Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 13 stycznia 2016
Ilość stron: 304
Błogosławiona niewiedza, zapomnienie, nieświadomość. Bez nich życie byłoby nie do wytrzymania.
cyt.: "Moje córki krowy" Kinga Dębska
Są w życiu sprawy, od których nie da się uciec, nie ochroni nas żadna niewiedza, ani zapomnienie. Choć są nieuniknione, to trudno jest wcześniej przygotować się na spotkanie takowych, a tym bardziej nie można, w żaden sposób, się znieczulić.
W powieści Kingi Dębskiej "Moje córki krowy" i jednocześnie w filmie, którego autorka jest reżyserem (reżyseria to jej zawód), stajemy w obliczu śmiertelnej choroby, utraty bliskich, konfliktu dwóch sióstr. To trudna tematyka, bolesna. Ciężar poruszonych problemów jest wielki. Aby łatwiej było go udźwignąć, Kinga Dębska, przekonana, że "człowiek jest istotą tragikomiczną", wprowadza humor, elementy tragikomedii. Tak, tak! Można czuć się zaskoczonym przez ten humor, bo to wielka sztuka. Jak przepleść strach, ból, cierpienie z humorem, śmiechem, żeby zachować naturalność i uzasadnioną powagę sytuacji? Można, bo śmiech jest naszym mechanizmem obronnym. Przybieramy, oszukując samego siebie, maskę pozorów, przyjmujemy pozę twardziela, a prawda jest inna, chcemy się pod tą maską pozorów schować, żeby było łatwiej.
W powieści Kingi Dębskiej "Moje córki krowy" i jednocześnie w filmie, którego autorka jest reżyserem (reżyseria to jej zawód), stajemy w obliczu śmiertelnej choroby, utraty bliskich, konfliktu dwóch sióstr. To trudna tematyka, bolesna. Ciężar poruszonych problemów jest wielki. Aby łatwiej było go udźwignąć, Kinga Dębska, przekonana, że "człowiek jest istotą tragikomiczną", wprowadza humor, elementy tragikomedii. Tak, tak! Można czuć się zaskoczonym przez ten humor, bo to wielka sztuka. Jak przepleść strach, ból, cierpienie z humorem, śmiechem, żeby zachować naturalność i uzasadnioną powagę sytuacji? Można, bo śmiech jest naszym mechanizmem obronnym. Przybieramy, oszukując samego siebie, maskę pozorów, przyjmujemy pozę twardziela, a prawda jest inna, chcemy się pod tą maską pozorów schować, żeby było łatwiej.
Poznajemy dwie siostry, dorosłe kobiety, Martę i Kasię. Czytamy zapiski z ich dzienników, pisane w pierwszej osobie. Pisanie jest dla nich, swego rodzaju, terapią. Rozdziały zatytułowane Marta, przeplatają się z rozdziałami o tytule Kasia. Nie uszło mojej uwadze, że ich imiona napisane są różnym charakterem pisma, a to też dużo mówi o bohaterkach. Marta (43lata) jest aktorką, samotnie wychowującą córkę. Od dzieciństwa postrzegana była za silną osobowość, dominującą, dobrze zorganizowaną, taką, co to w życiu da sobie radę. Młodsza o rok Kasia, wszystkiego Marcie zazdrościła, żyła w przekonaniu, że jest od niej gorsza i mniej kochana przez rodziców, pozostawiona na drugim planie. Prześladowały ją kompleksy. Szczęścia nie dawała jej ani praca nauczycielki, ani małżeństwo z życiowym nieudacznikiem, wciąż szukającym pracy, a i z synem ma coraz poważniejsze kłopoty. Kasia jest wrażliwa, sentymentalna, ze skłonnością do egzaltacji.
Siostry są tak różne, że same zastanawiają się, czy jedna z nich nie jest adoptowana?
Idą przez życie, każda swoją drogą, coraz bardziej oddalając się od siebie. Więzy krwi, to największa siła łącząca ludzi, dlatego najbardziej boli nas cios zadany przez osobę najbliższą.
Co musi się wydarzyć, gdzie muszą się znaleźć, by spojrzeć na siebie inaczej, "nie z dołu, nie z zazdrością i porozmawiać jak siostry, jakby nigdy nie było kłótni, wojen, wzajemnej złości na siebie"?
Czy to im się uda?
Czy to im się uda?
"Rzeczywistość (...), jak zły pies. Warczy i wyje ". Ich wspólna rzeczywistość krzyczy z bezradności. Utrata matki, to największy ból. Wiem! Utrata dziecka dla matki, dla ojca, to strata nieporównywalna z żadną inną. Oby nikt nigdy...
"Czy można znieczulić się na rzeczywistość, która nas przerasta"? I to bezlitosne zdumienie, towarzyszące cierpieniom po tak bolesnej utracie, że życie toczy się dalej, swoim rytmem, bez zmian, jakby nic się nie stało.
"Czy można znieczulić się na rzeczywistość, która nas przerasta"? I to bezlitosne zdumienie, towarzyszące cierpieniom po tak bolesnej utracie, że życie toczy się dalej, swoim rytmem, bez zmian, jakby nic się nie stało.
Kasia była z matką bliżej, mieszkała z rodzicami, ale Marta nie mogła pogodzić się, że tak mało znała swą matkę. Nie zdążyła się z nią zaprzyjaźnić. "Kim ona była ta moja mama"? "Nic nie będzie już takie samo". Niczego nie da się nadrobić. "Za krótko"!
Książka Kingi Dębskiej, to dwugłos, ciągle jeszcze analizujący ich wcześniejsze relacje, sięgające dzieciństwa, z podkreśleniem wzajemnych pretensji, złości, w ich mniemaniu, nienawiści nawet, no i wspólne, bolesne przeżycie, ukazane z dwóch perspektyw.
Tytuł "Moje córki krowy", został skrupulatnie przemyślany i według mnie jest bardzo trafiony, wymowny. "Tak do córek zwraca się charyzmatyczny, silny ojciec, ale to nie oznacza patologii, marginesu." W tych słowach jest "więcej miłości niż impertynencji". Córki bardzo kochają swojego ojca, jest on największą miłością obu sióstr, są z nim silnie związane emocjonalnie.
Cios za ciosem. Ojciec załamany przeżyciami, sam zapada na poważną chorobę. Diagnoza: guz mózgu. Powoli przechodzi w inny wymiar, ma swój świat, do którego coraz trudniej córkom dotrzeć. Czy sprostają tak ciężkiej próbie?
"Dlaczego mówić na smutno o rzeczach nieuchronnych"? - do takich wniosków dochodzi autorka książki, a zarazem reżyserka filmu. "Nie lubię sentymentalizmu, czułostkowości, epatowania nieszczęściem"- mówi Kinga Dębska w jednym z wywiadów. "Nie jest to dramat psychologiczny a tragikomedia"- tłumaczy.
Żart stosuje tutaj, jako wentyl, żeby nie zwariować. Za pomocą czarnego humoru, obśmiewa rzeczywistość i siebie też. Autorka nie ukrywa, że inspiracją do stworzenia tej historii, były jej osobiste przeżycia. Ból, cierpienie duszy, trudno jest o tym mówić. Zatem pisanie było dla niej, tak jak i dla jej bohaterek, wyzwalającą terapią.
Każdego dnia, ktoś doświadcza podobnych przeżyć, zmierza się z walką o nadzieję, jak Marta, Kasia i ich ojciec. Ktoś utracił kogoś kochanego, a ktoś inny drży przed taką utratą. Każdy odbierze tę historię indywidualnie, ale z pewnością nie pozostanie obojętnym. Zapewniam, że ta książka będzie wielkim przeżyciem dla każdego, bez względu na to, czy ma siostrę, czy jej nie ma. Nie sposób oprzeć się emocjom, nasuwającym się refleksjom, nie sposób odpędzić silnie napierających myśli. Wprawdzie chwilami się uśmiechnęłam, na czym tak bardzo zależało autorce tej opowieści, ale nie pamiętam, która książka, wycisnęła ze mnie tak "słone" emocje. Choć moje n i e p o k o j e sprzed trzynastu lat, nigdy nie odejdą w zapomnienie, jednak teraz odezwały się gromkim głosem:
Bezsenne długie noce, co kiedyś były Twoje,
nie oddam ich nikomu i teraz będą moje
Cierpliwa i pokorna czekasz na sen spokojny
Słońce już dawno zaszło, a księżyc taki chłodny
Cierpliwa i pokorna czekasz na sen spokojny
Słońce już dawno zaszło, a księżyc taki chłodny
(...)
Ciemno jest i cicho, cisza gra muzyką
Nuty gdzieś pobłądziły, wesołość swą zgubiły
Noce nieprzewidziane, nie jak kiedyś każde
Drżące, mokre, słone, dlatego są tak ważne
(...)
(wrzesień 2003) M.P.
Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem
Ciemno jest i cicho
Cisza gra muzyką
Nuty gdzieś pobłądziły
Wesołość swą zgubiły
Noce nieprzewidziane
Nie jak kiedyś każde
Drżące, mokre, słone
Dlatego są tak ważne - See more at: http://myslirzezbioneslowem.blogspot.com/2014/04/niepokoje.html#sthash.ubz4drxT.dpuf
Cisza gra muzyką
Nuty gdzieś pobłądziły
Wesołość swą zgubiły
Noce nieprzewidziane
Nie jak kiedyś każde
Drżące, mokre, słone
Dlatego są tak ważne - See more at: http://myslirzezbioneslowem.blogspot.com/2014/04/niepokoje.html#sthash.ubz4drxT.dpuf
Ciemno jest i cicho
Cisza gra muzyką
Nuty gdzieś pobłądziły
Wesołość swą zgubiły
Noce nieprzewidziane
Nie jak kiedyś każde
Drżące, mokre, słone
Dlatego są tak ważne - See more at: http://myslirzezbioneslowem.blogspot.com/2014/04/niepokoje.html#sthash.ubz4drxT.dpuf
Cisza gra muzyką
Nuty gdzieś pobłądziły
Wesołość swą zgubiły
Noce nieprzewidziane
Nie jak kiedyś każde
Drżące, mokre, słone
Dlatego są tak ważne - See more at: http://myslirzezbioneslowem.blogspot.com/2014/04/niepokoje.html#sthash.ubz4drxT.dpuf
Jestem bardzo ciekawa tej książki, odkąd zrobiło się głośno o filmie. Chętnie przeczytam.
OdpowiedzUsuńNaprawdę gorąco polecam. Moja przyjaciółka przyniosła mi tę książkę z "Biedronki" :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam już skrajne opinie, więc stawiam znak zapytania nad książką jak i filmem. ;)
OdpowiedzUsuńDlatego zachęcam do wyrobienia sobie własnego zdania :) Każdy indywidualnie odbierze ten przekaz, tak jak indywidualnie podchodzimy do różnych życiowych sytuacji :)
OdpowiedzUsuń