środa, 23 września 2015

"Między światami. Moje życie i niewola w Iranie"- Roxana Saberi

Okładka książki Między światami. Moje życie i niewola w Iranie

Autor: Roxana Saberi
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 23 września 2015
Ilość stron: 384


   Ignorantem jest ten, co myśli, że religia i polityka to dwie różne rzeczy.
                     cyt.: "Między światami. Moje życie i niewola w Iranie"
                             Roxana Saberi



   Iran bardzo fascynował Roxanę. Urzekł ją swym pięknem, wielokulturowością. Kraj zamieszkiwany przez różne grupy etniczne,  pełen tajemnic, intrygował i zachęcał do poznania go.
W 2003 roku, dwudziestopięcioletnia amerykańska dziennikarka, Roxana Saberi, wyjechała z rodzinnej Dakoty Północnej w Stanach i zamieszkała w Iranie, ojczyźnie swego ojca. Zostając zagranicznym korespondentem, spełniała swoje marzenia. Po trzech latach, zupełnie nieoczekiwanie, władze Iranu odwołały jej oficjalną przepustkę prasową. Mogła wówczas wyjechać. Została. Z zamiarem napisania książki o życiu w Iranie, widzianym oczami jego mieszkańców.

Zachłanność w poznawaniu świata, jak wielka chęć naprawiania go, to cała jej wina. Całe zło, jakiego się dopuściła. Rozmowy z ludźmi i ta jej nieposkromiona ciekawość. To wystarczyło. Oskarżono ją o szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu. Aresztowano i osadzono w teherańskim okrutnym więzieniu Evin, gdzie trafiali więźniowie polityczni.
Wkrótce miała się przekonać, że istnieją światy, jakże różne od tego, który znała. Jaka dzieli je czeluść.
Bezwzględne szpony reżimu wciągnęły ją w świat, gdzie "prawda nie ma zastosowania". W świat, gdzie rządzi strach. Strach przenika oprawców, których nadrzędnym celem jest, by ich ofiary bały się jeszcze bardziej.
Roxana, pod zarzutem działania na szkodę bezpieczeństwa narodowego, została skazana na osiem lat totalitarnego piekła. To świat irańskiego reżimu i jego absurdalne oblicze.

Monarchia w Iranie wcale się nie skończyła wraz z upadkiem szacha. Błędne koło kręci się nadal.
Po rewolucji w 1979 roku, po obaleniu szacha, po kolejnych czystkach, nastał ustrój, łączący elementy nowoczesnej demokracji z religijną dyktaturą. Autorytety religijne wprowadziły surowe prawa wzorowane na szariacie.
Miał to być początek nowego etapu historii ze znamionami wolności. A był gorzkim rozczarowaniem. Brak wolności, ale też utrata prawa jednostki. Łamanie praw człowieka jest tu na porządku dziennym. Dyskryminacja ze względu na płeć i na religię. Kobiety zakutane w szmaty od stóp do głów.
Reżim, to siła nieustraszona. Przetrwał inwazję Iraku, wewnętrzne walki o władzę, jak i liczne sankcje polityczne i gospodarcze, nakładane przez Stany Zjednoczone i ONZ.

Więzienie Evin, to jedno z tych miejsc, które za główny cel miało unicestwić każdego szpiega, każdą śmielszą myśl, każde zagrożenie wobec władzy.
Przesłuchania, szantaż, tortury, to narzędzia, za pomocą których zmieniano tok myśli więźniów, wzbudzano strach. Paniczny, bezgraniczny strach. Silniejszy niż zasady. Strach fabrykujący kłamstwa, jako warunek konieczny by ocalić życie. Bo z Evin można było już nigdy nie wyjść na wolność. Tu poznawało się znaczenie tego słowa.
Roxana Saberi uległa strachowi. W obawie o życie swoje, rodziców, brata.
Oszołomiona, przerażona, zaczęła "współpracować", tak, jak tego od niej oczekiwano. Przyznała się do wszystkiego, co jej zarzucano, a czego nie zrobiła. Złamała się, by "nie zgnić w więzieniu".

Jeśli książka, do której zbierała tak liczne materiały, była tylko przykrywką jej współpracy z obcymi agencjami wywiadowczymi, to kto za tym stoi?
"Kto kazał robić tyle wywiadów?". "Kto pani płaci za książkę?"
Kto? Kto? Kto...?
Ginęła pod ciężarem absurdu. Czując obrzydzenie do śledczych, starała się z całych sił wzbudzić ich zaufanie, by jej wierzyli. Nawet w to, że godzi się na ich układ i po wyjściu z więzienia, będzie dla nich szpiegować zagranicznych dziennikarzy, dyplomatów.
Porzuciła prawdę. Kim się stała? Dlaczego pozwoliła odrzeć się z godności?
Izolacja, osamotnienie, bezsilność, to tortury silniejsze od fizycznych.
Ciemność. Przytłaczająca, że traci się poczucie istnienia.

Wbrew obietnicom, nawet, gdy przyznała się do swej "winy", nie wyszła na wolność. Wyszła z odosobnienia, z izolatki. Przechodziła z jednej celi do drugiej. W największym mroku tego świata spotkała Anioły. Anioły z Evin. Tak nazwała swoje współlokatorki. Czego się od nich nauczyła? Jaką wskazały jej drogę, by powrócić do prawdy, do samej siebie? Szła za ich głosem... "To dzięki głosom innych powróciła jej siła." Siła i odwaga, by odwołać wcześniejsze zeznania. Pomimo, że śmierć zaglądała w oczy.

Czuła do siebie pogardę. I wstyd.
 Roxana Saberi,  podjęła walkę. Odnalazła w sobie siłę, o której wcześniej nie miała pojęcia. Walczy o sprawiedliwość, rozdarta pomiędzy prawdą, a pragnieniem wolności. Cierpienie było trudną drogą w głąb jej świadomości, podróżą do lepszego zrozumienia wielu ważnych spraw. To doświadczenie pomogło jej zrozumieć, co znaczy utracić podstawowe prawa. Odczuła, jak bolesna jest walka z wszelką niesprawiedliwością. Tu pozbawiona wolności, oceniła tę wartość ponad wszystko.
Po stu dniach pobytu w więzieniu, sąd apelacyjny zmienia wyrok...
O sprawie Roxany Saberi mówi już cały świat. Tysiące ludzi ujmuje się o jej uwolnienie. Wstawiają się za nią organizacje ochrony praw człowieka. List w jej obronie podpisują szefowie najważniejszych amerykańskich mediów. Czy miało to wpływ na irańską sądowniczą machinę...?
Dziennikarka opowiada o tym światu. Daje swoje świadectwo prawdy, odwagi, walki o godność i wolność.
Mówi o tym szczerze i nieskrępowanie, w imieniu własnym i innych, walczących o swoje podstawowe prawa. Podkreślając naukę, jaką wyniosła z tamtej otchłani, że "w każdej ciemności jest jakieś światło, i mimo iż zawsze po drodze ktoś będzie cierpiał, ostatecznie zwycięży prawda."


Dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego Wydawnictwu Sine Qua Non.


 

Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem






wtorek, 15 września 2015

"1945. WOJNA i POKÓJ " - Magdalena Grzebałkowska

"1945. Wojna i pokój" Magdalena Grzebałkowska literatura faktuAutor: Magdalena Grzebałkowska
Wydawnictwo: Agora SA
Data wydania: kwiecień 2015
Ilość stron: 420

    Po coś ty, dziecko, tutaj wróciła? Po co? Tu jest tak strasznie w tej Polsce...

                                 cyt.: "1945. Wojna i pokój"- Magdalena Grzebałkowska


Każdy, kto przeżył wojnę, ma jej własny obraz, ma też własne odczucie wyzwolenia. Własną pamięć. Poprzez ludzką pamięć, po wielu latach, wracamy do 1945 roku. Końca wojny, jak i do wcześniejszych zdarzeń, przywołanych wspomnieniami tych, którzy chcieli o tym opowiedzieć.
"A pani pyta, czy jakieś szczęście mnie w 1945 roku spotkało? Więc odpowiadam: szczęściem było, że nikt z mojej rodziny w tamten rok nie umarł. (...) Kto miał takie szczęście, to miał."

Nadal zabijali. Nadal umierali. Ludzie ludzi...
Rok końca wojny był czasem wielkiego chaosu. Żywi, ale poobijani, zbolali, wracali do swych ojczyzn, które zostały im odebrane, wracali do domów, których już nie było. Jeśli dom nie był ruiną, to mieszkał w nim ktoś inny, mówiący w  innym, niż oni języku.
Kto zmienił tak diametralnie krajobraz? Kto poprzesuwał granice?

Fakty. Daty. Liczby. Miejsca. Mnóstwo książek, filmów, lekcji historii. Pomniki. Muzea. Ogrom tragedii. Przytłaczający. Czy wiemy już wszystko? Czy dość już o wojnie? Więcej się nie da?
Każdy człowiek, to osobna historia, osobna opowieść, przemawiająca bardziej, niż najciekawsza lekcja historii. Przekonałam się o tym, czytając książkę "1945. Wojna i pokój" Magdaleny Grzebałkowskiej.
Jest to reporterski przekaz tamtej dramatycznej rzeczywistości, ukazany z perspektywy tych, którzy przeżyli. Autorka dociera do świadków tamtego czasu. Złego czasu. Słucha ich wspomnień, ogląda zdjęcia, patrzy im w oczy, w ich twarze i widzi strach. Tamten. Nieustępliwy. Strach wlecze się i zostaje. Strach się nawet dziedziczy. Taka scheda.

Autorka swą peregrynację odbywa po śladach Wandy Melcer, powojennej reporterki, która opisywała proces repatriacji ludności. Magdalena Grzebałkowska drąży, dopytuje, weryfikuje. Zmywa z tego wcześniejszego obrazu kłamliwe kolory zachwytu i tworzy nowy, może mniej barwny, a rzetelny obraz. Wielowymiarowy.
Przemieszczam się, wraz z pisarką i z jej bohaterami, z miejsca na miejsce. Towarzyszy mi przy tym natłok myśli, ogrom emocji. Ta książka zahacza o mózg. Tyle ważnych i trudnych spraw dzieje się na kartach tej książki.
Ludzie opuszczają swoje domy, w pośpiechu, w strachu, oceniają, co ma dla nich największą wartość, co muszą ze sobą zabrać. Co zakopać, schować, gdyby wrócili...? Tu, na Kresy Wschodnie.
"Jeszcze ostatni raz spojrzenie na dom, na sad..."
Dokąd jadą? Czy wrócą, jak się uspokoi? "Tu będzie teraz Rosja"- przekonywali do wyjazdu agitatorzy.
Trudno było uwierzyć w te słowa, które wciąż tłuką się po głowie. Jeszcze trudniej pojąć, gdy nowe władze wmawiały Kresowiakom, że urodzili się w Związku Radzieckim.

Wielka akcja przesiedleńcza "Wisła". Na Ziemie Odzyskane. Stąd uciekają zamieszkujący do tej pory rodziny niemieckie. Zostawiają swój dobytek. Co cenniejsze zakopują, z nadzieją powrotu. Tak, jak Polacy na Kresach. Inni szabrują, sprzedają, kombinują. Przyjeżdżają osadnicy.
Jak to jest wejść w czyjeś domostwo, dopiero co opuszczone? "Jak to jest żyć w cudzych butach, szytych na miarę?"

Reporterskim okiem Magdaleny Grzebałkowskiej obserwujemy popłoch na statku "Wilhelm Gustloff". Załadowany ponad miarę niemieckimi cywilami. Około 8-9 tysięcy pasażerów marzy tylko o tym, by bezpiecznie dopłynąć do Kilonii. Nadzieja tych ludzi zostaje storpedowana przez trzy torpedy-  "Za Ojczyznę", "Za Leningrad", "Za naród sowiecki", czwarta, "Za Stalina", utknęła w wyrzutni...
Jest styczeń, dwudziestostopniowy mróz, w lodowatej wodzie można przeżyć zaledwie dwie minuty. Ocalało około 1200 osób.

Wielowymiarowość obrazu Grzebałkowskiej polega właśnie na tym. Pokazuje ludzkie cierpienie bez uwzględniania narodowości. Pokazuje człowieka. Uciekającego, poganianego przez strach. Chowającego się na śmietnikach, w studniach, w psich budach. Tak, jak pokazane tutaj żydowskie dzieci, którym udało się uciec z getta. Odnajdujemy je w otwockim Domu Dziecka. Tam też, przesiąknięte strachem, chowały się w różne zakamarki. 

Wojna to wielogłowa hydra o wielu twarzach. Co ją tak oślepia? Czego się tak panicznie boi? Że jest tak bezwzględna? Prze do swojego celu przez piekło i musi zabrać ze sobą tak wielu? I wciąż nie może zaspokoić swego głodu? Wciąż żądna ofiar?
Rok 1945. Już łeb urwany hydrze, a wciąż giną ludzie... o krok od zwycięstwa, o krok od wolności...
Radość, euforia miesza się z wciąż żywą wrogością, chęcią zemsty. Co bardzo dobitnie widzimy w obozie pracy dla jeńców niemieckich w Łambinowicach. Jego komendant Czesław Gęborski jest uosobieniem nienawiści do faszyzmu, co przejawia się w akcie zemsty na jeńcach. Akt zemsty, jako jedyny, nadrzędny cel.

Rok 1945. Koniec wojny i wielkie rumowisko. Gdzie będzie stolica? W Warszawie, której nie ma? A może w Łodzi? Ludzie zamieszkują w ruinach. Rozkładające się ludzkie ciała. Trwa ekshumacja zwłok i godny pochówek. Do zrujnowanych, wypalonych kamienic Warszawy wraca życie. Ludzie szukają swoich bliskich. Piszą na murach pozostałych z ich domów adresy, wskazówki... Ból, niezagojone rany i nadzieja.
To wszystko opisane jest w dwunastu rozdziałach, dwunastu miesiącach roku 1945. Reporterskie relacje przeplatają się z ogłoszeniami prasowymi tamtych chwil, co nadaje jeszcze bardziej wyrazistych rysów, wiarygodności zdarzeń.

Autorka zadedykowała książkę swojej babci Władysławie Gawryluk. która w 1945 roku miała 19 lat.
Pomyślałam sobie, że moja mama w tym roku też miała 19 lat. Tata miał lat 29. Gdzie w tym czasie byli nasi bliscy? Czy wszystko nam opowiedzieli? Czy zdążyliśmy zapytać?
Kto był sprawcą tego zamieszania...?
"Dlaczego właściwie tylu Polaków w 1945 roku przyjechało na Śląsk?"
Zastanawia się Niemka, mieszkająca w Polsce cały czas, 69 lat po wojnie...

(...???); (...!!!)

"- Ach, to o to chodziło!"

Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem


środa, 9 września 2015

KONKURS NA RECENZJĘ WRZEŚNIA




Napisz recenzję i weź udział w KONKURSIE NA RECENZJĘ MIESIĄCA!


We wrześniu do wygrania książka Roxany Saberi  pt."Między światami. Moje życie i niewola w Iranie"






Zwycięska recenzja będzie pod koniec roku brać udział w konkursie na RECENZJĘ ROKU wraz z innymi zwycięskimi recenzjami z poszczególnych miesięcy!

NAPISZ RECENZJĘ, WYŚLIJ I WYGRAJ NAGRODĘ!

Zasady konkursu:
1. Aby zgłosić recenzję do konkursu, należy przesłać recenzję dowolnej książki do 22 września 2015 r. na adres mailowy: myslirzezbioneslowem@gmail.com (temat wiadomości: KONKURS NA RECENZJĘ) wraz z imieniem i nazwiskiem osoby zgłaszającej. Jeden uczestnik może wysłać jedną recenzję w danym miesiącu - każda recenzja może być zgłoszona tylko raz do konkursu i nie będzie mogła brać udziału w kolejnych konkursach na recenzję miesiąca.

2. Do konkursu zostaną zakwalifikowane recenzje spełniające wymogi konkursowe (patrz pkt. 7). W jednym miesiącu zakwalifikowanych do konkursu może zostać maksymalnie 5 recenzji. Jeżeli zostanie nadesłanych więcej recenzji, zakwalifikowanych zostanie 5 recenzji, które będą wyróżniały się wysokim poziomem i będą według mnie najciekawsze.

3. Recenzje zostaną jednocześnie opublikowane 23 września 2015 r. na blogu Myśli rzeźbione słowem w zakładce "KONKURS NA RECENZJĘ MIESIĄCA".

4. W konkursie zwycięży recenzja, która od momentu opublikowania zakwalifikowanych recenzji, do 30 września (włącznie) uzyska najwięcej polubień na Facebooku (przycisk "lubię  to" znajduje się pod każdą konkursową recenzją). Najlepszą recenzję wybierają więc sami czytelnicy! Zwycięska recenzja będzie pod koniec roku brać udział w konkursie na RECENZJĘ ROKU wraz z innymi zwycięskimi recenzjami z poszczególnych miesięcy.
Aby kliknięcia były naliczane, powinny być dokonane ze strony bloga Myśli rzeźbione słowem (wtedy mamy 100% pewność, że działa licznik polubień :).

5. Jeżeli zostanie nadesłanych mniej niż 3 recenzje, zwycięzca będzie wybierany przeze mnie - według kryterium poziomu i jakości recenzji.

6. Autor/Autorka zwycięskiej recenzji otrzyma nagrodę książkową ufundowaną przez wydawnictwo Sine Qua Non.

7. Wymogi konkursu:

a. Recenzję można wysłać w formie pliku (doc) lub linku / jeśli recenzję zgłasza bloger to może być ona wysłana za pomocą linka do danego bloga, z podaniem imienia i nazwiska osoby zgłaszającej (jeśli autor recenzji nie życzy sobie ujawniania swoich danych osobowych to proszę wskazać "blogowy" pseudonim, który ma być ujawniony pod konkursową recenzją natomiast imię i nazwisko pozostanie do wiadomości organizatora. W przypadku blogerów, zgłoszona recenzja zostanie skopiowana na bloga Myśli rzeźbione słowem, jako recenzja konkursowa.
b. Recenzja musi być autorstwa osoby zgłaszającej ją do konkursu, nie może naruszać cudzych praw autorskich. Organizator nie odpowiada za ewentualne naruszenia praw przez uczestników konkursu.
c. Recenzja nie może zawierać wulgaryzmów, treści obraźliwych etc.
d. Recenzję należy wysłać na adres mailowy: myslirzezbioneslowem@gmail.com (temat wiadomości: KONKURS NA RECENZJĘ)
e. Uczestnicy konkursu wyrażają zgodę na publikowanie ich recenzji oraz danych osobowych: imienia i nazwiska bądź pseudonim
Bieżące informacje na temat konkursu publikowane będą na fanpage'u bloga: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

W związku z powyższym zapraszam do polubienia strony, jak i zostania członkiem bloga Myśli rzeźbione słowem!

Powodzenia!

Partner konkursu:







Nagrody fundowane wydawnictwo SQN można nabyć również za pośrednictwem księgarni internetowej: http://www.labotiga.pl/

poniedziałek, 7 września 2015

"Nie oddam dzieci" - Katarzyna Michalak

Okładka książki Nie oddam dzieci!
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 22 kwietnia 2015
Ilość stron: 304


    Obyśmy nasze "zakręty śmierci" minęli szczęśliwie i wrócili do domu...

           cyt.: "Nie oddam dzieci"- Katarzyna Michalak 


To zacytowane motto zawarła Katarzyna Michalak w dedykacji swej powieści "Nie oddam dzieci"-" wszystkim, którzy żegnają się z życiem, gdy mają wyruszyć w podróż po polskich drogach".


    Ostatnio wydana powieść pisarki "Nie oddam dzieci", trzecia z serii z Czarnym kotem, to zarazem pierwsza, jaką przeczytałam z jej imponującego dorobku.
Już sam tytuł, jak również pięknie ilustrowana okładka, pobudzają emocje i ciekawość.
"Nie oddam dzieci!", to deklaracja, zobowiązanie, życiowy cel samotnego ojca.

  Tego, co wydarzyło się sądnego dnia w życiu rodziny Michała Sokołowskiego, nikt nie mógł przewidzieć. Bo niby jak? Sny? Przeczucia? Intuicja? Odpędzamy od siebie złe myśli, sny, mary. Bo dlaczego akurat nas miałoby spotkać coś złego? 
Wpadamy w wir zwykłych codziennych spraw. Ważnych. Mniej ważnych. Czasochłonnych. Gonimy, niczym Pendolino. Mijają nas postaci naszych najbliższych. Ich głos jest ledwie słyszalny, niezrozumiały.
W takim pędzie funkcjonował Michał Sokołowski, wzięty chirurg, mąż Marty, ojciec trójki dzieci.
Praca w szpitalu pochłonęła go bez reszty. Coraz mniej miał czasu dla rodziny...

Tego dnia też nie mógł odebrać Antosia z przedszkola. Nie miał jeszcze prezentu dla trzylatka na jego urodziny. I te ciągłe wymówki żony... Ale on to wszystko nadrobi. Wieczorem. Marta na pewno zrozumie... Wybaczy... Przecież on tak się stara...

Jednak, czasami zdarza się tak, że już niczego nie można nadrobić, dopowiedzieć, wytłumaczyć. Nie można już spojrzeć sobie w oczy, przytulić, przebaczyć. I o tym właśnie jest ta książka.
Marta Sokołowska, w ósmym miesiącu ciąży, wraz z synkiem Antosiem, ginie w wypadku samochodowym. A jeszcze kilka minut temu byli u Michała w szpitalu...
Pisarka swą książką zabiera głos w bardzo ważnym temacie, w temacie dramatycznych zdarzeń na naszych drogach. To krzyk w sprawie wypadków z winy nieodpowiedzialnych kierowców, prowadzących pod wpływem alkoholu i środków odurzających. Przerażający krzyk!
Katarzyna Michalak nie oszczędza czytelnika. Zabiera go na "zakręt śmierci", gdzie, bez znieczulenia, pokazuje szczegół, za szczegółem tragicznego wypadku.

Michał  pogrążony jest w niewyobrażalnej rozpaczy. Do bólu dołącza się trudne do zniesienia poczucie winy.
To dopiero początek tragedii. Druzgocącej. Miażdżącej.
Pisarka, splotem następujących po sobie wydarzeń, nakręca spiralę emocji. Na jednym nieszczęściu się nie kończy. Zamiast pomocnej dłoni, Michał obrywa następne bolesne razy.
Popada w depresję, odcina się od świata. Trudno jest komukolwiek przebić tę skorupę i wejść z pomocą. Cios, za ciosem... Ale przecież nie może oddać dzieci... Musi walczyć...Czy da radę się podnieść?

Fatalne zrządzenie losu.  Do granic wyobraźni, możliwości, zrozumienia. Do granic absurdu. Taką drogę wybrała pisarka, taki środek wyrazu, by dotrzeć do naszej wyobraźni, świadomości, wrażliwości, do najczulszych strun. Wydawać by się mogło, że to niewiarygodne. Nie godzimy się na to. Mamy za złe pisarce, że wymyśla niestworzone rzeczy, że utwierdza nas w skamieniałych stereotypach. Bo może to za dużo, jak na jednego bohatera? Ale, czy opisane sytuacje są tak nierealne, że nie mogłyby mieć miejsca? Wyssane z palca? Ściągnięte z innych planet?

Wokół nas pełno jest absurdu. Właśnie w tym ważnym temacie walki rodziców o własne dzieci. Bezględny, bezduszny system wciąż funkcjonuje. Zabiera się dzieci z powodu biedy, depresji, nawet z powodu nieładu w mieszkaniu i fruwających muszek owocówek.
Książka wyzwala ogromne pokłady emocji już od samego prologu.
To, co uznałabym za nietakt ze strony pisarki, to narzucona miejscami interpretacja własna, uprzedzanie mających nastąpić zdarzeń. To niefortunny zabieg. Niczego nie wnosi. Jest bezwzględnie konieczne pozostawienie miejsca dla czytelnika, na jego przemyślenia, refleksje, opinie, wnioski. Nikt nie oczekuje wystawiania tak do końca "kawy na ławę". Autor powinien zaufać czytelnikowi i jego inteligencji, zdolności kojarzenia faktów.

Podoba mi się konstrukcja fabuły. Tak, jak w życiu splatają się ludzkie drogi, losy, tak tutaj przeplatają się wątki. Pisarka nie poprzestała na lakonicznej informacji, kto jest sprawcą wypadku, w którym ginie Marta Sokołowska z synkiem. Sprawcy nie pozostają anonimowi. Naprzemiennie kontynuowane wątki mówią nam raz o głównych bohaterach - Sokołowskich, raz o światku, z którego wywodzi się Alfred Niro- Kołek i Tadek Marszak, jadący czarnym BMW. Kim oni są...? Z jakiego piekła wyszli...? Pisarka dobitnie, wyraziście rysuje portrety czarnych charakterów.

Codzienne wypadki komunikacyjne na drogach, to codzienne ludzkie cierpienie. Niewinne ofiary. Czarna statystyka. Ciągła walka. Poczucie bezsilności. Jazda samochodem pod wpływem spożycia alkoholu, czy narkotyków, to wciąż plaga. Gdzie tkwi przyczyna...? Dlaczego czują się bezkarni...?
"Panowie tego świata. Panowie życia i śmierci." Sama uszłam szczęśliwie z wypadku, spowodowanego przez jednego z nich, bo tkwią w mniemaniu, że mają swoje własne prawo. Tacy przeważnie najmniej ucierpią fizycznie.

Katarzyna Michalak napisała książkę z przesłaniem. I na nim skupiłam całą swą uwagę. Nigdy nie wiemy, co czeka nas na naszej drodze życia, na zakręcie... Dlatego cieszmy się każdą wspólną chwilą, a wychodząc z domu, rozstając się z bliskimi, odpuszczajmy gniew, wyciszmy zbędne emocje, wyciągnijmy dłoń, przytulmy się, zdając sobie sprawę, że może nie być drugiej szansy.

  Zapraszam na mój fanpage a facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

piątek, 28 sierpnia 2015

KONKURS U PISANINKI! ZAOPWIEDŹ KSIĄŻKI "ŻYCIE Z DRUGIEJ RĘKI" ANNA GRZYB

"ŻYCIE Z DRUGIEJ RĘKI"- ANNA GRZYB- Premiera ksiązki 7 września 2015 roku.

 Konkurs dla blogerów, którzy chcieliby zrecenzować powieść: https://www.facebook.com/pisaninkaasymaka/photos/a.471852652885486.1073741828.459786130758805/884305798306834/?type=1&theater
KONKURS DLA BLOGERÓW.
Zapraszam do zabawy aktywnych blogerów.
Do wygrania moja debiutancka powieść "Życie z drugiej ręki".
Co należy zrobić, aby otrzymać egzemplarz mojej książki?
1. Konkurs zaczyna się dzisiaj, 26 sierpnia i potrwa do 7 września, do godziny 22:00. 7 września to dzień premiery mojej książki.
2. Aby wziąć udział w zabawie należy prowadzić blog książkowy, chociaż od trzech miesięcy, i systematycznie dodawać na nim recenzje.
3. Osoba, która wygra, zobowiązuje się w ciągu 14 dni od momentu otrzymania egzemplarza do napisania recenzji. Opublikowania jej w kilku miejscach w sieci, na przykład na portalu lubimy czytać, granice, Empik, matras, webook, itd.
4. Aby wziąć udział w zabawie, należy udostępnić ten post na swoim profilu, jak też opublikować zapowiedź książki na swoim blogu, linki podać w komentarzu pod tym postem.
5. Chętnie udzielam wywiadów, więc istnieje również możliwość przeprowadzenia ze mną rozmowy.
6. Innej możliwości otrzymania mojej książki do recenzji nie ma. Przynajmniej nie w najbliższym czasie, więc nie zasypujcie mojego wydawcy mailami, bo mija się to z celem.
7. Można również zakupić książkę ode mnie z autografem, zamówiłam u Wydawcy kilka dodatkowych egzemplarzy.
8. Dla czytelników, osób, które nie blogują będą inne konkursy, więc proszę się nie martwić na zapas. Pozdrawiam i życzę powodzenia.


PISANINKA w nowej, ekscytującej odsłonie. Debiut literacki! Niech będzie zwiastunem pasma sukcesów. Powodzenia!

środa, 26 sierpnia 2015

"Dziewczyny z Syberii" - Anna Herbich

Okładka książki Dziewczyny z SyberiiAutor: Anna Herbich
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data wydania: 11 maja 2015
Ilość stron: 320


     Gdyby Bóg zechciał wskrzesić wszystkich więźniów łagrów, to w całej Rosji podniosłaby się ziemia.

                     cyt.: "Dziewczyny z Syberii"- Anna Herbich 










    Wrzesień 1939 rok! Czarne chmury nad Polską. Hitlerowska agresja...
Jedno było pewne: "Skończyło się dotychczasowe życie i zaczęła nowa era. Do przeszłości nie będzie powrotu."
Z obawy przed eksterminacją, Polacy, głównie z zachodniej i centralnej Polski, udali się w wojenną tułaczkę na wschód. Uciekając przed Niemcami, wpadli prosto w objęcia Sowietów. Rządy bolszewików. Chaos! Strach! Terror! Aneksja zdobytych terenów wschodniej Polski prze ZSRR, miała bolesne konsekwencje dla ich mieszkańców...
  Bolesna konfrontacja. Nieprzewidywalna. Splotły się łapy dwóch okupantów.
Fakt, że napisano wiele książek na temat tych tragicznych wydarzeń. Prawdą jest jednak to, że każdy człowiek, to osobny los, osobna historia, osobna opowieść.

"Dziewczyny z Syberii" Anny Herbich, z cyklu "Prawdziwe historie", to niepowtarzalna publikacja. To głos dziesięciu kobiet, które przeżyły zsyłkę na Sybir. Stamtąd, z tej "nieludzkiej ziemi" wracali nieliczni. Nieliczni, z całych mas deportowanych w głąb Związku Sowieckiego. W dwóch wielkich falach deportacyjnych 1939/1944 wywieziono kilkaset tysięcy rodaków.

Mocą artykułu 58 Sowieckiego Kodeksu Karnego padały oskarżenia: "Zdrada ojczyzny". "Wrogowie ludu". "Działalność na szkodę Związku Radzieckiego". "Zbrojna działalność konspiracyjna". "Odmowa przyjęcia rosyjskiego paszportu".
Zatrzymanie. Aresztowanie. Skazanie. Zapadały absurdalne wyroki. Nawet do 25 lat pozbawienia wolności. Lista skazańców była długa. Wystarczyło być Polakiem.
"Podróż trwała trzy tygodnie (...) Kiedy przekroczyliśmy polską granicę, rozmowy w wagonie ucichły. Wszyscy pogrążyliśmy się w ponurych myślach."
Jechali... w nieludzkich wagonach, na nieludzką ziemię, gdzie zgotowano dla nich nieludzką katorgę. Rządził tu nieludzki system. Sterowany przez obłęd, strach, fanatyzm.
Wszechogarniająca wrogość. Bieda.Głód. Choroby. Szczury. Wilki. Dzika syberyjska przyroda. Siarczysty mróz albo dokuczliwe upały. I ten największy wróg człowieka- drugi człowiek. Któremu demoniczna siła odebrała ludzkie odczuwanie.

Każda z bohaterek tej fascynującej publikacji opowiada swoje przeżycia. Jak zniewala strach o siebie i swoich najbliższych. Czy było tu miejsce na marzenia? Dziecięce, młodzieńcze? Snucie planów? To była walka o każdy dzień, o przeżycie. Jedynym marzeniem było, by wydostać się z tego piekła. Gdzie noc trwa pól roku, gdzie drogi prowadzą donikąd, gdzie insekty szukają schronienia w cieple ludzkiego ciała.
Co było siłą pozwalającą przetrwać to straszliwe ciemiężenie? W poczuciu bezgranicznej nienawiści do drugiego człowieka, w poczuciu totalnego absurdu tak wielkiego cierpienia?
Był to straszny czas. Czas zniewolenia. Czas męki. Czas tęsknoty. Czas ogromnej próby. Wtedy zamarzały łzy, nawet na kilkanaście lat. Nigdy nie zamarzła jednak nadzieja...

Nastał cud amnestii. Różnymi drogami wracali do domu. Krótkiej i łatwej drogi nie miał nikt, kto wracał z tej "nieludzkiej ziemi". Do nowej rzeczywistości. Trudnej. Gorzkiej. Obłudnej. Wracali do Lwowa, do Wilna, Grodna, Kołomyi. Całowali ziemię. Wracali do domów, ale domów nie było, wracali do swej ukochanej ojczyzny, ale to już nie była Polska!!! Bolało! I ta nowa wiara, którą mieli sobie przyswoić, - że "Związek Sowiecki stał się nagle naszym sojusznikiem..."

"Dziewczyny z Syberii" Anny Herbich, to dziesięć prawdziwych historii opisanych i udokumentowanych zdjęciami, dokumentami. Autorka zadedykowała swą publikację Cioci. "Cioci, która przeszła przez osiem sowieckich więzień, aby umrzeć na tyfus w Teheranie."
Konstrukcja fabuły z podziałem na rozdziały, zatytułowane imionami  bohaterek oraz oddanie im narracji, to z pewnością przemyślany, celowy zabieg pisarki. Ułatwia on odbiór dramatycznego przekazu, jednocześnie podkreśla indywidualne doświadczenia, przeżycia każdej z nich. Osobne losy.
I wszystko to oprawione w pięknie ilustrowaną wymowną okładkę.

Każda z opowiedzianych tutaj historii, to niepodważalny przykład heroizmu i niezłomności. Każda do głębi mną wstrząsnęła. Każda budzi ogromne emocje, podziw i szacunek dla ludzi, którym  zgotowano taki koszmar. To, co boli najbardziej, to poczucie absurdu, którym przesiąknięty był ten wrogi człowiekowi system.
Dziewczyny z Syberii przeżyły. Wróciły. Niezłomne. By dać świadectwo prawdzie. Czy po tym wszystkim, co tam przeżyły potrafią przebaczyć...? Czy mogą zapomnieć...?
Pamięci nie da się zasypać hałdami węgla...!
(...) Węglem wyrównano cały teren, zacierając wszelkie ślady po łagrze. (...) też groby ofiar. W tym grób mojego brata. Po naszym cierpieniu, po całym koszmarze sowieckiego ludobójstwa nie miał pozostać nawet ślad. Tak jakby to się nigdy nie wydarzyło."

"Ale przecież my pamiętamy. A po nas pamiętać będą kolejne pokolenia."

Pamiętamy! 


   Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

"Dama w jedwabnej sukni" - Magdalena Jastrzębska

Okładka książki Dama w jedwabnej sukni
Autor: Magdalena Jastrzębska
Wydawnictwo: Wydawnictwo LTW
Data wydania:  2012
Ilość stron: 168



       (...) blaski wyższego ideału rozrzucała księżniczka wkoło siebie. Świat otoczył ją podziwem i hołdami, przepłynęła wśród nich nie znalazłszy przystani. Na dnie tej duszy była wielka tęsknota...
                  cyt: "Dama w jedwabnej sukni" - Magdalena Jastrzębska



Przeszłość drzemie sobie w różnych zakamarkach. Jest zamknięta w szufladach, na strychach, w archiwach, muzeach. Uchwycone w fotografiach, w portretach postaci, cenne chwile, uwiecznione ślady czyjegoś istnienia. Dzięki tym źródłom, przeszłość nie umiera. Żyje, żyje tak długo, jak żyje pamięć.

Gdy patrzę na fotografie moich przodków, widzę twarze bardzo bliskich mi osób, dziadków, babć. Cali w sepii. Poznaję rysy, szukam podobieństwa. Jednak, mam odczucie, że tak mało o nich wiem... Za mało...
Podobnie, gdy stoję przed portretem, obrazem postaci historycznych; znam zaledwie nazwisko, nazwisko malarza, czas, w którym żyli... 
Owszem, gdzieś, w pamięci świta, jak sławny był to ród, dynastia, z której ten ktoś dostojny pochodzi, ktoś znaczący, wpływowy w naszej rodzimej historii. Jakim zaś był człowiekiem? Jak go postrzegali jemu współcześni? Co chciałby powiedzieć sam o sobie? O czasach, w których żył? O miejscach, gdzie bywał i o ludziach mu bliskich, o swych największych marzeniach?

Dla mnie, między innymi, pisze swoje książki Magdalena Jastrzębska. Autorka biografii odnajduje ścieżki, po których chodziły polskie arystokratki, kobiety interesujące, wpływowe. Z wielką pasją odkrywa wszelkie ślady prowadzące z muzeów, bibliotek, archiwów do XVIII i XIX wiecznych posiadłości polskiej arystokracji. Przeglądanie listów, zapisków, dzienników, z pewnością jest fascynujące, ale jest to jednocześnie długotrwały proces poszukiwań, jakże mrówcza praca. 

"Dama w jedwabnej sukni", to opowieść o Helenie Sanguszkównie (1836-1891). Piękna Helena żyła zaledwie 55 lat.
"Jaka ona cudna"- mówiono przed płótnem Franza Winterhaltera, niemieckiego malarza.
Helena pozowała również Janowi Matejce, który opiewał piękno swej modelki: "najpiękniejsza wśród tylu wielkich piękności swego czasu."
"Piękna Helena" olśniewała wszystkich swą zjawiskową urodą, niczym mityczna Helena Trojańska. Bo takie porównania wówczas czyniono.
W parze z pięknem fizycznym, szło piękno jej umysłu i szlachetność duszy. Imponowała intelektem, elokwencją, sercem przepełnionym miłością do ludzi. Wzbudzała szczery podziw i zaciekawienie.
Stanisław Tarnowski, arystokrata i profesor, rówieśnik Heleny, całe życie pozostał pod jej urokiem. Pisał o niej, iż "skupiła mnóstwo darów, wysypanych jak z rogu obfitości na jedną osobę."

Była kobietą wielu zalet. Chętnie pomagała innym, nawet obcym. Z pasją poświęciła się działalności charytatywnej. Była kochana, doceniana, ale nie do końca zrozumianą nawet przez najbliższych.
Wyróżniała ją pewna swoboda w zachowaniu, czym wyprzedzała ducha epoki. Bił od niej "blask wyższego ideału", który rozsiewała wokół siebie. Podziw, hołdy, to dla niej za mało.
Na dnie duszy skrywała się tęsknota. Wciąż czegoś poszukiwała. Poszukująca. Tęskniąca. Samotna. 
"Dusza nieodgadniona." Szczęścia poszukiwała w podróżach. Podróże były w zwyczaju jej rodziny. Paryż, Petersburg, Vichy, Wenecja. Modne były wyjazdy "do wód", do europejskich uzdrowisk w celach nie tylko zdrowotnych. Kurorty takie jak Vichy, Cannes, Baden, Karlsbad, to swoista giełda towarzysko-małżeńska. Takie obyczaje i prawa arystokratycznych sfer. Podróże po Europie umożliwiał rozwój kolejnictwa w Galicji (1844). Powstała kolej warszawsko-wiedeńska, co wpłynęło na rozwój pasji podróżowania. Nastał wiek pary i elektryczności, nastała era wynalazków, takich jak telefon. 

O rękę zacnej Sanguszkówny starało się wielu. Pochodziła bowiem ze znamienitego rodu.
Rodowód Sanguszków wywodzi się od wielkiego księcia litewskiego Olgierda. Wśród imion dwunastu synów Olgierda występuje najmłodszy Fedor. Około 1350 roku Olgierd poślubił drugą żonę, księżniczkę twerską Juliannę, która była matką m.in. późniejszego króla Jagiełły. Protoplasta Sanguszków kniaź Fedor i Jagiełło byli więc braćmi przyrodnimi.

Ona, zaś odrzucała konkury wielu starających się, zarówno z kraju, jak i zagranicy. Łamała męskie serca. Pozostawała wolna. Skąd wziął się jej "wstręt do zamążpójścia"?
Jej, wydawać by się mogło, beztroskie życie, naznaczone szelestem jedwabiu, pełne blasku, splendoru, owiane było nimbem tajemniczości. Niczym były usilne starania bogatych zalotników, w świetle jej romantycznej, wielkiej miłości. Serce nie sługa... Helena zakochała się w mężu swojej siostry Jadwigi. Jakim człowiekiem był Adam Sapieha, dziedzic Krasiczyna? Dlaczego właśnie on? Dlaczego? Pomimo, że tak bardzo kochały się z siostrą. Jadwiga była spokojną, dobrą, o wielkim sercu kobietą. Jak ten fakt wpłynąl na dalsze relacje sióstr?
"Pokusą diabelską" nazwał nieszczęście dwóch córek - Władysław Sanguszko. 
Helena pokochała Adama miłością bezgraniczną. To nie było chwilowe zauroczenie. Kilkuletni gorący romans zaowocował dwójką dzieci, mieli bowiem córkę i syna. Jak wielką ofiarę musiała złożyć w świątyni swej fatalnej miłości? Co czuje kobieta nie mogąc być matką dla swych dzieci?

Magdalena Jastrzębska kreśli portret swej bohaterki z wielkim wyczuciem i subtelnością. Opierając się na źródłach historycznych, wydobywa z nich  rzetelnie tylko prawdziwe rysy, omijając wszelkie otoczki sensacji. Autorka tej publikacji mocno osadza swoich bohaterów, bo również pozostałych czlonków rodziny Sanguszków, w ówczesnej rzeczywistości.
Z rodzinnych Gumnisk pod Tarnowem, przemieszczamy się do Sławuty na Wołyniu, do Krasiczyna, posiadłości Sapiehów. Spacerujemy uliczkami Krakowa, który wówczas, gdy Galicja otrzymała autonomię w II poł. XIX wieku, zmieniał swe smutne oblicze i z "zarozumiałego cmentarzyska", jak pisał o Krakowie w swym pamiętniku Ludwik Jabłonowski, staje się miastem kulturalnego rozkwitu. Do głosu dochodzą poeci, malarze, aktorzy, fotografowie. W dziewiętnastym stuleciu zrodziła się fotografia. Co miało wielkie znaczenie w sztuce. Nastała wielka moda fotografowania się, utrwalania swych wizerunków. Poznajemy słynnego polskiego fotografa tamtych czasów, związanego z miastem Walerego Rzewuskiego. Fotografował wszystkich- bogatych mieszczan, arystokratów, aktorki, malarzy, profesorów uniwersytetu i piękne kobiety.

Do grona tych ostatnich, niewątpliwie należała aktorka Helena Modrzejewska. Co łączy ze sobą dwie piękne Heleny, Modrzejewską i Sanguszkównę, oprócz urody i imienia?
Krążyła bowiem legenda o prawdopodobieństwie ich bliskiego pokrewieństwa. Czy były przyrodnimi siostrami? Wieści takie dotarły z kraju aż do Ameryki. 

Dzięki opowieściom, podobnym tej o "Damie w jedwabnej sukni", uzmysławiamy sobie, że damy z portretów o tajemniczym spojrzeniu, zanim znalazły się w muzeach, żyły pełnią życia. I nie były tylko ozdobą salonów, obiektem westchnień, muzami dla poetów, malarzy. I choć tak wiele nas różni, dzieli, to czyż nie łączy nas odwieczne poszukiwanie drogi do siebie samej, drogi do pełni szczęścia i usilne dążenie do wymarzonego celu, bez względu na trudności, bez względu na cenę...?



Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem













czwartek, 20 sierpnia 2015

KONKURS NA RECENZJĘ SIERPNIA!



Napisz recenzję i weź udział w KONKURSIE NA RECENZJĘ MIESIĄCA!


W sierpniu do wygrania książka Andrew Motiona pt."Silver. Powrót na Wyspę Skarbów"






Zwycięska recenzja będzie pod koniec roku brać udział w konkursie na RECENZJĘ ROKU wraz z innymi zwycięskimi recenzjami z poszczególnych miesięcy!

NAPISZ RECENZJĘ, WYŚLIJ I WYGRAJ NAGRODĘ!

Zasady konkursu:
1. Aby zgłosić recenzję do konkursu, należy przesłać recenzję dowolnej książki do 30 sierpnia 2015 r. na adres mailowy: myslirzezbioneslowem@gmail.com (temat wiadomości: KONKURS NA RECENZJĘ) wraz z imieniem i nazwiskiem osoby zgłaszającej. Jeden uczestnik może wysłać jedną recenzję w danym miesiącu - każda recenzja może być zgłoszona tylko raz do konkursu i nie będzie mogła brać udziału w kolejnych konkursach na recenzję miesiąca.

2. Do konkursu zostaną zakwalifikowane recenzje spełniające wymogi konkursowe (patrz pkt. 7). W jednym miesiącu zakwalifikowanych do konkursu może zostać maksymalnie 5 recenzji. Jeżeli zostanie nadesłanych więcej recenzji, zakwalifikowanych zostanie 5 recenzji, które będą wyróżniały się wysokim poziomem i będą według mnie najciekawsze.

3. Recenzje zostaną jednocześnie opublikowane 31 sierpnia 2015 r. na blogu Myśli rzeźbione słowem w zakładce "KONKURS NA RECENZJĘ MIESIĄCA".

4. W konkursie zwycięży recenzja, która od momentu opublikowania zakwalifikowanych recenzji, do 7 września (włącznie) uzyska najwięcej polubień na Facebooku (przycisk "lubię  to" znajduje się pod każdą konkursową recenzją). Najlepszą recenzję wybierają więc sami czytelnicy! Zwycięska recenzja będzie pod koniec roku brać udział w konkursie na RECENZJĘ ROKU wraz z innymi zwycięskimi recenzjami z poszczególnych miesięcy.
Aby kliknięcia były naliczane, powinny być dokonane ze strony bloga Myśli rzeźbione słowem (wtedy mamy 100% pewność, że działa licznik polubień :).

5. Jeżeli zostanie nadesłanych mniej niż 3 recenzje, zwycięzca będzie wybierany przeze mnie - według kryterium poziomu i jakości recenzji.

6. Autor/Autorka zwycięskiej recenzji otrzyma nagrodę książkową ufundowaną przez wydawnictwo Sine Qua Non.

7. Wymogi konkursu:

a. Recenzję można wysłać w formie pliku (doc) lub linku / jeśli recenzję zgłasza bloger to może być ona wysłana za pomocą linka do danego bloga, z podaniem imienia i nazwiska osoby zgłaszającej (jeśli autor recenzji nie życzy sobie ujawniania swoich danych osobowych to proszę wskazać "blogowy" pseudonim, który ma być ujawniony pod konkursową recenzją natomiast imię i nazwisko pozostanie do wiadomości organizatora. W przypadku blogerów, zgłoszona recenzja zostanie skopiowana na bloga Myśli rzeźbione słowem, jako recenzja konkursowa.
b. Recenzja musi być autorstwa osoby zgłaszającej ją do konkursu, nie może naruszać cudzych praw autorskich. Organizator nie odpowiada za ewentualne naruszenia praw przez uczestników konkursu.
c. Recenzja nie może zawierać wulgaryzmów, treści obraźliwych etc.
d. Recenzję należy wysłać na adres mailowy: myslirzezbioneslowem@gmail.com (temat wiadomości: KONKURS NA RECENZJĘ)
e. Uczestnicy konkursu wyrażają zgodę na publikowanie ich recenzji oraz danych osobowych: imienia i nazwiska bądź pseudonimu.
Bieżące informacje na temat konkursu publikowane będą na fanpage'u bloga: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

W związku z powyższym zapraszam do polubienia strony, jak i zostania członkiem bloga Myśli rzeźbione słowem!

Powodzenia!

Partner konkursu:







Nagrody fundowane wydawnictwo SQN można nabyć również za pośrednictwem księgarni internetowej: http://www.labotiga.pl/

czwartek, 13 sierpnia 2015

"Rosól z kury domowej"- Natasza Socha

Okładka książki Rosół z kury domowejAutor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Data wydania: 29 lipca 2015   
Ilość stron: 303


   Ustawianie sobie poprzeczki coraz wyżej i wyżej staje się tak naprawdę zasadzką, w którą sami wpadamy. Chcemy być niezastąpione i dlatego wszystko robiłybyśmy same. Tymczasem człowiek nie jest robotem (...)
Pora uświadomić sobie, że bycie niedoskonałym nie jest wadą. 
Jest naszą naturą.

                           cyt.: "Rosół z kury domowej"- Natasza Socha   


Najważniejsze, to mieć plan, matrycę na wymarzone życie. Wyznaczony cel. No a perspektywy, by to osiągnąć, zrealizować, to już szczęściem się zwie. A po drodze spotkać swego księcia, to jest pełnia szczęścia. Szczyt marzeń. Na tym szczycie uwić piękne gniazdko i dbać o nie. On znosić będzie gałązki, a ona będzie dbała o stabilną konstrukcję i czystość gniazda.
Wiktoria miała tyle szczęścia. Jakby rozsypał się przed nią róg obfitości. Zdobyła dyplom z architektury, z wyróżnieniem. W nagrodę, jakby w tym samym momencie, otrzymała pierścionek zaręczynowy od Tymona i plan na ich wspólnego życie. 
Siłą perswazji i mocą swych argumentów, przekonał żonę, że "aby dom normalnie funkcjonował, żaden z jego elementów nie może być niepewny." On zapewni stabilność finansową, ona zaś, za sprawą mopa, szmatek z mikrofazy, garnków i nowoczesnego piekarnika, sprawi, że ich dom będzie bezpieczny.

Wyimaginowany zapach truskawkowego ciasta, substytutu ich szczęścia, skutecznie wyparł wszelkie ambicje zawodowe Wiktorii. A pasja...? Ilustrowanie bajek, to, co tak lubiła robić...? -"Zwariowałaś? (...) Kotku, a kto się zajmie domem? Jeśli się skupisz na jakichś durnych rysuneczkach, z których i tak nie będziesz mieć większych pieniędzy, to przestanie funkcjonować to, co jest dla nas najważniejsze."
Gniazdko mieli luksusowe. Lśniło! Pachniało! Wyglądało! Perfekcyjnie!
Wiktoria miała swe "zlecenia, pomysły, projekty"..., tłumaczył Tymon swym znajomym, czym zajmuje się jego żona. Nie dodając jednak, z sobie wiadomego powodu, że realizowała je jako "kura domowa". Bez specjalnych przejawów wykazywania się "inteligencją kognitywną", którą on tak bardzo cenił.
Ową, specyficzną inteligencją wykazała się Anna. Czym go oczarowała i zdobyła.

Niedoceniona i zraniona Wiktoria, chciała znaleźć się jak najdalej od swej życiowej porażki. Wyjeżdża do swojej ciotki Klary, do Niemiec. Tam, na nowym etapie swej drogi, spotyka inne kury domowe, z podobnymi doświadczeniami, równie smutne i zagubione. Zaprzyjaźniają się ze sobą. Wpadają na genialny plan, który zdecydowanie ma odmienić ich życie.
Odwaga i determinacja czterech przyjaciółek: Wiktorii, Judith, Mary i Leii, jest dowodem tego, że wszystko jest możliwe. Że z każdej, nawet tej najbardziej, wydawać by się mogło, beznadziejnej sytuacji, jest "wyjście awaryjne". Nie można rezygnować! Trzeba go szukać!
Natasza Socha pokazuje siłę przyjaźni, moc wzajemnego wsparcia, ale też umiejętność szukania siły w sobie samym - bo, jak uważają Japończycy:
"Człowiek ma trzy twarze. Pierwszą, pokazywaną całemu światu. Drugą, którą pokazuje swoim przyjaciołom, oraz trzecią, której nie pokazuje nikomu. I ta ostatnia właśnie jest odzwierciedleniem tego, kim jesteśmy naprawdę."

Czytając "Rosół z kury domowej", najnowszą powieść Nataszy Sochy, nasuwa się wiele refleksji. Oj, wiele...! Chciałoby się wygdakać swoje żale...
Pisarka porusza temat o randze socjologicznej. Można pisać całe elaboraty z radości i smutków bycia "kurą domową".  Począwszy od małych codziennych radości, spokojnej egzystencji, wewnętrznej satysfakcji, poprzez samotność, smutek, przygnębienie, frustrację, aż do stanów depresyjnych, urojeń (że się w ogóle nie istnieje), diagnozy "zespołu Cotarda".
Natasza Socha posiada niezwykłą zdolność analizy spraw ważnych, w sposób tylko jej właściwy, jej przypisany. Bez zbędnego patosu, bez moralizowania i niepotrzebnej dramaturgii, naświetla nam łańcuchy przyczynowo skutkowe. Łamie wszelkie stereotypy. Wypracowała sobie niepowtarzalny styl literacki, nacechowany humorem i umiejętnością dystansowania się wobec własnej osoby, własnych problemów. Dzięki temu skutecznie trafia w odczucia czytelnika, ułatwiając jemu, niejednokrotnie, utożsamianie się z bohaterami książki. Niweluje całkowicie dystans pomiędzy sobą a czytelnikiem. Mistrzostwo! 
Polecam gorąco! Książka jest rewelacyjna! Przemyślany pomysł, w każdym szczególe. Wrażenie robi piękna okładka, z wymownymi atrybutami, oryginalnie komponuje się z fabułą i tworzy idealną całość. Fenomenalna literacka prezentacja. Zapewniam, że jeśli byłaś, choć przez chwilę kurą domową, lektura wyzwoli w Tobie pokłady doznań własnych i wielką ochotę pogdakania sobie...  A jeśli jesteś nią nadal, nastrosz piórka, wystaw pazurki, miej radość z dziobania i nie daj się ugotować... Warto zapoznać się z tym cennym poradnikiem spraw różnych, łącznie z przepisami kulinarnymi, skutecznym wywabianiem plam, estetyki nakrywania stołu, poradami użytecznymi, bez względu na posiadany status gniazda domowego. Profilaktycznie polecam każdej, która jeszcze gniazda nie uwiła, by nie dać się udomowić i zamknąć w kurniku - nigdy...! Z wielką rozkoszą podałabym "Rosół..." wszystkim męskim szowinistom, by zapytać, jak im smakował?


Za możliwość zrecenzowania  książki serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Pascal.
                                                     
                                                                      

Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem





wtorek, 4 sierpnia 2015

"Tuż za rogiem"- Magdalena Kawka i Robert Ziólkowski

Tuż za rogiem
Autor: Magdalena Kawka i Robert Ziółkowski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 23 czerwca 2015
Ilość stron: 412

   Albo nauczysz się kluczyć i dostrzegać sens w nieporządku, albo polegniesz  i odfruniesz na najdalszą orbitę, gdzie na zawsze pogrążysz się w niebycie, oddzielony od życia niewidzialnym kokonem. Będziesz wtedy jedynie obserwatorem, nie uczestnikiem.
             cyt.: "Tuż za rogiem"- Magdalena Kawka i Robert Ziółkowski


                               


W bogatej, spokojnej, jak dotąd, poznańskiej dzielnicy dochodzi do podwójnego morderstwa. Na kamiennej posadzce salonu, w kałużach krwi, znaleziono ciała kobiety i mężczyzny. Tego makabrycznego odkrycia dokonała ich sąsiadka.

Czy to było morderstwo z udziałem osób trzecich? Z włamaniem?
Czy poszli na noże "sam na sam, aż do końca"?
Przez tak mroczny, tajemniczy, krwawy prolog wprowadzają czytelnika w swoje wspólne dzieło autorzy powieści "Tuż za rogiem"- Magdalena Kawka oraz Robert Ziółkowski.

Słysząc jeszcze reperkusje tego dramatycznego wydarzenia, wchodzimy w przerażającą ciszę, w ciszę panującą od jakiegoś czasu pomiędzy małżonkami Moniką i Tomaszem. Są ze sobą od dwudziestu lat. Ciszę zakłócają wzajemne pretensje, przekleństwa, kłótnie. Wściekłość, coraz częściej ustępuje miejsca obojętności.
On zapracowany prezes firmy "TJ DEWELOPMENT", zawsze mógł wyjechać służbowo, zawsze mógł wyjść z domu trzaskając drzwiami. Mógł stać się Misiaczkiem dla kolejnego Koteczka.
Ona, wsłuchując się w oddalające kroki męża, domyślając się celu, w jakim zmierza, pozostawała sama. Sama wśród drogich mebli, z porcelanową zastawą marki Wedgwood, z kieliszkiem wina w ręku.. Wśród wszechogarniającej szarości.
A przecież kiedyś była jego rajskim ptakiem. Kolorowym.. Niekonwencjonalna, ekscentryczna artystka po ASP malowała jego szary świat. Był nią zauroczony. Chwalił się nią. A ona zakochała się w tym jego uwielbieniu dla niej. Poślubili się wbrew wszystkiemu i wszystkim.

"Może miłość to za mało? Może potrzebna jest jakaś wspólna płaszczyzna, jakieś wartości, podobny sposób widzenia świata."?
Może trzeba było zajrzeć sobie nawzajem w " walizki swoich wzajemnych oczekiwań"?
Co ich jeszcze łączy, prócz tej wspólnej samotności? Co musi się wydarzyć, by obedrzeć ich maski z pozorów, jakimi grają przed swą dorosłą już córką Marianną?
Czy tli się jeszcze ta przysłowiowa, obiecująca  iskierka?

Magdalena Kawka i Robert Ziółkowski zsynchronizowali się wspaniale w swym dwugłosie, komponując całościowo oryginalnie współbrzmiący  utwór. Przedstawili nam problemy pary swych bohaterów z dwóch płaszczyzn, z dwóch perspektyw, co daje wyraźniejszy, bardziej obiektywny obraz ich rzeczywistości.
Zagłębiając się w fabułę o charakterze obyczajowym, słyszymy, co jakiś czas, odgłosy o wydźwięku grozy.
Pojawia się tajemnicza postać "ciemniejsza od mroku". Kloszard w płaszczu z klepsydrą na plecach. Czy to jest widmo kogoś, kim stać się może każdy? Postać NIKT! Przestroga? Fatum?
Pojawia się i potęguje napięcie. Pobudza wyobraźnię. Człowiek z poranioną duszą i postrzępioną pamięcią. Jaką jeszcze odegra tu rolę?
W którym miejscu przenikną się, tak różne, światy  bohaterów tej fascynującej historii?

Pisarski duet Kawka i Ziółkowski, kreując swe postaci, przedstawiając je w idealnych psychologicznych portretach, na tle ich rzeczywistości, zadbał o każdy szczegół. Nie jest obojętne, jakie kto wyrzuca resztki jedzenia do śmieci, jakimi ścieżkami chadza czarny kocur Moris i to, co kto znajdzie za rogiem. Jaką wolność?
Czy będzie to wolność w postaci sklepu monopolowego, czy czeka tam stęskniony kochanek, a może jest to stara, dobra restauracja, wspominana z sentymentem. Nigdy nie wiadomo, co czai się za rogiem. Najbardziej zaskakuje nas to, czego wcale nie planowaliśmy. Nie ma żadnej gwarancji, że tam, za rogiem, czeka na nas  ten wymarzony, lepszy świat. Świat pełen kolorów. Możliwe, że tam, za rogiem, ktoś inny ma podobne problemy, a może jeszcze większe...

Tutaj nic nie jest przewidywalne. I chociaż Monika uwierzyła w siebie, zmienia sporo w swoim życiu, idąc za głosem pasji malarstwa, nie uniknęła kolejnych problemów.  "Błądziła w chaosie myśli i emocji." Czy znalazła sens? A Tomek? Jakie żywi uczucia do żony, czy dostrzeże na powrót w niej coś z uroku rajskiego ptaka? Zdając sobie, jednocześnie sprawę z utraty wszelkiej kontroli nad nią, i coraz mniejszej gwarancji, że wszystko zależy od niego. Czy widzi jeszcze dla nich szansę?  Czy małżonkowie podjęli próbę walki o to, co kiedyś ich łączyło, czy raczej prowadzili dalej wojnę, wytaczając przeciw sobie działa nienawiści, chwytając za ostre, podręczne narzędzia...?

Autorzy powieści "Tuż za rogiem" przemierzyli meandry uczucia, jakim jest miłość, mądrze rozróżniając, co jest nim naprawdę, a co tylko pożądaniem, porywem namiętności, bezgraniczną gotowością seksualną.
Gdyż "fala uniesienia jest wysoka i szybka, ale oceanu się na niej nie przepłynie."
Niewątpliwie odważnym wyzwaniem była decyzja napisania wspólnie książki, łącząc różne gatunki, odrębne postrzeganie świata,  odmienne style. W przypadku Magdaleny Kawki i Roberta Ziółkowskiego zaowocowało to sukcesem wartym kontynuacji. W mojej ocenie to idealny literacki mariaż.


Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem