebie, potrzeby spełniania swoich marzeń i pasji, konieczności odkopywania zakopanych głęboko swych talentów, ukazuje również inne, równie ważne tematy. Głównym nurtem płynie problematyka związana z wychowankami domów dziecka.
Nie do każdego uśmiecha się los. Bolesne w skutkach jest powielanie błędów niedojrzałych emocjonalnie i nie przygotowanych społecznie do życia rodziców, tudzież dziedziczenie patologicznych znamion.
Bardzo istotnym, często niosącym tragiczne konsekwencje, problemem podkreślonym w powieści jest hejt w internecie, poniżanie, gnębienie, kompromitowanie innych.
Pisarka porusza problemy, które, niczym cezura, wyznaczają granicę w życiu bohatera, dzieląc je na to "przed" i  na to, "co dopiero nastąpi".
Jestem po lekturze trzeciej książki Magdaleny Majcher, pozostając pod wrażeniem wrażliwości, umiejętności wyszukiwania problematyki społecznej, emocjonalnej dojrzałości, jak również talentu, objawiającego się potencjału.
Pisarka umiejętnie wciąga czytelnia w pętlę doznań opowiadanej historii, wie przede wszystkim, o czym chce powiedzieć i robi to odważnie.
Na głównym planie jest człowiek, jego wnętrze, zakamarki duszy, meandry myśli, gdzie kryje się ogrom  emocji, wyzwalających, równie silne, nasze emocje, budzących refleksje, rodzących empatię.
Doceniam też kreację bohaterów drugiego planu. To postaci symboliczne, uniwersalne, takie, które każdy z nas spotyka na swej drodze, autorów jakiejś rady, pocieszenia, może tylko jednego zdania , które idą za nami  przez życie. Osoby, takie jak pani Róża z domu dziecka, mentorka i lek na całe zło, czy sąsiadka Hani, wróżka Renata, postrzegana przez otoczenie za dziwną, zwariowaną osobę, pojawiają się po coś. Jak ważną rolę odegrały, często okazuje się z czasem.

Każda kolejna książka Magdaleny Majcher utwierdza mnie w przekonaniu, że pracowitość, ambicja, rzetelność w dbaniu o każdy szczegół, torują pisarce drogę do osiągnięcia swojego celu, jakim jest pozostawienie czytelnika po lekturze "z gonitwą myśli i wieloma refleksjami". A jeśli to już się staje, pozostaje tylko życzyć, by podążała tą drogą i zawsze z wiatrem.


Dziękuję Wydawnictwu Pascal za egzemplarz recenzencki.
                                                                     data:image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAAKgAAABwCAMAAAC9+MvEAAAA81BMVEX///////y8z+XR3OifvdkAW6QJXq77//8AYKMAWK6wyNycu9EAVqjU3ea1zOb///oAWrUAWJ4AVbH///YAY68AZrYAYqnX5OoZarKDrM8AY7UAXKmqxdf///H//P8AXbWkvNzm8/eXtM+Dor8AZb/q8vvy/////+oAa62px+AATpwAZaEAUZp7oc8AasBCeL48f7LK4eo3fLhfl8i32udynsXZ8fFah8IAY8rx9e8zbqXB1d6jydPy/e56p8KnzuBkh7QAWcSQqM/O1e2TtL/V9v6qr9oJX5MzdMUASqxSk80AQpLT5OC2vNnG1M1ckbc9Z5AFD5zBAAAJWUlEQVR4nO1ZC3ebOBYWjpHAphG2HijCQHAwwXHjZ2zHTto8ZmY77aSb/f+/Zq9wXnN2umcde2Z3z+FrmggkpI+rq3s/CYQqVKhQoUKFChUqVKhQoUKFChUqVKhQocL/H6zy538fhFHrofnfQL3eDLZhyijqf/XcxC+RAFzXhd/+MxJzlZiql/tt+GlvattQcN3NI4lfVpu//qY9wH9t+4zyErfxbzdbmTSiHX/IW6GzBaS07U3Btp9KJWxbyqcG8rVk7j5fvlb6ym1s4XSEsKjjukcXN7W/GPUw6W9BlJEYNdpnN4xShOA/eQJl4LzUoOzMMngpvMFzP5sr0/z391+fhN4Zs5BlBjJ4OMOd/5wnsohlNVzvEHyVxHlsbsUGwDWOS6ZbdPbvQcxwiMYRKS8/tNqNdxC1aG5Z0RtDMEOSvLXNrjwntUaz3u12V5sB3k3UWtUuDg/7gGa32+wfTHIKZrX2ZtHgN8/VyZ2fTHYkyia+vMMaY+zBv8TX63q6V6IfpVBFUYhgJ6KIsgNcaFEIzrmWmhdy6K0nKGb7mvt0rJJQDKXalWg0eRyv1SDjwnEHrtRDrfVZbX8+ilied7HgOxM1Hrmay4zj+mHt+8kag2Ev1WJvPEnM6PHl74i+JzyBjzKG0BEWWZgbxyQdmH9lz9m+nJRATGnKPRA1FqVH7SJrLxhlMUU3LS25zPe2mqCjOt6ZaDn1lB65XOOUEUhYhKyF1uHEghyV93pBmkJjAlaHZoTGBLJY2gt6vbzMZ/BqcAfFqWlmkRwiu4V6aa/Xi012ytEpsRhp7oWouTySWts9uAdE0VwOeVhjF/dT17ZDN1EnHyhYmlCojejBiXKl3Wq1Tso0Sdiq8Q17ntf+OO1T6zTofFM2qKfWRzUP4DUi80J7JMrBiBuiFFgPNa41WmDlQgmNOU7qYE0jYtHq55ArniRZ5p+gMtNeTbEWSkF084+odQXNSxSFSvBNRHPyJxGF1HzOhyI8OGw7XIcYRhRcfOyTkij71nYgfNn2R+wdIaNcOne6yJSEGREYGl35QoIiTVwfImcWXjHErH8h+s7w9EyUPxN1lOZ2/tBuTc/vj7uzkAsh16lxUavjCSXt8/p1s3vbBHckHQy1iTud3S5xu0ZRGtp8Oe/Wu+eaQz/jPP6Dqd+FaKiFlzMSgdH6YSb0GAX/uEohb1nkYKBV5lwZncXGkMDUVdkDOIll/eKEGW+PDyDpkqATUCtdfw5KlUSvwMa8CGAggjoJPLcbUeuVaHtBzfzeYDEAEQ7ORchGmPUTpW2wH1w7XGRLlG9iF8Syo1AI+zF/6ZbRlJgITMin6PMAHPcAEdCiHRci3t4sGk5Wq6D22Mr44O6RmHkticb0QQoRduERlGKHq0ewcmkzFi9+5WCqh9duQSSXHcKjrI9hZmpPRMVborssJiA6LEZr5WvOpT9aMKiHpQLTTaxUaWEboiTnkgvdp6VioQxNPIgIM0Je1HwOxZwYnhAAJISHF6Jqf0S5kzlCiqH2xqs4Z7CqzOBpMOkoPCwtSti3TKjs7FsflVZD/ZbQbeO95Vuh8qggNgWyCiZdLSW/gGALRH/vozsShXBSJAM7WV/nMO0I9ifB9+lISdg9CoG7EGdidpEMC1Vwl88/QAwgJ+FQeA9vhJbxcraoT9fKwXiYyeepT/a56gVuO3h0fpNCErIggeZzdWcbHxwOh9w2RCFhNl0uk0wUSfsExMxjKLgX0PilW3DexaP/1SlALhWDgv8pRO20rIAMD3Zh1t9x9sXRWE6nYwEp1RCFfWA0WcqQc6wKPErRLBTyLGBv+mXXHryyHfLRaJT9SRb1Ukojksfx6SmshYsMso04qQUpmTia6w3RPIpIWls6WmjpHBmiqh28EdlRDSvIDvc/BavVjdkz7JOo9UTUXbC8FEngfNRaZxKPFrC0IS2aPUrXHALBQieQacjBWCqdFei8NeR+42lDbEAKsOJyQa0IEkeiS6LQYweLXbcipR610Gd4eT8lmwBp9FnNK4q7lIGkIKibcLOYIDHB3rrc+qOF0CAA8v5HLrN5lBtxmIOyQh2XD1WKTBt2fimFX6MgzSlYdOCURCn90PLfZ1FYNxG7v8w4Tw2rTSWqu1kxTWFsMMhgKDXugq4EJmBuZrCGFI/JxIOw6wRReYphgv0cS35rdCtlgVNojmvRJ2pS6FDwwMwH2cmiCH2G/G6/EqWo21aqSKM8Os0/wxTypGs2aWijs2Fpg4gRA5SPQKNkU9DM5tQmXbEZV3oUGy9Jl7LIClmDcWJ0PQC9aHzZ2mErAunn06fPjtDhW6J1r9DhfEHIh+UlV2DSk3QFb3RwAYuLplfrDCRgk7AmSCudDe5rk4vaiVOjJ7Bq/G4P5ZNx4iiRhJ30U8RQ/y6TxUPpyu9eTIylR7PpMNHDMLXQ00bJsmBS8SD5dbZUkk+nQ55Jtbxd0ROvWN/ejrDmX/g0zVleZMLhMrQdz3Uuj6PGnfgCNr29HQhnth5wzX8dPaakYxfFcDn/OSD5+8+eook/SIxEdxcRieLnyhmGBMgzXoQ8WH7xC9hOt9PoPoHBM1D0MilKLdJbh1orJSD8OHf3ERlnoAZgdji8h4IK2CaGPXTtQQPIDbdReUj2zqm/8sN2CDgzm7tNLaGnixlOuCMT//aBrF3/SxKGEGjPXaAhuJ0M5r+A04AzpHOBWzpJsJ/oLiXBmGtHCmzPVqskxCF04a6ia88MgL0Z3cFHo7T587FBF7aQG6KljlvVZkqN5zVw3Gb3vtlv1A6I1QBfKJzxrB+YI1ZUKpOgMxtPp7P7xuQTy+nq5laJ6VEAG9p+82/fjw9rF2CL5TlgNjuGcPduUULeZOonDQTxHsIlLPEIgleex/T5XBLWc1QWoGLjzqXwNqlpcx5MaWxkAtyC4EpNLY2MRtg8dIqi+F2LCYeHoN1itjnEtdAz5Y1qNqHd6BBWlkC+mdcwto5j+AMPbKibTZ/5FkSMDIViGSxJTl7aQjtwfXNIDIkAwTJ1t7YoPrthm0Pxcof+B/jR/R+CPh+s/6gBmrTDLYnSRtvtBh8O/loE16G3vY9yZ+CEeJ8AjVdC/6gB5Chvm883tLRomLST0HwysssPR38Fwkv7a2cLosaiQd1876vvFcf1Y/MDv36IZn2rT4wVKlSoUKFChQoVKlSoUKFChQoVKlSoUKHC1vgnSGUqzH5JDukAAAAASUVORK5CYII=

czwartek, 23 listopada 2017

"Księga Wysp Ostatnich" Anna Klejzerowicz

Okładka książki Księga wysp ostatnich
 Autor: Anna Klejzerowicz
  Cykl: Emil Żądło (tom 5)
  Wydawnictwo: Replika
  Data wydania: 21 listopada 2017
  Ilość stron: 296



  A gdy ujawnię swoje odkrycie oraz swoje badania, czeka was wielki wstrząs...
                   cyt.: "Księga Wysp Ostatnich" Anna Klejzerowicz



"Gdy zbrodnia splata się z historią...",
to powstaje kolejna powieść Anny Klejzerowicz, gdzie współcześnie, w tajemniczych okolicznościach giną ludzie, często, poprzez swoje zainteresowania i pasję, powiązani z równie tajemniczą zagadką z przeszłości.

Emil Żądło znów wkracza do akcji. "Księga Wysp Ostatnich" jest piątą powieścią z serii kryminałów, z dziennikarzem śledczym w roli głównej. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika, a na klimatycznej okładce wykorzystano grafikę Dariusza Kocurka.

Każda kolejna powieść autorki, to kolejna fascynująca podróż, w którą nas ze sobą zabiera.
Dokąd tym razem? Do starożytnej Aleksandrii (rok 391 n.e.), gdzie po raz kolejny w jej dziejach płonie Wielka Biblioteka.
Jednym ze szczęśliwców, w ręce którego dostały się cenne księgi był kupiec, erudyta i dawny żeglarz Agaton. Największą zdobyczą był dla niego zwój nieco nadpalonego już papirusu o nagłówku
"Peri Okeanu, o oceanie". Zadbał, zwracając się do najlepszych kopistów, by rękopis ocalić przed całkowitym zniszczeniem.

W tym dziele opisał swą wyprawę starożytny grecki żeglarz i odkrywca Pyteasz z Massalii (dziś Marsylia). Wypłynął na wody Oceanu Atlantyckiego, kierując się na daleką północ, dotarł do...
"Ultima Thule"-wyspa ostatnia, najprawdopodobniej dzisiejsza Islandia i jeszcze dalej, gdzie
"barbarzyńcy pokazywali nam miejsca, gdzie słońce kładzie się spać", zapiski mówią, że dotarł do ujścia Łaby. Czy wpłynął na Bałtyk i dotarł do ujścia Wisły...?
Postać podróżnika, który żył przed naszą erą, który odważył się pierwszy wypłynąć na krańce świata do dziś stanowi inspirację dla twórców, dla artystów, dla pisarzy. Zainspirowała również Annę Klejzerowicz, pasjonatkę tematyki żeglarskiej i nie tylko.

Przeszłość, choćby najbardziej archaiczna, nie ginie bez echa, nie odchodzi w niebyt.
Anna Klejzerowicz potrafi ocalić ją od zapomnienia, chociaż jakąś jej część.
Jak to możliwe, że autorka znajduje tę nić, którą połączy czasy sprzed naszej ery z teraźniejszością?
A, że współczesne wydarzenia rozgrywają się w Gdańsku, to dowód na silny związek pisarki z tym miastem.

W Gdańsku, w willi znanego bibliofila ma miejsce zagadkowa zbrodnia. Znaleziono dwa ciała...
Czy to morderstwo ma związek z prastarą księgą? Czy bibliofil był w ogóle w jej posiadaniu, czy tylko przechwalał się przed podobnymi sobie pasjonatami?
Co może się stać, gdy pasja przeradza się w obsesję?

Śledztwo policyjne utknęło w martwym punkcie. W porozumieniu z policją, do akcji wkracza Emil Żądło. Czy jego intuicja i tym razem okaże się niezawodna?
Kiedy jest już w zasięgu nowych śladów, nowych faktów, nagle umiera fotografka, mająca cenne fotografie z księgozbioru zamordowanego bibliofila. Czy jej śmierć jest zbiegiem okoliczności, czy to kolejne morderstwo? Dlaczego musiała zginąć gosposia denata? I kim była druga ofiara w wilii?
Pytań jest wiele. Kto miałby motyw i jaki? Wspólnik i partner w interesach? Czy może marszand i handlarz w jednej osobie mający koneksje w bandyckim światku? Trudno jest podejrzewać brata, który totalnie załamał się po tak niepowetowanej stracie.

Obok zagmatwanej zagadki kryminalnej, rozwiązywana jest równie tajemnicza i frapująca zagadka historyczna. Jakie były dzieje starej księgi, jak przetrwała i w jaki sposób znalazła się w Gdańsku? Na tej niwie mogła wykazać się swą erudycją doktor historii sztuki Marta Zabłocka, partnerka Emila, przybliżając nam fakty i tło czasów, kiedy księga powstawała.
Powieść, podobnie jak poprzednie, łączy w sobie kilka gatunków, dla każdego coś cennego. Intryga kryminalna przeplata się z opowieścią historyczną, a obok tka się wątek obyczajowy, raz mocna nić porozumienia i silnego uczucia raz słabsza nitka zwątpienia, wątek dotyczący życia Emila, Marty i ich wzajemnych relacji. Jak się teraz mają? Koniecznie do nich zajrzyjcie i wsłuchajcie się w ich konwersacje, może podadzą aromatyczną kawę, czy herbatę. I połasi się do was kot Bolero, jeśli nie wyczuje złych intencji, bo nosa ma dobrego do ludzi. Anna Klejzerowicz potrafi tak pisać, że przekazuje dodatkowe treści pomiędzy wierszami; podkreśla tam takie zwykłe, małe, codzienne rzeczy, bardzo ważne, aby z sobą być, celebrować chwilę, widzieć i słyszeć się nawzajem. Jej postaci wcale nie są chodzącymi ideałami, przez co stają się bardziej realne i mają wyraźnie nakreślony portret psychologiczny, własną osobowość i charakter. Ja lubię z nimi obcować i ich podsłuchiwać.

Podziwiam pisarzy, którzy dzielą się swoją pasją i potrafią nią zarażać i doceniam książki, które dostarczają emocji, rozrywki, ale też odkrywają ciekawe karty historii, pokazują intrygujące miejsca, dają poznać bliżej interesujących ludzi, takie książki poszerzające nasze horyzonty.
Polecam "Księgę Wysp Ostatnich", jak każdą inną Anny Klejzerowicz, sama z utęsknieniem czekam już na kolejną.


*Dziękuję Wydawnictwu Replika za egzemplarz recenzencki.
                                                                                                                                                                           
 
                                                           

 

wtorek, 3 października 2017

"Apteka marzeń" Natasza Socha

Okładka książki Apteka marzeń
  Autor: Natasza Socha
  Wydawnictwo: Pascal
  Data wydania: 13 września 2017
  Ilość stron: 400


  Kto ukradł zwyczajne życie...?
                    cyt. :"Apteka marzeń" Natasza Socha


Codzienność, powtarzalność, monotonia, może nudzić, dokuczać, uwierać. Doceniamy ją zazwyczaj wówczas, gdy nasz, dotąd spokojny świat, zatrzęsie się w swych posadach.
A gdy stanie na głowie, wtedy tęsknimy bezgranicznie za bezcenną zwyczajnością.

Był początek maja, świeciło słońce, a Ola miała zaledwie dwa latka. Bolały ją nóżki i brzuszek, objawy, które łatwo przeoczyć, zbagatelizować.

Diagnoza.
"Neuroblastoma, guz, przerzuty, krwotok, ból, onkologia, pęknięcie, przeszczep, chemia, szpital, nowotwór, czas."
Słońce nagle gaśnie...
Historia opisana przez Nataszę Sochę w "Aptece marzeń" wydarzyła się naprawdę.
Walka o życie małej Oli toczyła się kilka lat, bo choroba miała trzykrotną wznowę. Lekarze dawali dwanaście procent szans na przeżycie.
Świat kurczy się "do rozmiarów szpitalnego łóżka."
Paraliżujący strach. Niezliczone łzy. Ból. I ta nikła nitka nadziei.

Karolina Majewska jest o dziesięć lat starsza od Oli i choruje na chłoniaka anaplastycznego.
 Ich drogi łączą się w szpitalu, tak jak pozostałych dzieci i ich rodzin.
Postać Karoliny jest wymyślona, choć nie do końca, można powiedzieć, że jest postacią zbiorową, reprezentującą wszystkie dzieci, które, pomimo choroby, potrafią zawalczyć, nie tylko o siebie, ale też o innych.

"Chciałabym być przebiśniegiem. Wszyscy na niego czekają, bo zapowiada wiosnę, a on jest taki silny, że wyłazi nawet spod czapy śniegu. I od razu czujesz, że zima zaraz się skończy."

Wszystkie takie Karoliny, zwane Motylami, Wojowniczkami, Marzycielkami, są silne.
Zaskakuje i zadziwia tutaj, w tak trudnych okolicznościach, dziecięca spontaniczność, bezinteresowność, entuzjazm i pomysłowość w spełnianiu cudzych marzeń.
Marzenia są bezcenne i trzeba je spełniać. Można je dostać w aptece marzeń, bez recepty i bez pieniędzy. Wystarczy zamknąć je w czerwonym baloniku i wysłać do... do kogo? dokąd?

"To taki symbol. Balon zawsze gdzieś dolatuje i w zasadzie nigdy do nas nie wraca. Z chorobą też tak powinno być. Powinna po prostu zniknąć z naszego życia."


Natasza Socha wielokrotnie pokazała, że potrafi rozbroić każdą bombę. Znajdzie sposób na "Maminsynka", "Macocha" jej nie straszna, poradzi, by nie wpaść w "Rosół z kury domowej" i znajdzie sposób na "Hormonię".
Ale to, czego dokonała w "Aptece marzeń" jest nieporównywalne z niczym. Tutaj, gdzie walka z nieprzewidywalną, czyhającą wokół śmiercią, jest wielkim wyzwaniem, Natasza Socha dzielnie je podejmuje i pokazuje, poprzez kreację swoich bohaterów, całe rozległe pole walki o najwyższą stawkę.

Ta książka to opowieść boleśnie prawdziwa. Choć Natasza Socha, używając swego talentu, literackich sztuczek, próbuje nas znieczulić, co dostrzegam i doceniam, to i tak boli.
Jest to opowieść boleśnie prawdziwa, przejmująca do szpiku kości.
Lektura pełna skrajnych emocji, nieutulonych smutków, pretensji, żali, ale też przepełniona potężną siłą matczynej miłości, wsparciem, jakie daje rodzina, wytrwałością i niestrudzoną nadzieją.
Fantastyczny pomysł na fabułę, w której przeplatają się wątki z życia Oli i Karoliny i moc, jaka z tej opowieści wypływa, i lekcja, jaką należy wyciągnąć.

"Apteka marzeń" to bezcenna lekcja pokory.

"Człowiekowi wydaje się, że jest odporny na śmierć. Że jest objęty ochroną, chociaż inni przecież umierają. Pędzimy samochodami, skaczemy ze spadochronami, balansujemy na granicy życia, a jednak nigdy nic złego się nie dzieje. Nie patrzymy na śmierć z pokorą, bo przecież nas samych nie dotyczy."

To także apel:
"Do wszystkich kobiet mających dylemat, czy lepsza jest na piance od kawy rozetka, czy może serduszko. Do wszystkich ludzi, których denerwuje padający deszcz, zbyt głośno szeleszcząca gazeta czy też spóźniający się tramwaj. Do tych, którzy kłócą się o nic. Lub o włosy kota na poduszce. O smak rosołu.
Raz jeden w życiu przejdźcie się korytarzem szpitala onkologicznego. Oddział dziecięcy.
Raz jeden..."

Podziwiam indywidualny styl pisarki, umiejętność pokazania realnego problemu z dystansem. Dystans do rzeczywistości, jak również do samej siebie, poczucie humoru, pokora to oręż w ukazywaniu tego, co pisarkę porusza, denerwuje, drażni, uwiera. Często patrzy przez lustro ironii z upodobaniem do absurdu i przerysowań, dzięki czemu ważne, aktualne problemy społeczne są mocno nakreślone, jednocześnie pozbawione zbędnego moralizatorstwa.
Tutaj, dzieląc się z nami tą historią z czyjegoś życia, porusza nasze najczulsze struny, uświadamia wiele i edukuje, odziera nas z komfortu spokoju, skłania do przemyśleń, podjęcia decyzji, do działania, budzi gotowość dzielenia się z innymi tym, co mamy najcenniejszego.

"Apteka marzeń" to równolegle pisząca się opowieść o Drużynie Szpiku i o tym, że każdy może dołączyć do ludzi, którzy chcą "podzielić się życiem".

              
*Kupując tę książkę, wspierasz Drużynę Szpiku.

* Wydawnictwu Pascal dziękuję za możliwość zrecenzowania książki.
                                                          
Logo


Zapraszam na mój fanpage na facebooku:  https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem/











 

wtorek, 26 września 2017

"Rdza" Jakub Małecki


     

  

      Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: SQN
  Data wydania: 27 września 2017
  Ilość stron: 288

 Nic.
Nic nic nicnicnic
Wczoraj szedłem pod wiatrak to się zatrzymałem tam gdzie ta stodoła się spaliła Jak była wojna. Z tymi, co się tam spalili to może jest tak samo jak z tą broną co po niej została rdza. Może oni też trochę tu zostali

           cyt.: "Rdza" Jakub Małecki

Na tę książkę czekałam z utęsknieniem. Bo czytałam "Dygot" i "Ślady". A Jakub Małecki napisał już dziewięć powieści. Te, których nie czytałam, nadrobię wkrótce.
Taka książka warta jest nawet tego, by zrezygnować  z wyprawy do lasu na grzybobranie. Kto kocha las, ten wie o czym mówię.

Przyjemność lektury to jedno. Przeczytałam w jeden dzień, ale nie mogę przestać o niej myśleć przez kolejnych kilka dni. Wertuję, wracam do fragmentów, gromadzi się we mnie coraz więcej emocji, budzą się coraz nowe przemyślenia. To, czego oczekuję od literatury, tutaj dostałam.

"Dostałam od książki po głowie w sposób, jakiego się nie spodziewałam."Tutaj nic nie jest jednoznaczne. Już sam tytuł powieści "Rdza" jest metaforą, symboliką, pozwalający na własną interpretację. Gatunkowo również trudno jest ją określić. Fantastyki i realizmu naturalnego, z pewnością jest tutaj znacznie mniej niż w "Dygocie", czy w "Śladach", jednakże czysty realizm też nie jest zachowany; przełamują go ludowe wierzenia, lęki, strachy, przesądy, niesamowitość codziennego życia.

O czym jest książka?

Trudno też odpowiedzieć jednym zdaniem. Jest o przyjaźni, którą weryfikuje życie, by się później przekonać co z niej zostało. Jest o wyborach, których dokonujemy z niewiadomych względów, zaskakując często samych siebie..., bo "nie wszystko o sobie można wiedzieć". Jest o miłości, co zniknąć potrafi szybciej, niż się pojawiła. Jest o sensie życia, które wcale nie jest sensem samo w sobie, tylko pewne w nim przystanki, chwile. Jest o przemijaniu i o tym, co po nas pozostaje, czy pozostaje coś w ogóle...

"Rdza" to powieść obyczajowo-psychologiczna z pierwiastkiem filozoficznym, o wydźwięku egzystencjalnym. Powiem, że jest to Magnetyzm Duszy. Inspiracją do opowieści były historie autentycznie zasłyszane przez autora. Pierwsza dotyczyła chłopca chowającego się w pralce, druga związana z bombardowaniem wioski Chojny w województwie wielkopolskim i spaleniu stodoły pełnej ludzi we wrześniu 1939 roku. I tak powstały dwa główne wątki fabuły "Rdzy". I jak się one snują i jak przeplatają.

Opowieść została osadzona w konkretnym miejscu, w Chojnach właśnie, w czasie współczesnym i w czasie historycznym, w samym sercu polskiej wsi, gdzie zbędne są maski, zbędne pozory, wszystko jest bliższe prawdy, niż udawania.

Siedmioletni Szymek chowa swoje zabawki, komiksy, dziecięce skarby do pralki. Gdyby tak mógł, sam ukryłby się w pralce. Przed Bozią. Bozia zabrała mu w jednej chwili oboje rodziców. Wracając z koncertu, ich samochód wjechał w drzewo. On też chciałby zniknąć, ale się nie dało. Teraz będzie jego "drugie życie", z babcią Tosią, nie w Mieście, a w Chojnach.

Wszystkiemu winna jest Bozia. Wciąż go straszy, wciąż się jej boi. Przywiązuje się sznurkiem do żeberka grzejnika. Najlepiej to by ją zastrzelił. Babcia ma pistolet. W blaszanym pudełku po kawie.
Babcia Tosia ma swoje siedemdziesiąt jeden lat, ma swoje lęki, strachy, swój ból po stracie córki i po wszystkich  wcześniejszych stratach. Wraca do swojej przeszłości we wspomnieniach. Ale musi być silna, musi być tu i teraz, dla Szymka. I czy "wszystko będzie dobrze", jak powtarzają wszyscy wokół, cokolwiek się wydarza?

Historie pozostałych bohaterów wiejskiej społeczności ściśle wiążą się z główną fabułą, są kolejnymi przykładami na to, jak jedna chwila, jedno wydarzenie, może zmienić bieg życia, podzielić je na etap "przed" i etap "po", niczym cezura. Pojawiają się pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi. Szukamy ich, ale czy znajdujemy?

Jakub Małecki znalazł własny sposób na przekazanie swojej opowieści. Oryginalny. Jego styl narracji jest niepowtarzalny, charakterystyczny, rozpoznawalny. Stawia słowa, jak hasła, jak znaki przy drodze, które mówią wszystko. Jedno słowo, czy też ciąg pojedynczych słów oddaje głęboką myśl, stan ducha, przemyślenia, wątpliwości, opisuje krajobraz, znany od zawsze. Wystarczy powiedzieć "topola", czy "jabłoń", "kapliczka", "tory kolejowe", wystarczy wspomnieć "stodołę", "rewir 77 w lesie", a budzą się emocje. Małecki potrafi zamknąć świat swoich bohaterów w pigułce jednozdaniowej. Po mistrzowsku buduje nastrój. Zdania budowane na zasadzie kontrastu, zaprzeczeń, wątpliwości, niepewności, jak ludzkie myśli.

Konstrukcja fabuły ma istotne znaczenie. Opowieść toczy się niechronologicznie, poznajemy stan obecny, poznajemy bohatera po zmianie w jego życiu, a potem dopiero okoliczności, jak do tego doszło. Zabieg ten jest wartością dodaną, wzbudza ciekawość, dodaje smaczku oraz dodatkowych emocji podczas lektury.
Jakub Małecki wiele znaczy w polskiej literaturze. Świadczą o tym nagrody, nominacje i słowa uznania krytyków literackich. Ja, swoim skromnym zdaniem wyrażam wielki podziw, dla mnie autor "Rdzy" jest wielce obiecującym objawieniem, mistrzem w magnetyzowaniu słowem.



* Wydawnictwu SQN dziękuję za możliwość zrecenzowania książki w dniu jej premiery 27 września 2017roku.

                                                                      

Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem/


   





piątek, 18 sierpnia 2017

"Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty." Sylwia Zientek

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/4448000/4448814/574823-352x500.jpg  Autor: Sylwia Zientek
  Wydawnictwo:W.A.B.
  Data wydania: 24 maja 2017
  Ilość stron: 656




      "Warszawa... ma w sobie coś z baśniowego Kopciuszka, który mimo zaniedbanego stroju gasił urodą księżniczki i królewny."
     (fragment z "Przewodnika po Warszawie"1870r.)
       cyt. "Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty." Sylwia Zientek


To fascynacja historią miasta, to pasja wskrzeszania ducha minionych czasów i niewątpliwie talent literacki Sylwii Zientek, sprawiły, że powstała książka taka jak "Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty." Powieść jest pierwszą częścią trzytomowej sagi rodu warszawskich hotelarzy.


Warszawa jest tutaj tłem dla beletrystycznej fabuły i jednocześnie jest też, a może przede wszystkim, główną bohaterką opowieści.

   "Historia wielu miast jest burzliwa i fascynująca, jednak to, co przez wieki przeszła Warszawa, jest absolutnie unikatowe. Wszyscy wiemy, że odrodziła się po1945 roku, dosłownie powstała z gruzów, ale to nie był jedyny raz, kiedy bieg historii w tak radykalny sposób dotknął to miasto.
Los Warszawy to sinusoida, wzloty i upadki. Wielki pożar w 1607 roku, który całkowicie niemal unicestwił miasto, rozwój i rozkwit za Wazów zakończył Potop Szwedzki, dewastując całe piękno...
Można wymieniać kolejne wydarzenia historyczne, które niszczyły Warszawę, a ona zawsze się odradzała."
Tymi słowy autorka tłumaczy powód, dla którego poświęciła miastu tak wiele uwagi w swej trzytomowej, wielowątkowej sadze.

Lektura powieści to bezcenna peregrynacja odkrywająca losy rodziny Żmijów, późniejszych Żmijewskich, Szpaków, późniejszych Szpakowskich, Melcerów i pozostałych bohaterów, losy Warszawy na przestrzeni czterystu lat, to pełna wrażeń i emocji podróż w czasie, przenosząca nas z czasów współczesnych, poprzez wiek XIX, w realia XVII wieku.
Każda z tych trzech płaszczyzn czasowych stanowi tylko pozornie trzy odrębne opowieści, bowiem dzięki nierozerwalnym więzom dziedzictwa międzypokoleniowego zazębiają się z sobą i łączą w fascynującą całość.
Współcześnie w XXI wieku toczy się sprawa spadkowa założona przez Danę Spakowski, obywatelkę świata, która przyjeżdża do stolicy, by odzyskać dawną rodzinną nieruchomość przy ulicy Długiej, w której mieścił się hotel.
W XIX wieku Hotel Varsovie jest zarządzany przez rodzinę Żmijewskich. Ojciec rodu, Jeremi poprzez swoje skłonności do hazardu, staje na granicy bankructwa i popełnia samobójstwo.
 Syn państwa Żmijewskich Konstanty, w którym matka pokładała swe nadzieje, okazuje się sybarytą, w ogóle nie jest zainteresowany losem hotelu. Pani Regina, matka rodu wyjeżdża do Florencji. Cała nadzieja w córce Eleonorze, ale czy panienka wiodąca dotąd beztroskie życie, której nagle świat wali się w gruzy, zdolna będzie do ciężkiej pracy? Czy zdoła ocalić wielowiekowe dziedzictwo?

Geneza hotelu sięga do wieku XVII, kiedy to lutnista Laurenty Żmij, po wielu trudach i znojach, realizuje swoje życiowe marzenie i otwiera własny zajazd przy nowym warszawskim trakcie zwanym Długim. Zajazd nazywa się "U Kaliny". Bowiem Kalina Melcer, siostra zmarłej żony Laurentego  Anny, odegrała znaczną rolę w jego życiu.


Wracając z takiej podróży, pełni zachwytu, wrażeń i emocji, chcąc je wyrazić, pytamy:

" A czy wiecie, że w XVII wieku w Warszawie...?"

Postępujący rozwój miasta zostaje spowolniony przez tragiczne zdarzenia:
- w 1607 roku wybucha potężny pożar; ogień zaprószony przez kuchnie polowe rozbite na rynku przez szlachtę, trawi  drewnianą zabudowę Starego Miasta. Wśród uciekających ludzi jest też bohater powieści lutnista Laurenty ze swą ciężarną żoną Anną i z dziećmi. Ogień strawił ich dom "Pod Lutnią" przy ulicy Krzywe Koło.

- wcześniej, bo w 1603 roku wiślana kra zniosła drewniany most Zygmunta Augusta powodując, że Warszawa straciła stałą przeprawę przez rzekę na ponad 250 lat.
Widzimy jak Kalina Melcer wraz z ojcem jezuitą Bonifacym, któremu pieczy zostaje powierzona, przeprawiają się łodzią przez Wisłę. Opuściła rodzinną Brodnicę i udała się do Warszawy, do domu swego owdowiałego szwagra Laurentego Żmija. To jej matka miała plan, by Kalina zajęła miejsce u boku lutnisty po swej zmarłej w połogu przyrodniej siostrze  Annie, z pierwszego małżeństwa ojca. Czy plan zostanie zrealizowany...?

-w 1624 roku miasto nawiedza morowe powietrze, zaraza dziesiątkująca ludność Warszawy. Miasto wyludnia się z dnia na dzień. Laurenty wraz z kapelą królewską opuszcza miasto, a Kamila zostaje z jego bratem Joachimem. Któremu z nich dziewczyna odwzajemni uczucia...?

"Jak to było z tą klątwą rzuconą na ojca i jego męskich potomków? Jak to dokładnie było...?"-
- pyta Laurentego, po wielu latach, już po śmierci ojca Kazimierza, młodszy brat Joachim.



Wchodzimy w przebogatą, wielowarstwową panoramę historyczno-obyczajową miasta, poznajemy codzienne życie mieszczan, ówczesne realia, stroje, język, zachowania, kulinaria, rodzinne tajemnice, intrygi, skandale. Ujawniają się pasje i marzenia, które często krępowane są przez sztywny gorset konwenansów. Utalentowana artystycznie malarka Eufrozyna musi przebierać się w męski strój. To  tylko jeden z przykładów.
Osnową, wokół której przeplatają się poszczególne wątki, jest hotel i ludzie z nim związani, cała galeria postaci ilustrujących charakterystyczne dla danej epoki przemiany społeczne, ukazujących bieg historii i zmiany zachodzące na przestrzeni wielu lat.

Zachwyca umiejętność tworzenia obrazów za pomocą słowa, nadanie im perspektywy i realistycznej wymowy, zdumiewa spójność połączenia poszczególnych obrazów w jedną wielką panoramę.
Chcę przez to podkreślić niebywałą czujność i uwagę autorki, dbałość o każdy detal, w łączeniu ze sobą życiowych ścieżek wielu bohaterów sagi. Mnogość wydarzeń z życia prostych zwykłych mieszczan, z życia polskich szlachciców, jak i samych władców naszego kraju, tworzy bogatą, kolorową fabułę.
Na uwagę zasługuje konstrukcja rozległej w czasie fabuły, przeskakujemy z jednej epoki w drugą, z zakłóconym porządkiem chronologicznym, co wcale nie utrudnia odbioru, a nadaje interesującego smaczku.
W fikcyjną fabułę wprowadzone zostały postaci autentyczne, podkreślające swoją obecnością realizm reprezentowanej przez nich epoki. Obok władców takich jak Zygmunt III Waza, Władysław IV, ich rodzin, pojawiają się najczęściej ludzie związani ze sztuką, bowiem sztuka, podobnie jak historia, jest dla autorki ważnym źródłem inspiracji. Spotykamy zatem aktorkę Helenę Modrzejewską, malarza Władysława Podkowińskiego, pisarza Bolesława Prusa, kronikarza i mistrza opowieści o Warszawie II połowy XIX wieku. Na kartach powieści wskrzeszona została ważna postać Adama Jarzębskiego, człowieka wielu pasji i talentów, ale też i autora "Gościńca"- pierwszego przewodnika po Warszawie, dzięki któremu możliwe było wierne odtworzenie przez pisarkę topografii miasta.

Duże wrażenie robi na mnie i wzbudza podziw zachowana harmonia pomiędzy warstwą historyczną, a warstwą fabularną, subtelność w przekazaniu wiedzy o ówczesnej epoce i wpisanie w jej realia niezwykle ciekawych losów bohaterów, ze znakomitą kreacją ich osobowości i portretów psychologicznych.
Doceniam książki, które są dla mnie źródłem emocji, dostarczają wielu doznań i wrażeń literackich i jeszcze pełnią rolę edukacyjną. Taką niewątpliwie jest "Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty".
Ogrom pracy włożony w napisanie tej powieści, mnóstwo czasu, pasja i talent sprawiły, że saga Sylwii Zientek stała się wydarzeniem literackim, wobec którego nikt nie pozostanie obojętnym.
Tak wielka pasja pisania musi przełożyć się na pasję czytania i zrodzić podobny do mojego zachwyt.
Czytałam tę książkę w chwili, gdy świętowano Światowy Dzień Miłośników Książek i naszła mnie refleksja, że takie książki chcę czytać i nie tylko od święta, czego i innym czytelnikom życzę.
Gorąco polecam pierwszą część sagi i czekam na ciąg dalszy.


Dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego  Wydawnictwu W.A.B.
                                                        W.A.B.


Zapraszam na mój fanpage na facebooku: com/myslirzezbioneslohttps