wtorek, 28 lipca 2015

"Kiedy cię poznałam"- Cecelia Ahern

Okładka książki Kiedy cię poznałam
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 6 maja 2015
ilość stron: 416


  Żeby pofrunąć, trzeba najpierw oczyścić skrzydła z gówna. Pierwszy krok: rozpoznać, co jest gównem. Zrobione.

                            cyt.: "Kiedy cię poznałam"- Cecelia Ahern


Kiedy cię poznałam..., to co? Świat nabrał barw? Stał się różowy? Jak landrynka? Jak okładka książki? Nie...! Nie...! To nie o tym.
To nie aż tak przewidywalna fabuła.


Kiedy cię poznałam..., to refleksja, którą snuje Jasmine, główna bohaterka powieści Cecelii Ahern, pod takim właśnie tytułem: "Kiedy cię poznałam", podczas swych przemyśleń i kieruje ją w stronę człowieka, którego niespodziewanie zauważa na swej drodze. Któremu wiele zawdzięcza. Trzeba czasem zwolnić, trzeba nawet się zatrzymać, żeby go dostrzec. Drugiego człowieka. Poznając go, próbując zrozumieć, docieramy w głąb samego siebie, by dowiedzieć się więcej o sobie samym. A droga nie jest łatwa. Nie wiedzie prosto przez empatię. Droga jest zawiła. Prowadzi przez nienawiść, wrogość, potępienie, przez mnóstwo wątpliwości. I tutaj chcę jeszcze raz podkreślić, że finałem nie musi być namiętny, gorący romans.

Jasmine ma trzydzieści trzy lata i właśnie traci pracę w korporacji, gdzie pomagała firmom wdrażać innowacje, gdzie wykazywała się pomysłowością i wyobraźnią. Przebywa na rocznym urlopie ogrodniczym. Polega on na tym, że były pracownik dostaje wynagrodzenie lecz nie może podjąć innej pracy, z obawy przed doinformowaniem konkurencji.
Ma teraz mnóstwo wolnego czasu. Zatrzymała się. Życie pędzi dalej, a ona przygląda się.
Po czterech latach wspólnego zamieszkiwania, przygląda się bacznie ludziom z sąsiedztwa.

Matta Marshalla, sąsiada z naprzeciwka, znała z audycji radiowych. Szczerze go nienawidziła za jego poglądy, za to głównie, że pozwolił radiosłuchaczom poniżać ludzi z zespołem Downa. Bolało ją to dotkliwie, bowiem ma siostrę, cierpiącą na tę chorobę. Kocha ją bardzo i truchleje o jej przyszłość. Obserwując go teraz uważniej, widzi, że wcale nie ma się czemu dziwić. Co to za człowiek? Nadużywa alkoholu, wszczyna rodzinne awantury. W końcu traci wszystko. Pracę, rodzinę, stagnację życiową. Ale Jasmine wcale nie uważa, że dobrze mu tak, że zasłużył sobie na to. Zastanawia się, co on zrobi, by odzyskać żonę, dzieci, zaufanie syna, by odzyskać pracę?

Myśli też, przede wszystkim nad swoim życiem. Jak wypełnić pustkę? Od czego zacząć? Jej ukochana siostra Heather udowodniła, że świetnie daje sobie radę sama i wcale nie potrzebuje jej nadopiekuńczej troski.
Jasmine wszelkie zmiany zaczyna od swojego zabetonowanego trawnika. Trzeba skruszyć beton. Musi zasiać trawę. Wraz z trawą odrośnie nadzieja. Straciła wprawdzie pracę. Ale wcale nie ten fakt stał się najsilniejszą determinacją w jej  działaniu.
Ale znacząca chwila z dzieciństwa, która ją ukształtowała. Gdy miała pięć lat, zmarł jej dziadek. Kuzyn Kevin uświadomił jej wówczas brutalnie, że ona też umrze. Świadomość, że jej czas, w bezmiarze wieczności, jest ograniczony, że nie może go stracić, zdopingowała ją do działania.

Zdumiewa mnie fakt, jak mądrze, poważnie podeszła do spraw egzystencjalnych młoda, trzydziestoczteroletnia irlandzka pisarka. Jak dojrzale potrafi ocenić postawy życiowe, wykreować swych bohaterów.  Choć nie znam jej, nawiasem mówiąc, imponującego już dorobku literackiego, to nie mogę wyjść z podziwu, jak potrafi zaskoczyć czytelnika. Mnie, bynajmniej bardzo pozytywnie zaskoczyła.

Akcja powieści jest dość powolna, zdeterminowana przez naturę, poszczególne pory roku, na które trzeba z większym, czy mniejszym utęsknieniem oczekiwać. Jest czas siewu, czas kiełkowania i czas zbiorów. Metafora bardzo trafiona, przekonywująca. Warto mieć ogródek i go uprawiać.W nim zasiać życia sens, w nim zrywać radość dnia, w nim czekać na spokój snu. Jestem o tym święcie przekonana. Odradzamy się wewnętrznie i budzimy nadzieję.

"Cuda rosną tylko tam, gdzie je zasiejesz." Warto postawić sobie taki znak-drogowskaz w swoim ogrodzie.
A przytoczony na początku cytat o oczyszczaniu skrzydeł jest wymowny ponad wszystko. Sama niedawno pomagałam komuś wyczyścić upaprane skrzydła. Wspaniała metaforyczna rada.
 Książka warta uwagi. Skłania do głębokich przemyśleń, refleksji. Kieruje do nas przesłanie, że nigdy nie wolno się poddawać i nie można tracić nadziei. Nawet, gdy rośliny więdną, marnieją, szukać sposobu, podejmować trud, by je odnowić.

Tutaj, u Cecelii Ahern, nic nie jest oczywiste, przewidywalne. Nic nie jest całkiem czarne, ani białe. Zwłaszcza człowiek. Bo zawsze łatwiej jest kogoś osądzać, potępić, dyskryminować, niż zrozumieć. Czasami wystarczy podejść bliżej, czasami wystarczy posłuchać, czasami wystarczy jedno dobre słowo, by pielęgnowana niechęć, nawet nienawiść ustąpiła miejsca zrozumieniu, empatii, przyjaźni. Czasami wystarczy tylko być blisko. By, z czasem, przekonać się ile dla siebie znaczymy nawzajem.

Powieść "Kiedy cię poznałam", to książka z głębokim przesłaniem, które każdy może odczytać inaczej. Pisarka opisując zwykłą szarą, monotonną codzienność, kieruje naszą uwagę na to, co jest całą jej istotą, całym jej sensem, to, co w ślepej pogoni za karierą, sukcesem, pieniądzem, łatwo przeoczyć, zgubić.



Czasami trzeba się zatrzymać, by " pójść naprzód dalej, niż zwykle."

"Kiedy gąsienica myślała, że świat się skończył, stała się motylem."

  Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem



niedziela, 26 lipca 2015

WYNIKI KONKURSU NA RECENZJĘ MIESIĄCA!

W KONKURSIE NA RECENZJĘ MIESIĄCA LIPCA zwyciężyła recenzja książki "DOTYK"- autor: Alexi Zentner, nadesłana przez Małgorzatę Woźniak. Serdecznie gratuluję i zapraszam do lektury.

"DOTYK-autor:Alexi Zentner
Wydawnictwo:Wiatr od morza
Data wydania: wrzesień 2013
Ilość stron: 208

"Dotyk"




Wędrówką jedną życie jest człowieka…” E. Stachura


Trwa to wędrowanie poprzez kanadyjską puszczę, przy milczącej obecności duchów i zjaw, w poszukiwaniu miejsca, które ogrzeje nie tylko ciało, ale i duszę…

Młody chłopak, Jeannot, ogarnięty gorączką złota, zmaga się ze swoim przeznaczeniem, które prowadzi go nie do końca tam, gdzie sam zamierzył dotrzeć. Zakłada osadę, Sawgamet, w której osiedlają się coraz to nowi mieszkańcy, mający szczęśliwszą rękę do odnajdywania złotego kruszcu, od nieco zawiedzionego Jeannot. Jednak jego los ma się na stałe związać z tym otaczającym chatę lasem, z drzewami i śpiewem rzeki.

Wędrujemy wraz z młodzieńcem, mężczyzną, ojcem i dziadem poprzez lata wypełnione chwilami smutku, radości, spełnienia i rozczarowań. Ci, którzy są bohaterami historii stają się z czasem tymi, którzy odeszli, lecz nigdy do końca… Syn także staje się ojcem, a wnuk odkrywa tajemnice dziadka, poznając snującą się jak dym z fajki opowieść, w której jawa miesza się ze snami… Majaczą pod lodem dwie postacie, których dłonie dzieli ledwie jeden oddech, a złote karibu staje się niespełnioną obietnicą dla pary zakochanych.

Poznając niesamowitą historię, spisaną przez Alexiego Zentnera, czujemy chłodny wiatr na policzku, słyszymy skrzypienie śniegu pod butami, dostrzegamy między drzewami rozchichotanego mahaha.  
To, co nie jest dobrze opowiedziane, nie będzie zobaczone” - „Dotyk” widzimy niezwykle wyraziście, niczym krystaliczną wodę w leśnym potoku.

środa, 15 lipca 2015

"Dzieci gniewu"- Paul Grossman

Okładka - Dzieci gniewu
Autor: Paul Grossman
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 15 lipca 2015
Ilość stron: 368
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller


Iść czynić dobro, nie licząc na żadną nagrodę...

  ...Sprząta osiedla. Tępi gryzonie. (...) Właśnie tym są, wiecie: szkodnikami, które trzeba eksterminować. 
-O rany, wystarczyło krzyknąć "lody", a oni biegli... jak na skrzydłach.
"-Lody, lody!". Niczym prawdziwy grajek z Hamelin.

                                                                             cyt.: "Dzieci gniewu"- Paul Grossman 


       Podczas, gdy Zachód, Stany Zjednoczone dotkliwie dotyka już kryzys gospodarczy w !929, Berlin, stolica Republiki Weimarskiej, w sercu Europy, żyje swoim życiem. Zniszczony dekadę wcześniej, w czasie wojny i opanowany przez inflację, jakimś cudem stał się kulturalną stolicą Europy. Ze swą skłonnością dekadencką, żył, jakby "na zapas". W końcu światowy kryzys i tutaj stał się dotkliwie odczuwalny.

Paul Grossman, osadzając swoją powieść w twardych realiach historycznych, odziera to miasto z wszelkich pozorów. Jest październik 1929 roku. W przemysłowej dzielnicy Lichtenberg kanały ściekowe, wraz z deszczem, wyrzuciły na światło dzienne worek jutowy. Zawartość worka była wstrząsem, szokiem, horrorem. To kości dziecięce, powiązane starannie, niczym bukiety, włóknem z wysuszonych ludzkich mięśni. Tak stwierdził patolog.

Obecny w tym miejscu młody detektyw Willi Kraus nie dowierzał, że to może być prawda. Przeżył trzy straszne lata na froncie zachodnim, służył już siedem lat w Kripo- Kriminal Polizei w Berlinie, widział dużo.
"Ale dzieła sztuki tworzone z ludzkich kości"?

To wybitny kryminał historyczny i równie wybitny pod względem psychologicznym. Pisarz obnaża totalnie ludzką naturę, sięga samego dna ludzkiej duszy. Czarnej, pokaleczonej, chorej. To nie jest łatwa lektura. Zatrważa nas, paraliżuje. Stajemy w obliczu okrucieństwa bez granic. Zastanawiamy się, czy to możliwe? Czy człowiek zdolny jest przekroczyć nawet te granice? Kto jest do tego zdolny? Dlaczego? (...)?

Mnóstwo pytań stawiał sobie Willi Kraus. Z pochodzenia był Żydem. Daleko zaszedł w swej zawodowej karierze. Jednak jego osiągnięcia i kompetencje wciąż były podważane kpinami antysemickimi przez kolegów, jak równiej przełożonych. O tej sprawie mógł tylko pomarzyć. Zajął się nią rządny sukcesu, goniący za sławą Hans Freksy.
Media nagłośniły mord tajemniczego dzieciożercy. W mieście wybuchła panika. Mieszkańców ogarnęła psychoza strachu. Giną następne dzieci...

Policja, pod naciskami, nie tylko opinii publicznej, stara się jak najszybciej znaleźć mordercę. Sprawcy zostają ujęci. W myśl powiedzenia: "Kowal zawinił, Cygana powiesili." Cyganie, nomen omen, zostali osadzeni i będą skazani. Willi Kraus nie wierzy w ich winę. Przydzielony został do innej sprawy, ale o mordzie na chłopcach nie może zapomnieć. Sam jest ojcem dwóch synów. 

Willi, wyjaśniając przyczyny epidemii zatruć pokarmowych skażonymi kiełbaskami, odkrywa aferę mięsną. Ścieżki, które przemierza, splatają się z niepokojącą sprawą ginięcia chłopców. Dlaczego chłopców? Dlaczego nikt ich nie szuka? Willi prowadzi własne śledztwo. Naraża swoją karierę zawodową, jak również swoją rodzinę na wielkie niebezpieczeństwo. 

Jednocześnie musi radzić sobie z prześladowaniami wynikającymi z rodzącej się w Niemczech ideologii nazistowskiej. Siła władzy, siła nawet nie przekonań, a siła przymusu zrywa silne dotąd więzy sąsiedzkie. Sąsiedzi Willego, rodzina chrześcijańska, nie może już być splątana, niczym te pędy winogrona, z rodziną żydowską. 
"To kwestia czysto zdrowotna. Chcemy trzymać się z dala od was. (...) Jak od każdej szkodliwej bakterii."
SUKCES! PASJA! WALKA! PORZĄDEK! CEL!

"HEIL!, HEIL!, HEIL!"
MAGNETYZM! EUFORIA! OBŁĘD! 
Krzyk nazistów zagłuszył wszystkie inne glosy, wszelkie myśli.  Któż by słyszał głos Tomasza Manna, by wznieść się ponad podziały i zjednoczyć przeciw nazistom?

Polecam gorąco tę lekturę najwybredniejszym smakoszom. Jest tu ciekawa, trzymająca w napięciu intryga, pełne studium psychologiczne bohaterów, czarny charakter, jak i opis piekła, które odcisnęło na nim swoje piętno oraz wiarygodna historyczna niemiecka rzeczywistość. 

Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem


Dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non za możliwość zrecenzowania książki w chwili jej premiery. Bo dziś właśnie, 15 lipca 2015 roku jest dniem premiery książki "Dzieci gniewu"- Paula Grossmana.


Znalezione obrazy dla zapytania Wydawnictwo SQN logo

czwartek, 9 lipca 2015

KONKURS NA RECENZJĘ MIESIĄCA


Napisz recenzję i weź udział w KONKURSIE NA RECENZJĘ MIESIĄCA!


W lipcu do wygrania książka Paula Grossmana pt. "Dzieci Gniewu"




Zwycięska recenzja będzie pod koniec roku brać udział w konkursie na RECENZJĘ ROKU wraz z innymi zwycięskimi recenzjami z poszczególnych miesięcy!

NAPISZ RECENZJĘ, WYŚLIJ I WYGRAJ NAGRODĘ!

Zasady konkursu:
1. Aby zgłosić recenzję do konkursu, należy przesłać recenzję dowolnej książki do 24 lipca 2015 r. na adres mailowy: myslirzezbioneslowem@gmail.com (temat wiadomości: KONKURS NA RECENZJĘ) wraz z imieniem i nazwiskiem osoby zgłaszającej. Jeden uczestnik może wysłać jedną recenzję w danym miesiącu - każda recenzja może być zgłoszona tylko raz do konkursu i nie będzie mogła brać udziału w kolejnych konkursach na recenzję miesiąca.

2. Do konkursu zostaną zakwalifikowane recenzje spełniające wymogi konkursowe (patrz pkt. 7). W jednym miesiącu zakwalifikowanych do konkursu może zostać maksymalnie 5 recenzji. Jeżeli zostanie nadesłanych więcej recenzji, zakwalifikowanych zostanie 5 recenzji, które będą wyróżniały się wysokim poziomem i będą według mnie najciekawsze.

3. Recenzje zostaną jednocześnie opublikowane 25 lipca 2015 r. na blogu Myśli rzeźbione słowem w zakładce "KONKURS NA RECENZJĘ MIESIĄCA".

4. W konkursie zwycięży recenzja, która od momentu opublikowania zakwalifikowanych recenzji, do 31 lipca (włącznie) uzyska najwięcej polubień na Facebooku (przycisk "lubię  to" znajduje się pod każdą konkursową recenzją). Najlepszą recenzję wybierają więc sami czytelnicy! Zwycięska recenzja będzie pod koniec roku brać udział w konkursie na RECENZJĘ ROKU wraz z innymi zwycięskimi recenzjami z poszczególnych miesięcy.
Aby kliknięcia były naliczane, powinny być dokonane ze strony bloga Myśli rzeźbione słowem (wtedy mamy 100% pewność, że działa licznik polubień :).

5. Jeżeli zostanie nadesłanych mniej niż 3 recenzje, zwycięzca będzie wybierany przeze mnie - według kryterium poziomu i jakości recenzji.

6. Autor/Autorka zwycięskiej recenzji otrzyma nagrodę książkową ufundowaną przez wydawnictwo Sine Qua Non.

7. Wymogi konkursu:

a. Recenzję można wysłać w formie pliku (doc) lub linku / jeśli recenzję zgłasza bloger to może być ona wysłana za pomocą linka do danego bloga, z podaniem imienia i nazwiska osoby zgłaszającej (jeśli autor recenzji nie życzy sobie ujawniania swoich danych osobowych to proszę wskazać "blogowy" pseudonim, który ma być ujawniony pod konkursową recenzją natomiast imię i nazwisko pozostanie do wiadomości organizatora. W przypadku blogerów, zgłoszona recenzja zostanie skopiowana na bloga Myśli rzeźbione słowem, jako recenzja konkursowa.
b. Recenzja musi być autorstwa osoby zgłaszającej ją do konkursu, nie może naruszać cudzych praw autorskich. Organizator nie odpowiada za ewentualne naruszenia praw przez uczestników konkursu.
c. Recenzja nie może zawierać wulgaryzmów, treści obraźliwych etc.
d. Recenzję należy wysłać na adres mailowy: myslirzezbioneslowem@gmail.com (temat wiadomości: KONKURS NA RECENZJĘ)
e. Uczestnicy konkursu wyrażają zgodę na publikowanie ich recenzji oraz danych osobowych: imienia i nazwiska bądź pseudonimu.
Bieżące informacje na temat konkursu publikowane będą na fanpage'u bloga: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

W związku z powyższym zapraszam do polubienia strony, jak i zostania członkiem bloga Myśli rzeźbione słowem!

Powodzenia!

Partner konkursu:







Nagrody fundowane wydawnictwo SQN można nabyć również za pośrednictwem księgarni internetowej: http://www.labotiga.pl/




piątek, 26 czerwca 2015

"Stulecie Winnych"-saga rodzinna- Ałbena Grabowska

Okładka książki Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyliOkładka książki Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyliTytuł: "Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli"-Tom I
Autor: Ałbena Grabowska
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 10 września 2014
Ilość stron: 356












Tytuł: "Stulecie Winnych, Ci, którzy walczyli"-Tom II
Autor: AłbenaGrabowska
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 28 stycznia 2015
Ilość stron: 296











Okładka książki Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyliTytuł: "Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli."- Tom III
Autor: Ałbena Grabowska
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 22 kwietnia
Ilość stron: 356




Ci, którzy przeżyli..., Ci, którzy walczyli..., Ci, którzy wierzyli...
Winni.
 Sto lat życia rodziny Winnych, na przełomie kolejnych pokoleń.




Winnych, którzy przeżyli poznałam kilka miesięcy temu. Ta opowieść wywarła na mnie ogromne wrażenie, a sposób, w jaki przekazała ją Ałbena Grabowska, zahipnotyzował mnie. To, bez wątpienia, wielki talent literacki pisarki, zdolny był przenieść mnie o cały wiek w przeszłość, w miejsca, gdzie żyli jej bohaterowie. A oni wszyscy są bardzo autentyczni. Prawdziwi. Z krwi i kości.

Narrator, przedstawia poszczególne postaci w trzeciej osobie, mówi ich językiem, tak, jak to drzewiej, sto lat temu mówiono, różnicując go oczywiście. Język pisany zgrywa się z mówionym, przez co narrator utożsamia się z bohaterami. Losy bohaterów autentycznych, historycznych, splatają się z losami bohaterów wykreowanych przez pisarkę, tworząc jedną wiarygodną fabułę.
Zachęcam do poznania mojej opinii -Tom I "Ci, którzy przeżyli"  http://myslirzezbioneslowem.blogspot.com/2014/10/stulecie-winnych-abena-grabowska

W drugim tomie sagi, o tych, którzy walczyli, odnajdujemy rodzinę Winnych w realiach II Wojny Światowej, a potem w nowej powojennej rzeczywistości, są to lata 1942-1968. Tak, jak wszystkie polskie rodziny, tak i Winni, stanęli twarzą w twarz z najokrutniejszym obliczem wojny. Twarzą w twarz z głodem, ze strachem, z bezlitosną, bezwzględną śmiercią.
Piekło wojny znamy z licznych przekazów, zapisano tysiące stron, nakręcono wiele filmów. Każda relacja jest przejmująca, każda ważna.

Tutaj przemierzamy szlaki poszczególnych członków rodziny Winnych, mieszkańców podwarszawskiego Brwinowa. Jesteśmy z nimi w chwilach grozy, jak i w momentach radośniejszych, niosących pewną nadzieję. A co im los zgotował, to nawet Anna, jedna z bliźniaczek Winnych, obdarzona darem jasnowidztwa, nie była w stanie przewidzieć. A wiele dałaby, aby wiedzieć, czy babcia Bronia jeszcze kiedyś do nich przemówi? Czy odzyska  głos, uwięziony w niej od chwili śmierci męża Antoniego, który swą piersią osłonił Pawła? A Paweł, mąż jej bliźniaczej siostry Manii, w skryciu i jej ukochany, gdzie się podział? Dokąd uciekł? Czy żyje? Nikt nie mógł wiedzieć, ile jeszcze trumien dla swoich bliskich zbije Stanisław, ten, który pochował już żonę Kasię, co swe życie oddała przy porodzie Ani i Mani? 
Nikt nie wiedział, jak daleko rzuci niektórych z nich wojenna zawierucha?

Wielowątkowość powieści, mnogość postaci, po mistrzowsku zostaje zsynchronizowana, spleciona ze sobą w jedna kompozycję, podtrzymywaną poprzez mocną osnowę, jaką jest rodzina. Rodzina stanowi tutaj solidny filar. W niej cała siła. Jedni umierają, drudzy się rodzą, inni gdzieś zaginęli. Szukają się, chcą być razem. Tęsknią. Kochają. Chronią się nawzajem. Noszą w sobie wielkie rodzinne tajemnice. Skryte głęboko, by nie zadawały bliskim dodatkowych cierpień, przeobrażają się w bolesne brzemię, w winę, ciężką do udźwignięcia. Nie wszystko można było wytłumaczyć, rozgrzeszyć wojną. To, co zahaczyło o sumienie, trudno było uniewinnić. Ale, czy wszystko można było ukryć?
A może prawda ma swoje prawa i każdy powinien znać swoją prawdę?
"Można wbić komuś nóż w serce. Można, trzeba czasami nawet... Nigdy jednak nie wbijaj noża komuś w plecy, bo ci nie wybaczy..."

A po wojnie? Nowe czasy! Nic nie było normalne. Represje. Inwigilacje. Prześladowania. Kolektywizacja wsi. Konfiskata majątków. Wszystko dla dobra wolnej Polski...!?
Emigrowano, ze względów politycznych. By żyć! Podpisywano "lojalki", by dalej żyć, by dostać mieszkanie, by dzieci mogły studiować. PZPR-Partia- duch nowych komunistycznych czasów.
Przeżycia Winnych mocno osadzone są w realiach historycznych i obyczajowych następujących po sobie czasów. Razem z nimi uczestniczymy w dążeniach niepodległościowych, represjach skierowanych przeciw opozycji, przeżywamy na nowo stan wojenny. Potem udziela się nam euforia pierwszych wolnych wyborów, odczuwamy smaki wolności, nie zawsze słodkie. Jesteśmy świadkami powstawania pruszkowskiej mafii. Odnajdujemy się razem z bohaterami w nowej kapitalistycznej rzeczywistości. Śledzimy ich losy poprzez kolejno następujące po sobie pokolenia, poprzez pryzmat zmian ustrojowych, "powiew wolności", niosący ze sobą niekoniecznie szczęśliwe wydarzenia.

Wiele się tutaj dzieje, akcja szybko się toczy, ale bez zbędnej plątaniny, bez żadnych zawiłości. Konstrukcja powieści sprawia, że jej przekaz jest jasny, płynny. Odbiór ułatwiają liczne dygresje, wracające w przeszłość, jak i wybiegające w przyszłość. Stulecie mija w mgnieniu oka. Opowieść kończy się w czasach nam współczesnych. Żal rozstawać się z Winnymi.
To niesamowita opowieść o ludziach, którzy przetrwali dzięki sile tkwiącej w łączących ich więzach. To niezapomniana lekcja historii. To lektura, która zahacza o mózg i już w nim pozostaje. 


Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem



czwartek, 25 czerwca 2015

WYNIKI KONKURSU NA RECENZJĘ MIESIĄCA CZERWCA :)

Okładka książki Szczygieł
W konkursie na recenzję miesiąca czerwca wygrała recenzja książki amerykańskiej pisarki Donny Tartt "Szczygieł", nadesłana przez autorkę o pseudonimie "Megera". Serdecznie gratuluję i zapraszam do lektury :)


Autor: Donna Tartt
Wydawnictwo: Literanova
Data wydania: 30 kwietnia 2015
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Ilość stron: 844
Nagroda Pulitzera





„Szczygieł” to ponad 800-stronicowa powieść, która powstawała przez 10 lat! Obszerne dzieło jak na „miniaturzystkę” (tak o sobie mówi Donna Tartt). Autorka podobno potrafi godzinami przestawiać jeden przecinek. Tym większy ciężar czuje na sercu recenzent – ocena tak ogromnego nakładu pracy, treści płynącej z duszy, oszlifowanej językową precyzją - to nie lada odpowiedzialność.
Amerykański bestseller opowiada historię Theo Deckera, któremu cudem udaje się przeżyć wybuch w Metropolitan Museum of Art. W zamachu terrorystycznym ginie jego matka. Przed śmiercią dzieli się z synem emocjami, jakie budzi w niej ulubiony obraz pędzla XVII-wiecznego holenderskiego artysty Fabritiusa (w rzeczywistości obraz należy do zbioru muzeum Mauritshuis w Hadze). Tragiczny zbieg okoliczności, poczucie winy i osamotnienie sprawiają, że Theo traktuje śmierć matki jako cezure życiową. Od tego momentu dzieli świat na dwie rzeczywistości: przed i po śmierci matki.
Powieść staje się poetyckim studium żałoby. Od zaprzeczenia, przez rozpacz, po depresję. Czas niezbędny by pogodzić się z nową sytuacją to okres dla 13-letniego chłopca niezwykle burzliwy, pełen zamętu i niepokojów. Theo spotyka na swojej drodze ludzi, którzy pragną mu pomóc, jednak nie potrafią go zrozumieć i wysłuchać, potęgując poczucie izolacji i osamotnienia. Nieprzepracowana żałoba osieroconego nastolatka skutkuje całkowitym przewartościowaniem. Theo zostaje wyrwany z utartej przez matkę bezpiecznej ścieżki i wkracza na groźną drogę prowadzącą do mętnego półświatka. W tej podróży towarzyszy mu „Szczygieł”, który wraz z nim opuścił zgliszcza muzeum.
To opowieść o przywiązaniu do rzeczy, które rodzi się w miejscu pustki po matce. To przywiązanie idzie w parze z brakiem przywiązania do miejsc i do ludzi. Theo dryfuje między Manhattanem, Las Vegas, Amsterdamem. Między narkotycznymi wizjami i  delirycznymi iluzjami. Między przepychem apartamentu na przy Park Avenue i ascetycznością mieszkania w Greenwich Village. Wydaje mu się, że kocha Pippę, ale to Kitsey zamierza ślubować wierność. Jedyną stabilnością w jego życiu jest „Szczygieł”. To jemu nadaje szczególną, magiczną moc. Wartość obrazu, jego status jako dzieła sztuki nie pozostaje bez znaczenia w określeniu charakteru tej niezwykłej relacji:
„Cieszyła mnie świadomość, że jest w pobliżu, przydawał bowiem wszystkiemu głębi i solidarności, wzmacniał osnowę rzeczy, uspokajał swoją niewidzialną, niezachwianą doskonałością, tak jak uspokajała mnie myśl, że gdzieś daleko, w wodach Bałtyku, pływają beztrosko wieloryby, a mnisi w egzotycznych strefach czasowych bezustannie odmawiają modlitwy za zbawienie świata”.
„Ten obraz sprawiał, że czułem się mniej śmiertelny, mniej śmiertelny, mniej zwyczajny. Był wsparciem i zadośćuczynieniem; był pożywieniem i sumą. Był filarem, który podtrzymywał całą katedrę.”
To próbka charakterystycznego języka Tartt. Poetyckie obrazowanie pomieszane zostaje z inwektywami i przekleństwami. Realny język bohaterów opisuje nierealne zdarzenia, które osłabiają wiarygodność przesłania książki. Niezwykłe zbiegi okoliczności, wątek kryminalny i postać Borisa – egzotycznego Rosjanina powielającego stereotypy ludzi Wschodu.
Powieść jest rozwlekła. Ciężko połknąć ją jednym kęsem, raczej dozuje się porcje, co wynika z ogromnej ilości przemyśleń intelektualnych. Akcja nie jest wartka, a dialogi nie są dynamiczne. Książka aspiruje do powieści filozoficznej: rozważania nad rolą sztuki, granicami między dobrem i złem, przegraną i wygraną.  Kulminacją jest epilog, który sili się na Wielką Narrację, niestety oderwaną od fabuły książki.
„Szczygieł” to mozaika, złożona z „Buszującego w Zbożu”, „Zbrodni i Kary” i Tarantino. I tylko tak dobrana kompozycja nadaje każdemu z tych szkiełek nowego zabarwienia. Bohaterowie cytują Dostojewskiego, by potem usiąść przed telewizją, w której leci Kill Bill… Donna Tartt znakomicie łączy nieprzystające do siebie elementy. I choćby dla efektu tej syntezy warto sięgnąć po laureata Nagrody Pulitzera 2014.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

"Sońka"- Ignacy Karpowicz

Autor: Ignacy Karpowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: maj 2014
Ilość stron: 208


    Jestem Sonia Biała, jestem Sonia Kulawa, jestem ostatnia jak moja suka Borbus Dwunasta, jak mój kot Jozik Pasterz Myszy, ostatnia z rodu jestem, moja krew została wymazana ze świata w czasie wojny, później już tylko schła...

  ... jestem matką, której zabito dziecko, jestem siostrą, której zabito braci, jestem córką, której zabito ojca, jestem żoną, której zabito męża, jestem kochanką, której zabito kochanka, sąsiadką bez sąsiadów, rozpaczą bez strun głosowych, skargą bez spowiednika, spowiedzią bez rozgrzeszenia. 

              cyt.: "Sońka"- Ignacy Karpowicz


Tytułowa Sońka to ostry odprysk bolesnej historii. Swą opowieścią wbija się w nasze odczuwanie, w naszą świadomość, w nasz mózg, w naszą pamięć.
By pamięć wciąż żyła. Okrucieństwo. Groza. Piekło. Na temat wydarzeń drugiej wojny zapisano wiele kart. Nie ma już białych plam. Pokrętne losy rodaków, ich rany, ból, cierpienia, porozrywane dusze przerażają nas i wzruszają. Jak pisać o tamtym czasie, by uniknąć powtórzeń? Jak ukazać tamte zdarzenia inaczej od innych?
Ignacy Karpowicz znalazł sposób. Znalazł go w sobie. Szukając drogi do swej tożsamości. Omijając zbędny patos. Znalazł pryzmat! Znalazł perspektywę!
Pisarz został urodzony..., został wychowany... na podlaskiej wsi. Dziedzictwo zobowiązuje. Czasem działa jak magnez... Od bliskich słyszał wiele wojennych opowieści. Wujek Leon Tarasewicz opowiadał o kobiecie z ich wioski, która zakochała się w hitlerowskim Niemcu. Ta, tkwiąca w pamięci pisarza opowieść, stała się inspiracją literacką. Nigdy nie odszukał tej kobiety, nie spotkał osobiście. Zmarła.
Ignacy Karpowicz wysłał na Podlasie swojego bohatera Igora Grycowskiego, znaczącego warszawskiego reżysera teatralnego. Obdarzył go swoim imieniem (Igor szybko stał się Ignacym), swą tożsamością, artystycznym talentem. Przypadek, przeznaczenie, celowy zamysł sprawił, że jego samochód zepsuł się właśnie tam. Na pograniczu, we wsi Królowe Stojło, na tym pustkowiu, gdzie stały zaledwie cztery chaty. "Na końcu niczego". Miejsce, które "dawno, dawno temu" odnalazła wojna.

Tam spotkał dziewięćdziesięcioletnią kuśtykającą, podpartą kijem kobietę. Istotę, na którą czekał całe życie. Jej twarz... "Takich twarzy życie już nie lepi, takich twarzy się nie widuje." Każda jej zmarszczka była wróżbą jego inwencji twórczej, jego nowego sukcesu.
Dla Soni zaś, pojawienie się niespodziewanego gościa było zbawieniem. Czekała na niego od końca wojny. To jej Anioł śmierci, któremu będzie mogła "opowiedzieć swoją historię, wystawić swoje uczynki na zważenie."
 Zjawił się taki piękny, młody, bogaty, inteligentny. Zupełnie taki sam, jak "dawno, dawno temu" pojawili się we wsi niemieccy żołnierze, a wśród nich Joachim.

I opowiada, jak to wtedy, w sierpniową noc 1941 roku, za sprawą spadającej gwiazdy, spełniło się jej życzenie... "to było krótkie życzenie: najwyżej jedno słowo, pewnie mniej".
Spełniło się. Miało na imię Joachim i pachniało truskawkami, słodką śmietaną i cukrem... Ona czuła głód skręcający jelita, czuła głód ściskający serce, czuła głód... każdą komórką swego ciała i duszy.  Zachłannie chwytała się tego zniewalającego uczucia, tej miłości, której tak pragnęła, pożądała. Takiej miłości czystej, co by zagłuszyła nienawiść do ojca za zbrukanie jej niewinności, co zmyłaby ten brud, jaki w sobie czuła.
Miłość jej życia. Doznanie " wykraczające poza rozumienie, a nawet odczuwanie." Spotkanie się dwóch losów: on w czarnej skórze, ona w błękitnej kwiecistej sukience. Miłość tragiczna. Miłość zakazana. Warta jednak każdej ceny. "Nawet cena wyższa od najwyższej-to nie byłoby drogo." Za te dwa tygodnie wspólnego czasu. Potem Joachim wyjechał na front. Czekała. Czy wróci...?

...Wrócił...! Wtedy Sońce przyszło zapłacić najwyższą cenę za te dwa tygodnie, które jej podarował. Za ten czas, kiedy "żyła i czuła jak później już nigdy." Bo ta miłość pokonująca wszelkie granice, nie była w stanie pokonać krzywd i pamięci. Pamięci o mężu Miszy, dobrym człowieku, pamięci o swych braciach, chociaż nigdy nie byli sobie zbyt bliscy.
Staruszka opowiedziała Igorowi historię swojego życia i ludzi , którzy żadnej wojny nie wszczynali, nie mieli o co walczyć. "Tutejsi" nie utożsamiali się z konkretną narodowością. Nie czuli się ani Polakami, ani Rosjanami, czy Białorusinami. Oni byli stąd, z pogranicza. "Swoi". Wojna zdewastowała ich świat. Zabrała wszystko, co mieli. Zabrała bliskich. Ludzie żyli krótko, "bo wplątała ich w szprychy historia."
Czy to wszystko, o czym opowiadała mogło wydarzyć się naprawdę?
"Może w starciu opowieści z historią to prawda zawsze wychodzi poturbowana?"

Igor słuchał. "Wszystko mu się przydać może, recyklinguje cierpienie i śmierci". Przenikała go ta prawda na wylot. Dojrzewał? Mądrzał? Zrzucał z siebie cały wcześniejszy wstyd? Swój i swoich przodków. Wstydzili się swych imion, swojego języka, swojego podlaskiego, chłopskiego pochodzenia. Ukrywali swój wstyd w nowych miejscach swego lepszego bytu. Moc tej opowieści sprawiała, że z wolna Igor stawał się Ignacym. Wracał do swego dzieciństwa, do swych korzeni. Układał w  głowie poszczególne sceny swojej sztuki teatralnej, kolejnego swego sukcesu. Czym jeszcze było dla Igora spotkanie z Sońką? Czy mogło być czymś więcej poza snobistycznym pragnieniem sławy? Czym było to spotkanie dla Sońki? Czym było to ich spotkanie dla nas?

Czym jest "Sońka" Ignacego Karpowicza? Niewątpliwie jest wielkim przeżyciem literackim.
Ignacy Karpowicz swą opowieść, pełną okrucieństwa, połączył z pięknym poetyckim językiem. Pisze o sprawach ważnych, bolesnych bez zbędnego patosu. Pisarz pozostawia miejsce na opinie, oceny, refleksje, odbiór dla każdego kto pozna tę opowieść. Dla mnie osobiście jest prezentem urodzinowym od córki. Jest małą książeczką z wielką treścią z najwyższej półki. Jest też nominacją, wybraną przez Kapitułę do tegorocznej Nagrody Literackiej Nike.

Treść powieści przemawia, krzyczy. Przemówiła do mnie również oryginalna szata graficzna okładki. Wymownie koresponduje z treścią. Linia horyzontu. Styk. Miejsce, gdzie styka się niebo z ziemią. Może przeszłość z teraźniejszością? Może starość z młodością? Może bieda ze zbytkiem? Może miłość ze zdradą? Może życie ze śmiercią? Może...? Miejsce, gdzie w końcu spocznie każda miłość. "Żadna miłość nie ląduje w niebie, zawsze ziemia. Ziemia."
"Równina-płaskie niebo i płaska ziemia, pustka, w której istnieje tylko linia horyzontu. Linia, równe cięcie nożyc, gdy już odłożono nadzieję, bez strzępów i niteczek."
To nie jest puste miejsce. Tam, na tej linii horyzontu jest miejsce dla naszych przemyśleń, refleksji, zadumy. Miejsce na pamięć. Bo z niej nic nas nie wyzwoli. Nic jej nie zmyje. Żadne katharsis. Pamięć pozostanie niewywabiona. Jak brunatna plama na błękitnej, odświętnej sukience Sońki...


Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

niedziela, 14 czerwca 2015

KONKURS NA RECENZJĘ CZERWCA!



Napisz recenzję i weź udział w KONKURSIE NA RECENZJĘ MIESIĄCA!


W CZERWCU do wygrania książka Rasmusa Ankersena pt. "Kopalnie talentów. Jak odkryć i rozwinąć talent - u siebie i u innych "






Zwycięska recenzja będzie pod koniec roku brać udział w konkursie na RECENZJĘ ROKU wraz z innymi zwycięskimi recenzjami z poszczególnych miesięcy!

NAPISZ RECENZJĘ, WYŚLIJ I WYGRAJ NAGRODĘ!

Zasady konkursu:
1. Aby zgłosić recenzję do konkursu, należy przesłać recenzję dowolnej książki do 24 czerwca 2015 r. na adres mailowy: myslirzezbioneslowem@gmail.com (temat wiadomości: KONKURS NA RECENZJĘ) wraz z imieniem i nazwiskiem osoby zgłaszającej. Jeden uczestnik może wysłać jedną recenzję w danym miesiącu - każda recenzja może być zgłoszona tylko raz do konkursu i nie będzie mogła brać udziału w kolejnych konkursach na recenzję miesiąca.

2. Do konkursu zostaną zakwalifikowane recenzje spełniające wymogi konkursowe (patrz pkt. 7). W jednym miesiącu zakwalifikowanych do konkursu może zostać maksymalnie 5 recenzji. Jeżeli zostanie nadesłanych więcej recenzji, zakwalifikowanych zostanie 5 recenzji, które będą wyróżniały się wysokim poziomem i będą według mnie najciekawsze.

3. Recenzje zostaną jednocześnie opublikowane 25 czerwca 2015 r. na blogu Myśli rzeźbione słowem w zakładce "KONKURS NA RECENZJĘ MIESIĄCA".

4. W konkursie zwycięży recenzja, która od momentu opublikowania zakwalifikowanych recenzji, do 30 czerwca (włącznie) uzyska najwięcej polubień na Facebooku (przycisk "lubię  to" znajduje się pod każdą konkursową recenzją). Najlepszą recenzję wybierają więc sami czytelnicy! Zwycięska recenzja będzie pod koniec roku brać udział w konkursie na RECENZJĘ ROKU wraz z innymi zwycięskimi recenzjami z poszczególnych miesięcy.
Aby kliknięcia były naliczane, powinny być dokonane ze strony bloga Myśli rzeźbione słowem (wtedy mamy 100% pewność, że działa licznik polubień :).

5. Jeżeli zostanie nadesłanych mniej niż 3 recenzje, zwycięzca będzie wybierany przeze mnie - według kryterium poziomu i jakości recenzji.

6. Autor/Autorka zwycięskiej recenzji otrzyma nagrodę książkową ufundowaną przez wydawnictwo Sine Qua Non.

7. Wymogi konkursu:

a. Recenzję można wysłać w formie pliku (doc) lub linku / jeśli recenzję zgłasza bloger to może być ona wysłana za pomocą linka do danego bloga, z podaniem imienia i nazwiska osoby zgłaszającej (jeśli autor recenzji nie życzy sobie ujawniania swoich danych osobowych to proszę wskazać "blogowy" pseudonim, który ma być ujawniony pod konkursową recenzją natomiast imię i nazwisko pozostanie do wiadomości organizatora. W przypadku blogerów, zgłoszona recenzja zostanie skopiowana na bloga Myśli rzeźbione słowem, jako recenzja konkursowa.
b. Recenzja musi być autorstwa osoby zgłaszającej ją do konkursu, nie może naruszać cudzych praw autorskich. Organizator nie odpowiada za ewentualne naruszenia praw przez uczestników konkursu.
c. Recenzja nie może zawierać wulgaryzmów, treści obraźliwych etc.
d. Recenzję należy wysłać na adres mailowy: myslirzezbioneslowem@gmail.com (temat wiadomości: KONKURS NA RECENZJĘ)
e. Uczestnicy konkursu wyrażają zgodę na publikowanie ich recenzji oraz danych osobowych: imienia i nazwiska bądź pseudonimu.
Bieżące informacje na temat konkursu publikowane będą na fanpage'u bloga: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

W związku z powyższym zapraszam do polubienia strony, jak i zostania członkiem bloga Myśli rzeźbione słowem!

Powodzenia!

Partner konkursu:







Nagrody fundowane wydawnictwo SQN można nabyć również za pośrednictwem księgarni internetowej: http://www.labotiga.pl/



poniedziałek, 1 czerwca 2015

"Listy niezapomniane"- Shaun Usher

Okładka książki Listy niezapomniane. Korespondencja godna szerszego grona odbiorcówAutor: Shaun Usher
Tłumaczenie: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 6 maja 2015
Ilość stron: 416


        Zbiór ponad stu wyjątkowych, najciekawszych i najważniejszych listów w historii ludzkości:
~ aplikacja Leonarda da Vinci szukającego pracy,
~ ostatni list Wisławy Szymborskiej,
                                       ~ pożegnanie japońskiego kamikadze z dziećmi napisane tuż przed misją
                                       ~ apel o pokój wystosowany przez Mahatmę Gandhiego do Adolfa Hitlera,
                                       ~ list 14 letniego Fidela Castro do prezydenta Roosevelta z prośbą 
                                          o przesłanie dziesięciu dolarów...
                                         ... i wiele innych, równie fascynujących.



         "Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie, pełna jest od listów torba listonosza dziś..."- brzmią słowa piosenki. Ale kiedy to się ją śpiewało? Kiedy to się te listy pisało...? Długie listy na papierze, pełne wyznań, uczuć, tęsknot, przepojone zapachami i smakami poszczególnych pór roku i swojej codzienności.
Listy, to prawdziwa skarbnica wiedzy. Mówią wiele o piszącym, są świadectwem ówczesnych czasów. Listy ukazują intymny świat nadawcy i adresata. Listy wzruszające, przejmujące, pełne smutków, radości, nostalgii, ale też i humoru.

Czytając "Listy niezapomniane", budzimy wspomnienia. Jeżeli ktoś kiedyś pisał listy do kogoś bliskiego sercu, czekał długo na odpowiedź, ten wie, ile wiąże się z tym emocji. Dźwięczy nutka sentymentalna... Listy pisane odręcznie na papierze, pełne emocji, pisane czasami drżącą ręką. Czy dziś można jeszcze kupić ozdobną papeterię do pisania listów?

Książka "Listy niezapomniane", to pięknie wydany, w twardej oprawie, w subtelnej kolorystyce, zbiór ponad stu listów, będących świadectwem sztuki epistolografii. "Korespondencję godną szerszego grona odbiorców" zebrał i opracował Shaun Usher, twórca popularnego bloga www.lettersofnote.com. Było to nie lada wyzwanie zebrać 126 fascynujących listów, listów z różnych epok, pisanych przez tak różne osobistości. Autor przez cztery lata podróżował przez "krainę listów, notatek, telegramów", bardziej i mniej sławnych ludzi. Początkowo powstały projekt funkcjonował w postaci strony internetowej.

W zbiorze tym można znaleźć list Micka Jaggera do Andy'ego Warhola, zawierający wytyczne co do okładki albumu Rolling Stonesów, ręcznie pisaną notatkę Królowej Elżbiety II do prezydenta Stanów Zjednoczonych Eisenhowera, z przepisem na babeczki, zaskakującą odpowiedź byłego niewolnika skierowaną do jego dawnego właściciela, niesamowity list naukowca Francisa Cricka, w którym informuje syna o odkryciu struktury DNA. Wstrząsającą jest relacja 60 letniej pacjentki, która opisała swojej córce przebieg mastektomii, wykonanej na niej bez znieczulenia. Znajduje się tutaj wyjątkowe podanie o pracę jednego z wielkich humanistów, myślicieli w historii ludzkości, Leonarda da Vinci. Jest tu nawet treść listu wyrytego za pomocą dłuta na glinianej tablicy z XIV wieku przed naszą erą.

Listy, to osobliwy wehikuł czasu. Przenoszą nas w przeszłość, odkrywają ciekawe ludzkie sprawy. Tak różnorodny zbiór, ukazując niesamowity urok i sztukę pisania listów, dostarcza niecodziennych, niezapomnianych emocji.
Mnie wzruszył, przejął szczególnie list pisarki Virginii Wolf "Nie mogę dłużej walczyć", jaki napisała do męża niedługo przed tym, jak odebrała sobie życie.
"Najdroższy, jestem pewna że znowu popadam w obłęd. Wiem też, że nie możemy po raz kolejny przechodzić przez ten koszmar... Tym razem nie wyzdrowieję... Całe szczęście, jakie mnie w życiu spotkało zawdzięczam Tobie... Nie mogę dłużej walczyć... Nie mogę dłużej niszczyć Ci życia..."

A wstrząsnął mną, zszokował, przeszył do szpiku kości swoją okrutnością, bezwzględnością "List z piekła", jaki napisał Kuba Rozpruwacz w 1888roku ( to już nie jest osobistość, tylko bestia bezwzględna) do George'a Luska, przewodniczącego Komitetu Czujności Dzielnicy Whitechapel, który wraz z mieszkańcami dzielnicy poszukiwał osoby odpowiedzialnej za serię zbrodni znanych jako "morderstw na Whitechapel. Do listu dołączona była szokująca przesyłka...

Jest tutaj ostatni krótki list, Wisławy Szymborskiej do jej sekretarza Michała Rusinka, z listopada 2011 roku, napisany w szpitalu, po ciężkiej operacji, w dwa miesiące przed śmiercią poetki:
"Dla Pana Michała. HOLENRZY TO MĄDRA NACJA, BO WIEDZĄ, CO TRZEBA ZROBIĆ, KIEDY ZNIKA NATURALNA ODDYCHACJA!" (cytowany dosłownie, co do jednej literki).

Na uwagę zasługuje bogata oprawa graficzna przytaczanej korespondencji. Tam, gdzie było to możliwe, zamieszczono fotografię oryginalnych dokumentów, widać dzięki temu, że list był pisany piórem, czy na maszynie, czy wiadomości zostały uwiecznione za pomocą dłuta. Widnieją na nich plamy, zagięcia, skazy nadające tym perełkom wyjątkowości, autentyczności.

Jest to książka niezwykła. Jakub Małecki, który ją tłumaczył, z pewnością wziąłby ją ze sobą, spośród wszystkich innych, udając się na bezludną wyspę. 
 Lektura "Listów niezapomnianych" wyciska łzy, zarówno za sprawą smutku, jak i za sprawą zawartego w nich humoru. Są różnorodne, pisane w różnym stylu. To fascynująca podróż  w głąb ludzkich emocji, silnych, ważnych w każdym czasie i pod każdą szerokością geograficzną.

"Listy niezapomniane" to poruszające świadectwo umierającej sztuki korespondencji, w której przez wieki odbijały się całe piękno, finezja, smutek i radość naszej cywilizacji."

Ja już wiem do kogo napiszę długi odręczny list. Wcale nie będę szukała papeterii. Wystarczy kartka papieru i długopis, mam do tych wynalazków naszej cywilizacji specjalny sentyment.



        * Dziękuję Wydawnictwu SQN za możliwość zrecenzowania tej niezwykłej książki.
                                                              


 Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem

niedziela, 31 maja 2015

"Jeszcze jeden dzień"- Mitch Albom

Okładka książki Jeszcze jeden dzień Autor: Mitch Albom
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 22 maja 2014
Ilość stron: 217


    Prawda jest taka, że nie ma żadnej granicy. Jest tylko nasze życie, to, jak je niszczymy i kto jest przy nas, by nam pomóc. A kogo nie ma.



        Życie Charls'a Bernetta, Chicka, jak go wszyscy nazywali, straciło sens. Pustka. Tęsknota. Samotność. Przypadkowe spotkanie na boisku bejsbolowym, w jego rodzinnym mieście, daje początek opowieści, która zostaje wysłuchana. Powierniczką jego staje się młoda pisarka, która niespodziewanie znalazła się w tym samym, co on miejscu.

Chick stracił wszystko, co miał najcenniejszego na tym świecie. Nie grał już w bejsbol. Przez swą naiwność źle zainwestował wszystkie oszczędności. Popadł w alkoholizm. Stracił żonę i córkę, bo nie chciały być z nim ani dnia dłużej. Około dziesięciu lat temu zmarła jego matka.Ona, z pewnością wskazałaby mu odpowiednią drogę. Zapytałaby, jak zawsze: "No, Charley, co cię gryzie?" Ojciec, może, pomógłby mu przedsięwziąć jakiś plan, bo plan na życie, to podstawa. Ale ojciec już dawno temu wybrał drogę , w przeciwnym do swojej rodziny, kierunku.

Nikomu już na nim nie zależało. Wstydzą się go. Jedyna córka nie chce go widzieć w dniu swojego ślubu. Przepaść. Czarna dziura. Marność. Czujesz "jakby zatrzasnęły się za tobą stalowe drzwi; Walisz w nie, ale nikt cię nie słyszy." To moment, kiedy człowiek chce umrzeć! Tak czuł Chick. Ale przedtem musi wrócić do miejsca, gdzie był jego początek, do miejsca jego urodzenia. Gdzie wzrastał, gdzie z chłopakami wspinał się na wieżę ciśnień, gdzie uczył się grać w bejsbola. Postanowił, że miejsce jego dzieciństwa będzie odpowiednim miejscem na jego kres. Zakończy się jego wędrówka. Zamknie koło. 

Nigdy nie można zapominać o miejscu swego urodzenia. To miejsce magiczne, posiadające cudowną moc. Tam tkwią przez cały czas cienie postaci, które spotkaliśmy na swojej drodze, tam krąży ich energia i dźwięczą słowa wypowiedziane przez nich kiedyś. Tylko z czasem nabierają treści, mądrości i znaczą dla nas o wiele więcej. Trafiają głębiej. Do tego wszystkiego Chick chciał powrócić. Kierował go tam głównie żal do siebie samego. Żal, z którym przez te wszystkie lata, nie mógł sobie poradzić. Kiedy zmarła jego matka, nie było go przy niej. Znalazła ją Maria, jego czternastoletnia wówczas córka. Jaki musiała przeżyć szok!? Dręczyło go to nieustannie. I słowa córki, wyszeptane mu do ucha nad grobem matki: "Przykro mi, że nie miałeś okazji się pożegnać, tato." Słowa te dźwięczą mu w uszach, głowie, w sercu i w duszy...

I jeszcze te straszne słowa, które usłyszał przez telefon: "Twoja matka... Zmarła." Takie słowa "są zbyt wielkie, by zmieścić się w uszach... robią dziurę, by zmieścić się w mózgu... rozdzielają cię na pół." 
Tak bardzo pragnął pobyć z matką ten "jeszcze jeden dzień." Powiedzieć jej to, czego nie zdążył.
Znalazł się w miasteczku Pepperville Beach, wraz ze swą tęsknotą, ze swoimi wspomnieniami, z matką, z wszechogarniającą ciszą. Cisza ma swoją wymowę. W ciszy słychać lepiej. Bo co sprawia, że powstaje echo?- "Utrzymywanie się dźwięku po tym, jak jego źródło ucichnie i słyszymy je właśnie wtedy, kiedy jest cicho i inne dźwięki zostają pochłonięte."

"Gdzieś pomiędzy tym życiem, a następnym", Chick znalazł ten jeszcze jeden dzień, którego tak mu brakowało. Był ze swą matką bardzo blisko. Rozmawiał z nią. Wspominał... Ten dzień pozwolił mu lepiej poznać, nie tylko swoich bliskich, ale i siebie samego.
"Jeśli ktoś jest w twoim sercu,nigdy tak naprawdę nie odchodzi. I może do ciebie wrócić , nawet w mało prawdopodobnych sytuacjach."

Pisarz Mitch Albom, spod którego pióra wyszła powieść "Jeszcze jeden dzień", a wcześniej "Zaklinacz czasu", "Pierwszy telefon z nieba", często wskazuje swoim czytelnikom to szczególne miejsce, gdzie przenikają się dwa światy, ten obecny i ten nieznany.


Ostatnia powieść tego bestsellerowego pisarza "Jeszcze jeden dzień", to nieduża książeczka z wielkim przesłaniem. Wzbudza głębokie refleksje, skłania do zajrzenia w głąb siebie, dostarcza niezapomnianych doznań. To książka cenna dla każdego. Bo każdy z nas jest, jeśli nie matką, rodzicem to na pewno czyimś dzieckiem. Polecam tę opowieść, jeszcze w atmosferze świętowania Dnia Matki i Dnia Dziecka, ale nie tylko. To książka na każdy zwykły dzień, bo to one, te szare dni, decydują, co tak naprawdę dzieje się w naszych sercach podczas świętowania jeden, dwa dni do roku.
  A w każdej opowieści jest coś niezwykłego, znaczącego, zarówno dla osoby, która ją opowiada, jak i dla tej, co jej słucha... Zapewniam Was o tym...


Zapraszam na mój fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/myslirzezbioneslowem