poniedziałek, 3 października 2016

"Ślady" Jakub Małecki

  Autor: Jakub Małecki
  Wydawnictwo: SQN
  Data wydania: 28 września 2016
  Ilość stron: 320







"Początek świata często wygląda podobnie."
Zaś:
"Koniec świata zawsze wygląda inaczej."
Te dwa zdania, niczym klamra spinają  to, co jest pomiędzy.
Życie! Pełne śladów. Naszych. Cudzych. Wspólnych.
Pierwsze zdanie, z pierwszego opowiadania "Mój", drugie zdanie z ostatniego opowiadania zatytułowanego również "Mój", są jak ramiona "czegoś, co obejmuje nas znienacka". "Milczące coś."
Oryginalna kompozycja, konstrukcja, konwencja, struktura, kształt. Przemyślany, ambitny zabieg. Imponujący rezultat.

"Ślady" Jakuba Małeckiego, książka bardzo wyczekiwana, nie tylko przeze mnie, ale przez każdego, kto spotkał się z twórczością tego utalentowanego pisarza młodego pokolenia. 
Na okładce "Śladów" czytamy: Jakub Małecki, autor głośnego "Dygotu". 
Powieść znacząca, wywołała głośne dyskusje, głośne słowa podziwu. Echo nie przebrzmiewa, niesie się długo i daleko. 
"Dygot" pozostaje w nas.
Słyszy się opinie, że pisarz podniósł sobie tą powieścią wysoko poprzeczkę. I teraz... co? Musi już tylko wyżej? Jak to zmierzyć...?
Dziennikarz Michał Nogaś (Program III Polskiego Radia i audycja "Z najwyższej półki") twierdzi:
 "Ślady", to dowód na to, że "Dygot" nie był przypadkiem."
Z pewnością nie był! Jeśli Jakub Małecki musi jeszcze coś udowadniać...!?

Najnowsza książka to zbiór dziewiętnastu opowiadań, zbiór kilkunastu różnych historii, wcale nieosobnych.
Czyż nasze życie jest oddzielną, tylko naszą historią? To historia co najmniej kilku żyć.
Opowiadania, zatem i historie różnych żyć przenikają się wzajemnie, łączą się w całość. W fascynującą opowieść. Opowieść egzystencjalną. Uniwersalną. Z przesłaniem.

Rzeczy ostateczne. Odchodzenie. Przemijanie. Śmierć. 
Na wszystko to, co nieuniknione, nie mamy wpływu.
Pisarz skupia się bardziej na życiu właśnie. Na drodze, na sensie. By nie czekać, jak Teresa na coś "aż się wydarzy"; "coś wydarza się ciągle".
Ludzkie drogi nie są prostymi równoległymi; one przecinają się, łączą się ze sobą, mają punkty wspólne. Wspólne ślady.
Bohaterowie tych krótkich, literackich etiud, pozostawiając swoje własne, natrafiają też na cudze ślady. Odnajdują je w sobie. Pozostawione przez innych ślady, naznaczają ich na resztę życia. Trwale. 

Podziwiam szczerze pomysł na konstrukcję utworu, która scala poszczególne elementy, szczegóły, myśli, wspomnienia, małe cząsteczki w całość, w jedno wielkie przesłanie. Jest tutaj pozostawione miejsce dla czytelnika, nisza, w którą może się wcisnąć wraz z własną historią.

Opowiadania stanowiące jedną opowieść nie są już opowiadaniami, ani nie są jeszcze powieścią...

"Życie z powieścią nie ma nic wspólnego (...) Ono się nie układa w jedną całość (...) Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne. Uwierz mi, mojego czy twojego życia nikomu by się nie chciało czytać."- Objaśnia Bożence Jadwiga Grabowska, Greboletta z Mody Polskiej, opowiadając wojenną historię ocalenia przed Niemcami trójki Żydów ukrytych w sypialni, wśród nich syn sąsiada Graboletty, Dawid. Dawid, którego Bożenka poślubi. Widać jak nieprzypadkowe są to historie, jak nieosobne...

Bohaterów łączą ślady, prowadzące do wspólnych miejsc, do  wspólnej przeszłości. Ich przeżycia, wspomnienia spotykają się w Kwilnie i  okolicach, w Warszawie i okolicach, w Poznaniu, w Łomiankach i okolicach, w miejscach, z których pochodzą, w miejscach znaczących.
 My, czytelnicy idziemy po śladach bohaterów, odnajdując swoje własne, te odciśnięte w nas przez innych, idziemy do swojego Kwilna, miejsca, z którego rozpoczęła się nasza wędrówka. Miejsca, które naznacza nas na resztę życia.
"Bo są takie miejsca na świecie, że człowiek do nich wraca, choć by nawet nie chciał." Opowiadał dziadek Eustaszkowi, (którego dziadek nazywał Pawełkiem, a on Pawełkiem nie jest), kiedy siedzieli na wydmach, jedli jabłka i wyczekiwali smoków.

"Ślady" Jakuba Małeckiego uświadamiają nam, że czyjś koniec świata jest też w pewnym sensie końcem świata dla innych i uśmierca ich również, o wiele wcześniej, niż ich własny koniec świata. "Całe życie zużywają przed śmiercią" i do końca pozostają 6 letnią Bożenką, "w mieście gruzu i szczerbatych kamienic", 16 letnią Julką, co do końca życia tańczyć już będzie z bratem Szymonem, jak wtedy po maturze, czy kilkuletnim Frankiem z opowiadania "Senność", który już na zawsze będzie chłopcem patrzącym na stół u Tałajów, a przy nim tamtych pięciu "śpiących" na wieki mężczyzn - Tałaje, Kokoszka i dwóch zarośniętych Rosjan. Wszystkie inne ślady pogubiły się, rozmyły, a tego nic nie zetrze. Nie zetrze ani wódka, ani bójka, ani kobiety, nawet modlitwa. Obraz będzie go prześladował do końca życia.

Jakub Małecki budzi podziw nie tylko formą, jaką nadał swojej książce, ale w równej części i treścią. Język, warsztat pisarski są już charakterystyczne dla pisarza, wypracowane, ambitne, nieprzeciętne i wyjątkowe, jego własne. Styl narracji przenosi nas w miejsca akcji, blisko bohaterów. Podglądamy. Podsłuchujemy. Jesteśmy w ich świecie. To osiągnięcie wielkich, największych literatów.

 Przez zwykłą codzienną rzeczywistość "Śladów" przewija się realizm magiczny, obecne są w niej elementy irracjonalne, niezwykłe, tajemnicze. Może w mniejszym stopniu, niż w "Dygocie", ale tutaj również ma miejsce nawiązanie do wierzeń ludowych, przepowiedni, zabobonów i magii.
Są ludzie, którzy zdawać by się mogło, stanowią część krajobrazu, wpisani są weń, jakby byli tu od zawsze i na zawsze. tak jak wiejski grajek Chwaścior, ze swoim fletem.
Chodził i grał. Był też prorokiem czarnej przyszłości:
"Przyjdą diabły - powiedział raz po żniwach u Ratajczaków. - Przyjdą i będą po diabelsku godoć.  Przyszły dwa miesiące później , diabły w płaszczach i hełmach. Rozkradły, zbiły, pogwałciły kobiety. Pół wsi spalone. Zalały ponoć całą Polskę. Tadziu ten od Markiewiczów, co na niego krzyczał z okna, zmarł podobno, zastrzelony w Łomiankach pod Warszawą."
Za ten koniec świata chciano Chwaściora spalić na sianie. 

Bo czym jest koniec świata?
"Nikt nie wierzy, że staje się już. Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem, ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie, powiada przewiązując pomidory: innego końca świata nie będzie, innego końca świata nie będzie."- objaśnia Czesław Miłosz w "Piosence o końcu świata".

W "Śladach" końce świata również "stają się już".
Huk na drodze, ślady opon. Huk i prosto w drzewo. Jazda motocyklem kończąca się w jeziorze. Paraliż. Waląca się ściana remontowanej niedawno kamienicy. Uderzenie głową w latarnię. Upadek podczas szukania fioletowego mydełka. Upadek podczas szukania okularów.  Nawet nie wiadomo kiedy nadchodzi "ostatnie teraz".
Kiedy odchodzi ktoś nam bardzo bliski, drogi , kiedy jest to jego i nasz koniec świata, nie możemy pogodzić się z tym, że wszystko wokół niezmiennie płynie, tak jakby nic się nie stało.
"Świat kończy się, a potem pędzi dalej..."


Dziękuję Wydawnictwu SQN za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego i tym samym możliwość przeczytania i wyrażenia swojej opinii na temat książki Jakuba Małeckiego "Ślady".






 Zapraszam na mój fanpage na facebooku:  https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem/






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz