piątek, 26 stycznia 2024

"Kuźnia przeklętych" - Anna Klejzerowicz

 

Autor: Anna Klejzerowicz

Wydawnictwo: Purple Book

Data wydania: 2024-01-24

Ilość stron: 273

            "Czas jest jednością. Szukaj w niej, w tej jedności. Nic nie przemija, wszystko zostawia swój ślad. Szukaj śladów w czasie."

                       Cyt.: "Kuźnia przeklętych " - Anna Klejzerowicz


   Stare, zrujnowane budynki, podobne do tytułowej kuźni przeklętych, wpisane od lat w krajobraz wielu miejsc, podobnych do Kryszewa, owiane nimbem tajemniczości, budzą wyobraźnię i stają się inspiracją do powstania fascynujących opowieści. Ta , zawarta w najnowszej powieści Anny Klejzerowicz, w "Kuźni przeklętych " jest niezwykle ciekawa i niepodobna do żadnej innej. Wokół ruin starej kuźni krążyły legendy, podania, opowieści o duchach. Miejsce miało swą magiczną aurę; różne rzeczy tam słyszano, widziano, ale żeby odcisk kopyta diabła? Mroczno tam i cicho, aż do momentu pojawienia się trupa. Tak, Marek Kownacki, radny z gminy, nawiasem mówiąc, oponent polityczny, zaprzysięgły wróg pani wójt, Grety Pazik, zainteresowany był tym miejscem. Czy jego śmierć to przypadek, czy to zdarzenie może mieć związek ze zbliżającą się kampanią wyborczą?

Miejsce znalezienia trupa mogło nie być przypadkowe. Mocno prawdopodobne, że za tym, co się wydarzyło, kryje się polityka... Wcześniej, jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, znaleziono tutaj zwłoki mężczyzny, również związanego z polityką. Nie był to zatem pierwszy i jak się za chwilę okazuje, nie ostatni trup znaleziony w ruinach kuźni przeklętych. No i dlaczego "przeklętych". Powstają i mnożą się pytania. Obok śledztwa policyjnego, własnym nurtem płynie śledztwo dziennikarskie. Kolejny raz obserwujemy w akcji Felicję Stefańską, która z pomocą swej przyjaciółki Grety Pazik i młodszej koleżanki Kasi Malinowskiej, dociera w miejsca, gdzie wiedzie ją niezawodna intuicja.

Kuźnia miała swą długoletnią, dość zagmatwaną historię, różny charakter użytkowania, bowiem była tutaj też później restauracja, miała kilku właścicieli, niemieckich , żydowskich, potem spadkobierców, a ostatecznie stała się własnością skarbu państwa. A może i na tym terenie zakopany jest, nomen omen, cenny skarb?

Powstało kilka pomysłów, co do przyszłości tego miejsca, niekoniecznie zgodnych ze sobą. Był plan, by uchronić to miejsce przed unicestwieniem,  zadbać o nie. Pięknie położone w dolinie pod lasem, mogło by służyć społeczeństwu w celach kulturalnych. Tylko czy projekt i jego realizacja były czysto pro społeczne, czy podszyte własnym interesem w robieniu politycznej kariery? Był też intratny plan sprzedaży kuźni obcemu inwestorowi z Chin etc. W każdym razie budynek budził duże zainteresowanie.  Powstają pytania. Czy z tymi planami mogły być związane jakieś machlojki, przekręty, interesy? Bardzo prawdopodobne. Czy dla chęci zysku można zabić? Czy dla realizacji chorych ambicji można zabić? Życie dowodzi, że są to pytania czysto retoryczne. A skarby? Cóż, często wyimaginowane, są tylko w czyjejś głowie. A chęć zysku, chore ambicje prowadzą do zguby. W ruinach kuźni są kolejne trupy. 

Felicja miała nad czym się trudzić. Ażeby znaleźć punkt zaczepienia i dojść do sedna sprawy, trzeba było prześledzić i sprawdzić mnóstwo informacji. Ważne były życiorysy ofiar, historia kuźni, nawet, zdawać by się mogło, niewiarygodne mity i podania. Każda informacja może mieć znaczenie. Trzeba zatem odwiedzić bibliotekę, zajść do sklepu, nawiązać kontakt z ambasadą izraelską, porozmawiać ze staruszkiem, prześledzić archiwa ksiąg parafialnych, gazety z tamtych lat, aktualne informacje w mediach społecznościowych. Każde miejsce jest ważne, każda informacja może mieć znaczenie w sprawie. Nic tutaj nie jest jednoznaczne i oczywiste. No, a ostateczne wyjaśnienie sprawy wręcz zaskakujące.

Za tym wszystkim, co dotąd napisałam, pod wpływem wielkiego podziwu i zachwytu, kryje się intrygująca, świetnie nakreślona fabuła, pełna tajemnic i zagadek do rozwiązania. Sposób ich rozwiązania, wyjaśnianie tajemniczych zdarzeń jest przez Autorkę wnikliwie przeanalizowany i przemyślany. Trzeba bowiem po śladach bohaterów, świetnie wykreowanych, poznać całe środowisko społeczne, ludzi i ich codzienne życie, wzajemne relacje, ich potrzeby, ich mentalność, postrzeganie rzeczywistości. I to jest u Anny Klejzerowicz zawsze wartość dodana. Portrety psychologiczne postaci są tak głębokie i wiarygodne, że każdy z bohaterów staje się nam bliski. Odczuwamy ich wzajemne relacje i chcemy jak najdłużej z nimi obcować, poczuć siłę ich przyjaźni. Autorka potrafi w swych powieściach stworzyć taki klimat, że chce się być w opisywanym miejscu i jesteśmy. Czujemy zapach parzonej kawy, aromat herbaty, mamy nieodpartą chęć przytulić do serca psa, wziąć na kolana kota. Dosłownie. To jest magia. Autorka jest wrażliwą i wnikliwą obserwatorką przyrody, jak i życia społecznego, zachodzących w nim zdarzeń. Miejsca i zdarzenia, choć  fikcyjne, osadzone są tutaj w realiach otaczającej nas obecnie rzeczywistości. Nie możemy zapomnieć, nawet podczas wciągającej bez reszty lektury, gdzieś w zaciszu domowym, pod ciepłym kocem, z gorącą herbatą, że niedaleko, za wschodnią granicą trwa wojna, giną ludzie, ich domy przemieniają się w gruzy. Anna Klejzerowicz, z fotograficzną dokładnością ukazuje nam, co jest ważne, a co jest ważniejsze. Pisarka jest przede wszystkim czułą miłośniczką i opiekunką zwierząt. Wszystkim tym dzieli się z nami, uczula, uwrażliwia i zaraża. Podczas lektury przenoszę się w te powieściowe klimaty i trudno jest mi je opuścić, dlatego fabuła i bohaterowie pozostają na długo już w  moim realnym świecie. Trudno rozstać się z Felicją, Gretą i Kasią oraz pozostałymi postaciami, bowiem to już ostatnia część serii z Felicją Stefańską. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś poznamy ich dalsze losy, nowe etapy i nowe drogi ich życia.


                                                        

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz