czwartek, 9 października 2014

"Autorka"- Jacek Skowroński, Maria Ulatowska

Autor: Jacek Skowroński, Maria Ulatowska
Wydawnictwo: Prószyński i S- ka
Data wydania: 5 sierpnia 2014
Ilość stron: 424


       Jeśli prawdą jest, że trzepotanie skrzydeł motyla potrafi wywołać huragan, to jakie żywioły może wyzwolić krzywda doznawana w dzieciństwie...?


                            Cyt.: "Autorka"- Jacek Skowroński, Maria Ulatowska



                 Justyna Sobolewska, 32 letnia lekarz stomatolog, ze swej wewnętrznej pasji, oddała się pisaniu powieści. Odnosiła spore sukcesy i miała coraz większe grono czytelników. Fakt ten był dla niej źródłem osobistej satysfakcji, jak i poczucia spełnienia i szczęścia o wiele większego niż życie osobiste, dzielone z mężem Januszem, pisarzem podróżnikiem. W pewnym momencie jego, dotychczas poukładane życie, zmieniło się diametralnie, za sprawą jednego telefonu. Niespodziewanie, zupełnie tak, jak dzieje się w powieści, czy w filmie. Nagle dowiedział się, że ma córkę, która leży po wypadku w szpitalu i czeka na operację. O niczym nie powiedział żonie. Ta, obserwując jego dziwnie zachowanie, podejrzewa go o zdradę.
Oddalają się od siebie coraz bardziej, aż dochodzi do rozwodu. O nic nie toczyli takiej wojny, jak o ich wspólny prezent. Był to obraz namalowany przez malarza Marka Cyglera, przyjaciela Janusza. Dla niej ta pamiątka miała wartość sentymentalną. Mąż nie ustaje w bojach o cenną dla niego rzecz. Jak cenną? Co lub kto podbija jego wartość? Jedno jest pewne, musi odzyskać ten obraz. Justyna zmienia zamki w drzwiach, a ostatecznie wywozi obraz z mieszkania, by przechować go u swojej przyjaciółki. Po rozstaniu z mężem, po swej życiowej porażce, kobieta szuka zapomnienia w pisaniu. Jednak radość płynąca z tej pasji, szybko zostaje zmącona. Pasmo dowodów uznania i sympatii przerywają dziwne wpisy internetowe tajemniczego Maksa Barona : "Dziękuję za to, co było. Za każdą niezapomnianą chwilę. I za to, co jeszcze przed nami, o czym wiemy tylko jedno. Że stać się musi." Na spotkaniach autorskich spotyka się z zarzutami, jako, że jest "apologetką nieetycznych zachowań, bo w jej książkach jest aborcja, i miłość pozamałżeńska, i rozwody..." Zatrważa ją jeszcze korespondencja, jaka dotarła drogą pocztową. Są to mrożące krew w żyłach zwierzenia z pobytu w domu dziecka, spisane na kartkach pamiętnika. Kogo one dotyczyły? Były prawdziwe, czy ktoś podsuwał jej pomysły do kolejnej powieści?
Na domiar złego, z jej osobą policja łączy serię morderstw, dokonanych ostatnio na kobietach. Ustalono, że wszystkie ofiary są jej czytelniczkami, były na spotkaniu z nią, mają jej książkę z dedykacją. Dlaczego ginęły jej czytelniczki? Jaki jest w tym sens? Policyjna psycholog, profilerka Ewelina Zaczeska zagłębia się w sprawę, by nakreślić psychologiczny portret seryjnego zabójcy.

            Mamy więc w tej powieści połączenie wątku obyczajowego z kryminalnym.  Zabieg przeprowadzony umiejętnie przez dwoje pisarzy. Biegun obyczajowy należy do Marii Ulatowskiej, znanej z takich powieści, jak: "Pensjonat Sosnówka", "Sosnowe dziedzictwo", " Domek nad morzem", czy "Całkiem nowe życie". Biegun kryminalny, to rewir Jacka Skowrońskiego, autora powieści kryminalnych "Był sobie złodziej", "Mucha", "Maski", "Zabić, zniknąć, zapomnieć" i inne, których był współautorem. Dwa bieguny, dwa przeciwne ładunki potrzebne do asocjacji, do stworzenia pewnej energii. Dwa bieguny, a pomiędzy- jeden świat. Ciekawy, różnorodny. Taką właśnie kompozycję stworzyli autorzy "Autorki". W moim odczuciu, to idealny mariaż.

                                                                         Od lektury nie mogłam się oderwać. Z ciekawością wczytywałam się w kolejne strony, wytężając swoją wyobraźnię, kojarząc fakty. Ale inteligentny psychopata wodzi policję za nos, dla zmylenia tropu, zmienia narzędzia zbrodni, nie działa schematycznie. I nic już nie wiadomo...! Ale może na następnej stronie...?
     Zabójca zostawia przy każdej z ofiar papierową łódeczkę, złożoną z kartki książki. Taki znak, ślad zostawiony na miejscu zbrodni. Ale któż nie składał kiedyś papierowych łódeczek? Jest zaskakująco. Łódeczki składa sobie również psycholog Ewelina. Ba, nawet u samej pisarki Justyny, na półce za szklaną witryną leżą na boku papierowe stateczki. Śledztwo prowadzone przez komisarza Zawadę zatacza coraz większy krąg, błądząc po zawiłych meandrach tej sprawy.
     Narracja powieści jest zróżnicowana, prowadzona w trzeciej osobie, za wyjątkiem osoby pisarki. Ona sama wypowiada się w pierwszej osobie. Jest przez to wyróżniona. Tytułowa "autorka". Jest postacią kluczową w tej sprawie. A może jest punktem docelowym psychopaty? A wszystkie inne ofiary są przypadkowe, dla zmylenia tropu? Co i dla kogo mogło być motywem? Ktoś zazdrościł sukcesu pisarce? Pokusa dziedziczenia finansowego przez męża? Ktoś mógł poczuć się zraniony  przez pisarkę? A może kogoś opętała obsesja? Jakimi drogami podążają chore umysły? Bo każdy kiedyś ucieka w swoje drugie ja, każdy skrywa w swej duszy swoje tajniki...
           Niezmiernie zaciekawiła mnie psychologia tworzenia portretu zabójcy. Są tutaj bardzo ciekawie omówione cechy osobowości seryjnego mordercy, mechanizm wybierania przez niego swojej ofiary, umiejętność zakładania różnych masek przez psychopatę. Jak dobrze trzeba znać mentalność przestępcy, by skutecznie znaleźć klucz do wewnętrznej drogi każdej myśli jego chorego umysłu. Sprawcą może być każdy "kogo mija się na ulicy bez najmniejszych podejrzeń, kto może mieć normalną pracę i rodzinę, a jego drugie ja potrafi drobiazgowo zaplanować, a potem  wykonać zbrodniczy plan. I wrócić do pospolitego życia, póki głęboko skrzywione żądze znów nie zaczną się domagać zaspokojenia..."
     Polecam lekturę "Autorki", gdzie nic nie jest przewidywalne, tak, jak nieprzewidywalna jest ludzka psychika.

Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz